Jest afera! Z grubsza znowu chodzi o to samo. Motocykliści twierdzą, że tylko jeździli, a ludzie twierdzą, że zachowują się jak wariaci. Doszło do kłótni i przepychanki.

Zapalnikiem całej sytuacji była ogólna opinia o motocyklistach podsycona wydarzeniami tego dnia. Wnioskując z całej dyskusji dowiadujemy się, że wcześniej w okolicy miał miejsce wypadek motocyklowy. Z kolei w dniu zdarzenia, tą wąską drogą prowadzącą przez zabudowania, motocykliści podobno jeździli już wiele razy. Ekipa motocyklistów jeździ na supermociakach (przynajmniej jeden to dwusuw), a więc sami możecie się domyślać, że trochę hałasu pewnie było. Pewnie nie bez powodu motocykliści nazwali swoją ekipę „Naughty Riders” [niegrzeczni jeźdźcy]. Przyzwyczajeni do ciszy górale oraz wypoczywający tam turyści w końcu postanowili własnoręcznie zatrzymać motocyklistów. Obejrzyjcie to sami:

Czy motocykliści rzeczywiście przeginali na tych drogach? Czy jazda bez tablic, bez kierunkowskazów i trampkach ma tu jakieś znaczenie? Ale co najważniejsze – czy zatrzymywanie motocykli, rzucanie jednośladem o ziemię oraz popychanie i szarpanie motocyklisty za kask można jakoś usprawiedliwić? Kto przegiął bardziej? Sekcja komentarzy czeka na Wasze zdanie.

P.S.: Jakoś nie możemy nie zauważyć małej dziewczynki krzyczącej „mnie kur*ica bierze”, na co matka delikatnie reaguje „ćśś, ćśś”.

[AKTUALIZACJA] Ekipa Naughty Riders wyjaśniła sytuację na swoim fanpage:

„Post aby tak trochę wyjaśnić całą sytuację. Wiele osób zarzuca nam że jeździliśmy jak szaleńcy po drodze i pewnie przekraczając prędkość. Niektórzy nawet zarzucają nam że motocykle nie są dopuszczone do ruchu. I niestety wszyscy są w błędzie. Po drodze poruszaliśmy się by dostać się do posesji która znajdowała się na samej górze. Co jest prawdą to, to, że jeździliśmy po niej dość często. To do sklepu, to się gdzieś przejechać, to coś zjeść itp. Mimo tego, panowie nie mieli prawa nas zatrzymać. Mieli by owszem gdyby byli świadkami przestępstwa które nie miało miejsca. Każdy z nas posiadał prawo jazdy i wszystkie dokumenty które wskazują na możliwość poruszania się motocyklem. Do tego jak pewnie widzicie, nie dało się z nimi spokojnie porozmawiać a od razu zaczęli nas atakować. Zero kultury i jakiejkolwiek chęci dojścia do porozumienia z ich strony. Co jest śmieszniejsze, dzień wcześniej pytaliśmy jednego z chłopców który siedział przy ulicy, czy nie widział tutaj motocykli innych bo Kubix pomylił drogi. Na drugi dzień przy całym zajściu jego matka próbuje nam wmówić że proponowaliśmy mu pieniądze i jesteśmy pedofilami. Do tego oskarżyła osobę której nie było w ogóle na motocyklu. Jak pewnie widzicie w samym filmie, dzieci przeklinają i są niewychowane. Kilka godzin później siedziały same na ulicy, jak tutaj się nie wkurwić, skoro przed chwilą zarzucali ci że stwarzasz dla nich zagrożenie, a teraz widzisz jak siedzą same na drodze. Jadąc przepisowo jesteś w stanie spowodować wypadek przez tak zjebanych rodziców, którzy wysyłają dzieci na ulice podczas gdy sami pewnie chleją w domu. Co jeszcze śmieszniejsze, panowie jako powód naszego zatrzymania, podali „nie możemy się nawet w spokoju napić przy ulicy, bo cały czas robią hałas”. Pijcie, wyślijcie dzieci na ulicy, i róbcie problem i szarpaninę o to że my, motocykliści stwarzamy zagrożenie. Jeszcze jedna sprawa, Kuba nie uciekł tylko pojechał po chłopaków do góry, z informacją że ich przetrzymują i szarpią. Po 2 minutach już byliśmy na dole całą ekipą by wyjaśnić sytuację i poczekać na policję, co widać na ostatnim ujęciu w filmie. Interwencja policji, była wyraźnie jednostronna. Na szczęście panowie zostali również ukarani za pobyt przy dzieciach pod wpływem alkoholu. Pozdrawiamy i myślimy że wyjaśniliśmy wszystkie wątpliwości.”