BMW R1200GS vs KTM 990 SMT – germańskie nuty
Simpson
30 marca 2012

Spójrzmy prawdzie w oczy. W klasie turystycznych motocykli spod znaku road adventure Japończycy już dawno przestali się liczyć. Niemiecki charakter BMW R 1200 GS stał się wzorcem wielozadaniowej maszyny i tylko austriacki KTM 990 SMT ma realne szanse odebrania mu korony lidera. Napięcie na linii Berlin – Wiedeń sięgnęło zenitu.. Zapraszamy na porównanie w rytmie „Deszczowej Piosenki”.

Myśląc o atrakcjach turystycznych w Polsce raczej nie myślimy o jej centralnej części. Jeśli interesuje was aktywny wypoczynek albo jesteście zakręceni industrialowym klimatem mamy dla was ciekawą propozycję. W drodze do naszego tajnego miejsca do testowania motocykli, które zaraz tajne nie będzie, postanowiliśmy zwiedzić jego najbliższą okolicę. Mowa o rejonach wokół Bełchatowa. Na pozór jest to region Polski atrakcyjny tak samo jak hobbystyczna hirsutofilia, jednak istnieją tam miejsca warte odwiedzenia. Przede wszystkim największa odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego w Europie. Ta dziura w ziemi jest tak duża, że ciężko ją ogarnąć wzrokiem. Głównym odbiorcą jest sąsiadująca elektrownia. To największa maszyna do robienia chmur, jaką widzieliśmy. Kompleks jest tak rozległy, że wchłonął gminne drogi i na tym polega cała rozrywka. Możemy jeździć pomiędzy ogromnymi taśmociągami, koparkami i innymi sprzętami, które ciężko w jakikolwiek sposób nazwać. Prawdziwy raj dla ludzi mających bzika na punkcie przemysłu i wielkich maszyn. Atrakcją turystyczną regionu jest Góra Kamieńsk. Hałda powstała z ziemi wydobytej w kopalni. Na jej szczycie znajdują się dziesiątki wiatraków prądotwórczych i taras widokowy. Dla aktywnych sportowo, atrakcyjne okaże się jedno ze zboczy. Znajduje się tam stok narciarski, który latem przeistacza się w trasę downhillową i łatwiejsze trasy rowerowe. Dodatkowo można korzystać z toru saneczkowego, gokartowego oraz specjalnej trasy dla quadów. Jeśli nie interesują was tego typu rozrywki, czujcie się swobodnie do odwiedzin zakrętów, które tak często widujecie na łamach MRM. Z Bełchatowa należy kierować się do miejscowości Szczerców, a stamtąd drogą 483 do wsi Chabielice. Przejeżdżamy jeszcze kilka kilometrów i odbijamy w prawo przy znaku z napisem Brutus. Czeka tam na was nowiutki odcinek drogi o idealnej nawierzchni i dwoma sekcjami zakrętów. Ruch samochodów jest tam znikomy, a winkle znajdują się poza terenem zabudowanym. Jeśli mieszkacie w Warszawie lub centralnej Polsce i lubicie nawijać kilometry motocyklem, jest to fajne miejsce na jednodniowy wypad. Pamiętajcie, że jeśli odwiedzicie naszą miejscówkę należą nam się zdjęcia na adres: redakcja@motormania.com.pl

BMW R1200GS

BMW bezlitośnie szarga emocjami motocyklistów. Miłość do jednośladów rodzi się, gdy słyszmy ryk Ducati, obserwujemy sylwetkę Yamahy lub czujemy powiew rozrywanego powietrza przez Kawasaki. Jakim sposobem można pokochać motocykl wyprodukowany przez ludzi, którzy na prędkość mówią geschwindigkeit, a na zakręt kurve? Teoretycznie, każdy szanujący się motormaniak prędzej stwierdzi, że Kaja Paschalska jest sexy niż, że sprzęty z Bawarii są „prawdziwymi” motocyklami. Rozdarcie wewnętrzne pojawia się, gdy przez przypadek będziemy mieli okazję przejechać się germańskim wynalazkiem.

BMW od początku swojej motocyklowej historii podąża nikomu niezrozumiałą ścieżką. Oczywiście ich maszyny posiadają dwa koła, a silnik leży po środku, jednak założenia konstruktorskie pozostałych elementów znacznie odbiegają od tego, do czego przyzwyczaili nas inni producenci. Idealnym przykładem „uzasadnionego szaleństwa” jest seria modeli GS. Jej sukces to lawinowy efekt domino. Wszystko rozpoczęło się od kilku właścicieli R1100/1150/1200 GS, którzy pozwolili przejechać się swoim znajomym. Turystyczny motocyklowy świat każdego z tych szczęśliwców legł w gruzach. Przestały się dla nich liczyć jakiekolwiek inne maszyny, a chęć posiadania GS’a pognała ich prosto do salonów BMW. Oni dali się przejechać swoim znajomym, co znowu powiększyło grono klientów. Co takiego sprawia, że R1200GS zmienia orientację motocyklową każdego, kto z nim choć trochę poprzebywa?

O co tu chodzi?

Nie da się wymienić poszczególnych cech BMW, które decydują o tym spektakularnym sukcesie. To całokształt konstrukcji R1200GS powoduje, że ten model stał się definicją uniwersalnego motocykla turystycznego. Gabaryty maszyny mogą onieśmielić niższych kierowców, jednak po zajęciu miejsca kierowcy lęk znika prędzej niż kefir ze sklepowych półek w sobotni poranek. Wszystko dzięki nisko umieszczonemu środkowi ciężkości i siedzeniu z możliwością regulacji wysokości. Fani przycisków będą się czuli za kierownicą jak w raju… ABS, ASC, ESA, INFO, PŁONĄCA MANETKA, ooo tak! Wciskanie i przytrzymywanie powoduje zmieniające się obrazki na wyświetlaczu zegarów i wywołuje techno-erekcję. Przed uruchomieniem silnika możemy zdecydować czy chcemy korzystać z asysty układu ABS i kontroli trakcji. Podczas jazdy przełączamy się poprzez tryby pracy zawieszenia informując motocykl o obciążeniu i terenie po jakim się poruszamy. Dodatkowo możemy wybierać pomiędzy opcjami Comfort, Normal i Sport. Wydaje się, że mnogość funkcji to przerost formy nad treścią, jednak system ESA (elektroniczna regulacja zawieszenia) jest zaskakująco skuteczny. Najmniej użyteczny będzie tryb komfortowy. Zawieszenie działa wtedy tak miękko, że na dłuższych odcinkach nierówności powoduje bujanie, które wcale komfortowe nie jest. Opcja „Normal” jest optymalna. Izolując nas od dramaturgii polskich dróg, jednocześnie pozwala na dynamiczne pokonywanie zakrętów. Gdy na horyzoncie dostrzeżemy równą nawierzchnie, łatwo przeskakujemy do trybu „Sport” i dajemy się zaskoczyć możliwościom podwozia BMW.

BMW w akcji

Test został przeprowadzony na mokrej nawierzchni, więc głębokie złożenia nie wchodziły w grę. Z zeszłorocznego testu wiemy jednak, że motocykl jest zdolny do pokonywania winkli z kolanem trącym po asfalcie. Dzięki kiepskim warunkom mogliśmy się skoncentrować na wyczuciu przyczepności obydwu kół. Informacje zwrotne dostarczane przez duet Telelever i Paralever wykrzykują po niemiecku kiedy stracą trakcję. Wystarczy nauczyć się ich języka i ani ABS, ani ASC nie będą musiały ingerować. Obydwa układy można określić mianem skutecznych, aczkolwiek z ich asysty będziemy korzystać tak samo chętnie jak z pomocy babci klozetowej, gdy mamy połamane obydwie ręce… W razie sytuacji awaryjnej przyda się „pomocna dłoń”, aczkolwiek nie będzie to nic przyjemnego. Nie są to systemy sportowe i w szczególności kontrola trakcji działa dość nerwowo. Współpracujący z czterotłoczkowymi zaciskami ABS wykazuje się większą subtelnością. BMW hamuje wystarczająco skutecznie. Nie możemy spodziewać się żadnych fajerwerków, aczkolwiek nigdy nie odczujemy niedostatku siły hamowania. Dzięki konstrukcji przedniego zawieszenia R1200GS nie wykazuje żadnych tendencji do nurkowania. Przełoży się to na większy komfort, gdy przyjdzie nam pokonać kilkaset kilometrów zakręconymi bocznymi drogami. W celu przetestowania hamulców musieliśmy najpierw rozpędzić BMW. Jednostka napędowa to kolejna „indywidualność” GS’a. Dwucylindrowy bokser o pojemności 1170 ccm generuje moc na poziomie 110 KM i moment obrotowy wynoszący 120 Nm. Osiągi motocykla nie powalą nikogo na kolana, jednak z założenia robić tego nie mają. Inżynierowie pracując przez lata nad udoskonaleniem silnika koncentrowali się nad liniową charakterystyką i jak najwyższą kulturą pracy. Bez wątpienia zasłużyli na belobigung od oberführera Bayerische Motoren Werke. Motocykl nawet na najniższych obrotach nie wykazuje żadnych tendencji do szarpania i wibracji. Dzięki wysokiej wartości momentu obrotowego dynamiczne wyprzedzanie nie będzie absorbować naszej lewej stopy redukcją przełożeń. Sama przekładnia działa bardzo precyzyjnie i lekko, czyli tak jak wszystko w tym germańskim narzędziu do upokarzania konkurencji.

Jakie jest BMW?

Nie ma się co oszukiwać. Jeśli jesteśmy motocyklistami, którzy planują wyprawy zabarwione flirtem ekspedycyjnym, BMW jest dla nas optymalnym wyborem. Pozycja jazdy jest bardzo wygodna, reakcja silnika dynamiczna i przewidywalna, a zawieszenie zasługuje na miano uniwersalnego. Dodatkowym atutem R1200GS są obręcze o rozmiarze 19 i 17 cali, dzięki czemu istnieje możliwość montażu opon offroadowych. Pomimo dużej masy BMW zaskoczy nas swoimi możliwościami jazdy w terenie, co jest kolejnym plusem na niekończącej się liście plusów GS’a. Dorzucając do tego obszerny katalog oryginalnych akcesoriów BMW mamy motocykl kompletny w cechy, które powinny tworzyć wielozadaniową maszynę turystyczną. Pytanie brzmi, czy tak radykalna firma jak KTM jest w stanie zdetronizować taką indywidualność?

Simpson
Redaktor naczelny

Pierwszy tester na pokładzie. Jego „kreatywna” jazda przekłada się na ciekawe zdjęcia i jeszcze ciekawsze zadania dla jego lekarza. Skutecznie odnajduje limity swoje i motocykli, co przynosi przeróżne efekty... Masz sprawę? Skontaktuj się .

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły