AC Farias – Ojciec Chrzestny Stuntu
Bart
22 czerwca 2012

Każdy, kto choć trochę interesuje się stuntem kojarzy kim jest AC Farias. Geniusz, jedna z nielicznych ikon stuntu. Zawodnik, którego charakterystyczny styl jazdy, ubiór, motocykle oraz tricki powalają na kolana widownię oraz wiernych fanów. Nie da się na niego patrzeć obojętnie.

Antonio Carlos Farias, urodzony 24 maja 1964 roku. Zamieszkały obecnie w Hiszpanii, z pochodzenia Brazylijczyk, uwielbia grać na saksofonie, harmonijce ustnej i perkusji, w wolnych chwilach jeździ konno, uprawia wind-surfing, jeździ na rolkach, pływa. Brzmi jak notka biograficzna piosenkarza albo tancerza Samby. Aha, zapomniałem o jednej rzeczy…. Jest legendą, ikoną, ojcem chrzestnym stuntu, który uprawiał od najmłodszych lat. Wygrał niemal wszystko co możliwe w stunt zawodach i chociaż jest już na motocyklowej emeryturze nadal ma charyzmę, której może zazdrościć mu niejeden nastolatek!

Wszystko zaczęło się w Sao Paulo, jednym z największych przemysłowych miast Ameryki Południowej, gdzie AC dorastał. W wieku 3 lat dostał swój pierwszy rower i zaczęła się jego fascynacja wszelkiego rodzaju trikami i udziwnieniami. W 1985 rozpoczął profesjonalne starty w Freestyle BMX, by już rok później wygrać mistrzostwo kraju. Tak samo stało się w 1987 i 1988. Wszystko uległo zmianie, kiedy w 1989 wystartował w Mistrzostwach Brazylii w stuntcie i zajął 3 miejsce. Pierwszy swój motocykl- Yamahę RD50 dostał w 1980 i niemal od razu zaczął na nią przekładać wszystko to, co potrafił na BMXie. Nie traktował jednak tego zupełnie poważnie aż do zawodów, w których stanął na podium. Wtedy zmieniło się jego podejście do stuntu. Zaczął poświęcać mu każdą wolną chwilę ćwicząc na ulicach przemysłowych dzielnic, czy w ślepych uliczkach. Ćwicząc godzinami dawał z siebie wszystko żeby wspiąć się poziom wyżej, nauczyć się nowego triku, zrobić coś jeszcze lepiej.

Przesiadł się również wtedy na Yamahę DT180, z którą spędził wiele czasu trenując na ulicach. Bardzo dobrze wspomina jazdę właśnie na tym motocyklu, ponieważ był to jego pierwszy sprzęt z hamulcami tarczowymi z przodu. Była to dla niego nieporównywalna zmiana, ponieważ bębny są mało przewidywalne i bardzo ciężko jest na nich robić triki typu stoopie. Nie ma porównania do subtelności i precyzji z jaką hamują tarcze. Drugim takim wielkim krokiem pozwalającym mu na jeszcze większy i szybszy rozwój było zamontowanie handbreak`a (tylnego hamulca na kierownicy). To rozwiązanie pozwoliło mu na wykonywanie wszelkich trików trzymając świetną kontrolę, podczas gdy jego prawa noga nie znajdowała się na hamulcu. Również klatki osłaniające silnik AC postrzega jako wielką i pozytywną zmianę, ponieważ nie musiał już martwić się, że gleba może go wyeliminować z jazdy. Wcześniej, w czasach gdy miał jeszcze Yamahę DT często łamał ramę lub w inny sposób unieruchamiał motocykl w wyniku błędów. Po zamontowaniu klatki mógł bardziej skupić się na wykonywaniu trików, niż na tym żeby ratować motocykl przy upadku. Zresztą przez takie właśnie próby uratowania sprzętu miał kilka kontuzji przez, które zresztą zakończył swoją karierę.

Kolejną, dużą zmianą była przesiadka na sportowe motocykle. W 1996 roku AC otrzymał Hondę CBR600 aby móc wystąpić w Mistrzostwach Europy w Stuntcie. Różnica między nowym motocyklem, a poprzednim była ogromna. DT była mała, 2-suwowa i lekka . CBR to duży, ciężki, 4-suwowy motocykl, który wymagał od niego nauczenia się wielu trików od początku. Jednak dawał on możliwości nauki wielu nowych. Największym zaskoczeniem początkowo dla Fariasa było to, że nie mógł na CBRce zrobić no-handera (jechać na jednym kole bez trzymania kierownicy), a na DT przychodziło mu to z łatwością. Jednak po „wjeżdzeniu” się w nowy sprzęt wszystko zaczęło wychodzić nawet lepiej niż na poprzednim. Właśnie na tym motocyklu po raz pierwszy wystąpił w Mistrzostwach Europy w Stuntcie w 1996 roku. Były one zorganizowane w ten sposób, że odbywały się dwie rundy po cztery rozgrywki. AC wygrał wszystkie osiem i został Mistrzem. Wtedy stał się rozpoznawalny w stunt światku.

Nie obyło się jednak bez urazów. AC umie bardzo dużo to znaczy, że wywrócił się nie raz. Jak mawia stare porzekadło „..Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz..” Wcześniej wspomniałem o jego kontuzjach przy „ratowaniu” motocykla przy glebach. Jedną z największych gleb, jaką zaliczył kosztowała go złamanie obojczyka, zwichnięcie prawego ramienia i uszkodzenie kręgosłupa na odcinku szyjnym. Wydarzyło się to podczas pokazów podczas GP na Phillip Island, gdzie AC jeździł na pożyczonej od znajomego Suzuki Bandit 1200. Coś poszło nie tak i motocykl zmielił naszego bohatera pod sobą.

Podsumowując jednak, Farias bardzo rzadko ląduje w objęciach Matki Ziemi. Podczas Stuntwars (zawodów uznawanych za nieoficjalne Mistrzostwa Świata w stuntcie) w 2007 roku popełnił błąd przy banalnym dla siebie triku i wystrzelił z siedzenia prosto na asfalt. Skwitował to salwą śmiechu, rozłożył się na asfalcie i podziękował ekipie ratowników, która ruszyła aby mu pomóc. Świat obiegł film ukazujący przewracającego się Fariasa i każdy się zastanawiał jak to możliwe, że on zaliczył glebę?

Obecnie wszędzie gdzie pojawi się Farias wzbudza wielkie emocje. Został doceniony w USA, jest członkiem team`u HAI, uznawany za stunterski Dream Team. Gdy przybywa na zawody, mnóstwo zawodników chce z nim porozmawiać, prosi go o porady. Dla mnie jednym z przykładów poziomu jaki reprezentuje była śmieszna sytuacja podczas Stuntwars w 2007. Razem z Chrisem Pfeifferem postanowili zrobić równolegle długie stoopie, jadąc obok siebie. Co mogło pójść źle, gdy dwóch czołowych stunterów robi taki trik? Niby nic, ale Pfeiffer nagle dostał tzw „rybki”, czyli przednie koło dostało drgań, które rzuciły kierownicą tak mocno, że stunter wylądował na asfalcie. Jego motocykl sunął dalej, prosto w jadącego nadal na przednim kole Fariasa. Wtedy AC zrobił coś niebywałego. Obniżył tylne koło tak, że postawił je na BMW Pfeiffera, które w tym właśnie momencie wsunęło się pod jego motocykl! Zatrzymał się i zeskoczył z uśmiechem na twarzy ze swojej maszyny. Jeśli to nie jest opanowanie motocykla do perfekcji, to nie wiemy co może nim być… /przyp. red./

AC Farias ma już 48 lat i nadal nie zwalnia tempa, wprawdzie nie jeździ już motocyklami, ale ciągle ma coś w zanadrzu i nie poddaje się zbyt szybko. Gdy zaczynał nie miał się od kogo uczyć, nie mógł podglądać innych w internecie. To dzięki takim ludziom jak on mamy dziś taki stunt jak go widzimy i chwała mu za to. Będziecie mogli zobaczyć go już w Bydgoszczy na zawodach World Stunt GP 13-15 lipca! , wystąpi w charakterze sędziego, który swoim sprawiedliwym okiem oceni zmagania stunterów.

 

Bart
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły