Sprzedajesz motocykl? Uważaj na próby wyłudzenia!
Piotr Jędrzejak
20 lutego 2014

Wiadomości z Anglii, agenci od logistyki, podejrzane banki i nieumawiane wcześniej zaliczki… Wszystko w jednym!

Znacie to uczucie, gdy wystawicie motocykl na sprzedaż (i naprawdę chcecie go sprzedać, a nie dlatego, że żona krzyczy) i nagle przychodzi mail. Radość z potencjalnego klienta to naprawdę przyjemne uczucie – tym bardziej, jeżeli ów klient sprawia wrażenie naprawdę poważnie zainteresowanego! Z drugiej strony, gdzieś z tyłu głowy pojawia się bardzo wyraźny znak zapytania. „A jeżeli to nowa odmiana oszustwa zwanego nigeryjskim szwindlem?”

W naszych realiach najłatwiej natknąć się na zainteresowanych klientów, którzy piszą o transporcie motocykla do Anglii. Oczywiście nie twierdzimy, że wszyscy z nich to oszuści, ale na jednego z nich natknął się Mariusz i postanowił napisać nam maila:

Droga Redakcjo,

Chciałbym się podzielić z wami tym co mnie wczoraj i tak w sumie dziś spotkało.

Mam wystawionego mojego GSR’a na paru portalach. Kilka razy dostawałem wiadomości, że ktoś wyśle mi pieniądze i wyśle agenta, aby odebrał motocykl, bo jest z Londynu, cała konwersacja oczywiście po angielsku. Parę pierwszych maili olewka totalna. Wczoraj się skusiłem odpisać do gościa. Cały przebieg rozmowy wysyłam w załączeniu. Po przeczytaniu rozmowy będziecie wiedzieli o co chodzi. Chciałem się tym podzielić jako przestrogą dla innych.

Koleś nie miał nic przeciwko aby wysłać kasę i jak widać na dwóch bardzo amatorskich mailach, dostałem niby-potwierdzenie, że pieniądze na mnie czekają, jednak muszę wysłać jakąś tam kwotę dla agenta, żeby dostać tą kasę. Nawet dziś rano dzwonił do mnie w sprawie tej oczekującej kasy, odpowiedziałem, że muszę sprawdzić maila i dokumenty, wtedy zobaczyłem te śmieszne strony w mailu i od razu pogroziłem, że jeśli to próba wyłudzenia, zgłaszam sprawę na policję… Odzewu żadnego. Po prostu żenada.

W przeciągu miesiąca miałem 3 takie próby z różnych maili i wszyscy działają tak samo. Trafili nie na tego co chcieli! 😀

Uważajcie na nich:
gary.williams39@***.com – nr tel. +22846***805 (najpierw dzwonił dwa razy z tego numeru później z zastrzeżonego)
donaldjohn212@***.com – nr tel. +447024***342
jerrymarth@***.com

Oszczędzimy Wam przeglądania całej historii wiadomości pomiędzy Mariuszem i „Garym”, ale jej cechy charakterystyczne to:
– Kupujący nie jest zainteresowany szczegółowym stanem technicznym, poza tym, że jest „satysfakcjonująco dobry”.
– Kupujący nie zjawi się osobiście, a wszystko załatwi „firma transportowa” lub „jego przedstawiciel”. Najczęściej brak konkretnych nazw firm przewozowych.
– Zagmatwany sposób przekazywania pieniędzy, podejrzane potwierdzenie przelewu i nieumawiane wcześniej zaliczki.

Ten ostatni podpunkt jest najdziwniejszy. Po otrzymaniu numeru konta, Kupiec pisze, że wykonał już przelew bankowy na pełną kwotę + dodatkowe 2000 złotych (na poczet zaliczki). Jednak bank postanowił wstrzymać ten przelew do czasu… otrzymania akceptacji od przedstawiciela. Tenże przedstawiciel, aby mógł taką akceptację wysłać, musi najpierw otrzymać od Mariusza zaliczkę w wysokości 1800 zł! Co ciekawe, o ile „przelew” realizowany jest tradycyjnie, to „zaliczka” musi zostać wysłana transferem pieniężnym Western Union – w którym zdecydowanie łatwiej zrobić przekręt. Mariusz oczywiście otrzymał również potwierdzenie od konkretnego pracownika banku (tzn. od osoby, która ma sprawiać takie wrażenie), że kupujący wykonał przelew, a bank tylko czeka na akceptację od przedstawiciela, aby przelać pieniądze na konto Mariusza.

W praktyce okazałoby się, że Mariusz wysłałby 1800 złotych, a żadnego przelewu nie otrzyma i motocykla nie sprzeda. O ile oczywiście dałby się na to nabrać.

Niby-potwierdzenie, jak napisał Mariusz, wygląda tak śmiesznie, że musimy się nim z Wami podzielić. Pamiętajcie, o ile wymiana maili z kupującym rzeczywiście może wyglądać realnie, to kwestia dziwnej zaliczki i żałośnie-oficjalne potwierdzenie powinno dać Wam jasno do zrozumienia, że macie do czynienia z oszustem.

A jakimi doświadczeniami z oszustami Wy możecie się podzielić?

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły