Drift-trajka z silnikiem 450: z piekła rodem… to znaczy od Stunt Freaks Team
Piotr Jędrzejak
5 kwietnia 2019

„To jest najbardziej niebezpieczna rzecz, jaką kiedykolwiek zbudowaliśmy. Nie chcę tym więcej jeździć.”

Trajki do driftu mają w sobie coś szalonego. W pewnym sensie są połączeniem motocykla, rower i gokarta, a to z domieszką driftingu. Czy to może się nie podobać motocyklistom, którzy przecież z założenia mają w sobie pierwiastek szaleństwa?

Ekipa Stunt Freaks Team podeszła do tematu trajki we własny sposób. Jako baza posłużyła rama z gokarta. Położyli na niej silnik z czterosuwowego crossa, Kawasaki KX-F 450. Z przodu zaś znalazło się koło z zawieszeniem i hamulcami prosto z pełnowymiarowego motocykla. Efekt?

Jeżeli ktoś, kto wcześniej jeździł 162-konnym crossem zbudowanym z GSX-Ra , bił rekord prędkości GSX-Rem przerobionym na skuter śnieżny… na wodzie , czy choćby driftował turbo-Hayabusą na długim wahaczu, teraz mówi nam, że ta trajka jest zbyt niebezpieczna… No nie wiemy, czy chcielibyśmy spróbować.

Podsumowanie: „To jest najbardziej niebezpieczna rzecz, jaką kiedykolwiek zbudowaliśmy. Nie chcę tym więcej jeździć.” Plusy i minusy trajki chłopaki wymieniają na końcu filmu. Minusów jest więcej.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły