Triumph Speed Triple SE, 2010′
Pejser
6 lutego 2012

Po co inne narkotyki skoro można mieć Speeda? Mowa o Triumphie Speed Triple produkowanym przez geniuszy z Hinckley, a właściwie o jego wersję specjalną…

Importer brytyjskiej marki poprosił nas o przetestowanie specjalnej wersji tego modelu. Z okazji 15-lecia istnienia modelu Speed Triple wersja SE (special edition) otrzymała sportowe malowanie z białym pasem pociągniętym wzdłuż motocykla, małą owiewkę przed kierownicą, owiewkę dolną oraz nakładkę na siedzenie pasażera. Doszukaliśmy się również informacji, że Triumph podjął współpracę z Ohlinsem, co zaowocowało nowymi wkładami w widelcu. Ten, powinien być teraz bardziej sztywny i zwiększać tym samym potencjał sportowy maszyny.

Dodatkowo nasz motocykl testowy został potraktowany całą serią gadżetów akcesoryjnych.

Założono bardzo ładne, krótsze i zgrabniejsze dźwignie sprzęgła oraz hamulca.  Niestety, ktoś również wpadł na pomysł wyposażenia maszyny w dodatkowe małe lusterko. Ten pomysł godny Jacykowa, przyda się jedynie, jeżeli wozimy ze sobą pudernicę i musimy poprawiać make-up po każdym ściągnięciu kasku. Celem tego dodatkowego zwierciadełka ma być zwiększenie bezpieczeństwa w korkach (ma pełnić funkcję likwidowania tak zwanego kąta martwego). Jedyną funkcję, jaką karłowate lusterko pełniło podczas naszej jazdy było monitorowanie krawędzi prującego się rękawa mojej kurtki. Z tym trzecim lusterkiem czujesz się trochę jak kretyn, który zaraz zamontuje sobie jeszcze antenkę CB radia, a potem oklei motocykl naklejkami po płatkach śniadaniowych. To jedyna skaza na rasowym wyglądzie SE, i na szczęście taka, którą można usunąć w ciągu kilkunastu sekund. Potem zostajesz już tylko Ty i ten nieprawdopodobny silnik.

Importer Triumpha postanowił podnieść moc maszyny zakładając pełny układ wydechowy firmy Arrow.

W rezultacie motocykl brzmi i wygląda jak król brytyjskich chuliganów. Spodziewałem się, że odkręcenie rolgazu rozpęta większe piekło niż pijany Vinnie Jones pod stadionem Chelsea, ale reakcja motocykla sprowadziła akcję Jonesa do poziomu agresywności właściwej dla turnieju szachowego. Krótko mówiąc, gdyby Guy Richie nakręcał sequel „Rock’n’rolla” to obstawiłby Speed Tripla w roli głównej. Podczas naszego poprzedniego testu, na mokrej nawierzchni nie mieliśmy szansy doświadczyć kompletnego wachlarza możliwości – teraz objawił się nam w pełnym blasku.

Nie podchodź do tego motocykla, jeżeli twoim celem nie jest jazda na przednim albo na tylnym kole.

Inaczej jeździć się na nim po prostu nie da, a w każdym razie jest to trudniejsze niż wydedukowanie, dlaczego liberalna partia podnosi nam podatki.

Charakterystyka trzycylindrowego silnika, z zasady daje mu stosunkowo mocny dolny i średni zakres obrotów, jednak nic nie jest w stanie przygotować was na reakcję zapewnianą przez Speeda. Jeżeli ruszycie z miejsca, i trzymając stały rolgaz tylko nieznacznie wciśniecie na ułamek sekundy sprzęgło, to motocykl momentalnie znajdzie się w pozycji wertykalnej. Właściwie można to zrobić z miejsca tak jak wykonują to stunterzy podczas zawodów. Od 2000 obr./min. cały świat należy do Ciebie. Jeżeli chcesz zacząć akcję nieco później, to w przedziale 4-6000 obrotów jest wystarczająco dużo mocy, aby swobodnie podnieść koło do góry na drugim biegu. Obniżona dynamika silnika po przekroczeniu 7000 obr./min. w przypadku każdego innego motocykla byłaby minusem, ale nie tutaj. Dlaczego? Bo kogo to obchodzi? Przy tym co doświadczamy do 7000 obr./min. kręcenie wyżej ma mniej więcej tyle sensu co kolejna komisja sejmowa. Trzeba również podkreślić, że dynamika przyspieszenia nie spada drastycznie, a dla mniej doświadczonych kierowców byłaby pewnie nieodczuwalna. Jazda w korkach, dynamiczne przyspieszanie i całe tony bezlitośnie niszczącego wizerunek motocyklistów chuligaństwa to absolutna specjalność Speed Tripla. I zanim znowu, ktoś wyśle maila do redakcji na temat promowania niebezpiecznej jazdy, chciałem uprzedzić, że to nie my jesteśmy winni, tylko grupa szalonych inżynierów z małej brytyjskiej miejscowości o nazwie Hinckley…

No dobrze, ale nigdy nie jest tak idealnie, żeby nie można było czegoś poprawić.

Wtrysk paliwa mógłby być zdecydowanie bardziej subtelny. Nie ma większych problemów z płynnością reakcji silnika na ruch rolgazu (te w minimalnym stopniu pojawiają się czasem podczas manewrowania w korkach), ale brakuje precyzji dozowalności. Innymi słowy ciężko będzie wpuścić bardzo niewielkie ilości paliwa do komory spalania – najmniejsze drgnięcie rolgazu daje nam nieco więcej mocy niż byśmy się spodziewali, a czasem chcieli. To wymaga przyzwyczajenia, ale jako że kiedy chociaż jeden raz wsiądziemy na Speeda to trudno nas z niego ściągnąć, przyzwyczajamy się bardzo szybko.

Kolejną rzeczą, jaka wzbudzi zachwyt kierowcy to siła hamowania. Potężny zacisk Brembo typu monoblock uniesie na hamowaniu tylne koło niemalże za każdym razem kiedy chcecie wytracić prędkość. Właściwie delikatne naciskanie na dźwignię jednym palcem jest tutaj obowiązkowe, ale najlepiej byłoby gdyby ten palec był dodatkowo złamany. Wtedy delikatny nacisk zapewni nam reakcję, do jakich przyzwyczaiły nas inne motocykle. Trudno nam ocenić czy zawieszenie zostało rzeczywiście poprawione. Mamy do dyspozycji spore możliwości regulacji, ale bazowe ustawienia nie wymagały ingerencji podczas testu na zakrętach. W lutym, na mokrej nawierzchni zauważyliśmy, że motocykl nieco się opierał w pierwszej fazie skrętu, a potem nagle przyspieszał proces złożenia. Być może wynikało to ze stanu opon – tym razem proces złożenia był perfekcyjnie progresywny. Zachowanie zawieszenia również zasługuje na wysokie noty. Naturalnie podczas jazdy drogowej szybkość pokonywania zakrętu jest niewielka, ale motocykl nie wykazał nawet cienia niestabilności oferując niezmiennie dobrą komunikację. Na tym etapie jedynym czynnikiem limitującym był kierowca. Na szczególną pochwałę zasługuje ustawienie tylnego amortyzatora centralnego. Nieważne jak mocno odkręcasz rolgaz na wyjściu z zakrętu, on zawsze opiera się kompresji i utrzymuje precyzyjną linię wyjazdu.

PODSUMOWANIE

Speed Triple SE uzależnia. Jak bardzo? Pisząc ten test patrzę na niego jak czeka na mnie przed garażem. Miałem go oddać dwa tygodnie temu. Importer zadzwonił do mnie w tym czasie już dwa miliony razy. Właśnie znowu dzwoni.. Nie odbieram telefonu. Kończę ten test, ubieram kask i jadę na miasto.

Pejser
Redaktor naczelny

Redaktor Naczelny. Pomimo tego, że ma tyle lat, ile połowa ekipy razem wzięta pozostał na etapie buntu młodzieńczego. Reprezentując staro szkolny styl jazdy napędza się zarówno na torze jak i na jednym kole. Masz sprawę ? Skontaktuj się . Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły