Tegoroczne zawody zostały dumnie okrzyknięte Mistrzostwami Świata Stuntridingu. Ciężko sobie wyobrazić, że parking pod marketem w Bydgoszczy może być miejscem, w którym nadany zostanie tak zaszczytny tytuł. Po minionym weekendzie okazało się, że stawka zawodników była adekwatna do rangi imprezy.

foto:
Waldemar Walerczuk
photosportagency.com

Na piątkowych kwalifikacjach pojawiło się ponad 70 zawodników. Najwięcej stunterów przybyło z Polski i Francji, jednak mogliśmy spotkać postacie z Finlandii, Wielkiej Brytanii, Czech, Rosji, Litwy, Brazylii, Japonii i wielu innych państw. Pierwszy dzień StuntGP dał wyobrażenie o tym, co będzie się działo podczas rund finałowych. Przejazdy kwalifikacyjne trwały do 22:30, a skład sędziowski musiał wyłonić najlepszą 30. Nie zazdroszczę… Jeśli chcecie dowiedzieć się jaka atmosfera panowała w depo, co się tam wydarzyło oraz łyknąć nieco ciekawostek zapraszamy 1. sierpnia do kiosków po nowy numer MotoRmanii. Tam znajdziecie obszerną relację, na stronach portalu mogliście też przeczytać nasze pierwsze wrażenia po imprezie, a teraz skoncentrujemy się na opisie pierwszej dziesiątki zawodników, ponieważ bez wątpienia jest to zbiór najlepszych stuntriderów na świecie.

10. Julien Welsch „Razerback”

Jeden z najbardziej utytułowanych francuskich zawodników. Jeździ na Triumphie Street Triple R i posiada w arsenale imponującą liczbę technicznych tricków. Niestety jego przejazdy były dalekie od idealnych, a liczne podparcia i niegroźne wywrotki znacząco odbiły się na punktacji. Niemniej no hander circle z przycieraniem dłonią o asfalt to ewolucja, której nie wykonuje nikt inny.

9. Kevin Parussin „Kafon”

Francuz, który w zeszłym roku odniósł w Bydgoszczy poważną kontuzję stopy nie mógł odpuścić startu w 2013 roku. Jego motocykl to GSX-R 750 K5, a styl to mix agresywnego driftingu z technicznymi trickami. Publiczność zachwycała płynność z jaką potrafi jeździć ten zawodnik. Niemniej w pamięci wszystkich najbardziej utkwią stoppie w punkcie balansu z nawrotkami o 270 stopni.

8. Romain Jeandrot

Kolejny francuz to istny dynamit. Szokował publiczność swoim driftingiem w zeszłym roku dosiadając F4i. Tym razem przyjechał na Kawasaki 636, z o wiele mocniej rozpalonym piecem. Jego powerslide’y, bunny hopy są nie do porównania z innymi zawodnikami. Niestety zabrakło w jego przejeździe technicznych tricków. Niemniej jednak warto zobaczyć jak ten koleś jeździ.

7.Shinosuke Kinoshita

Reprezentant Japonii borykał się z największymi problemami spośród wszystkich zawodników. Shin używał pożyczonego motocykla i non stop walczył z wadami technicznymi. Niemniej podczas jego przejazdu nie było widać, żeby mu cokolwiek przeszkadzało. Koleś jest małą sprężyną, a z dynamiką jego przejazdu konkurować mógł tylko jeden zawodnik w stawce. Shin zapowiedział, że w przyszłym roku przywiezie swój motocykl – nie możemy się doczekać!

6.Gullaume Gleyo „Guy Guy”

Na pierwszy rzut oka Guy Guy wyróżnia się przede wszystkim ładnym motocyklem. Jednak niepodważalnie jest najlepszym francuskim zawodnikiem. Jego przejazd był niesamowicie płynny. Po nawrotce na przednim kole wyrywał motocykl na tylne koło i w przeciągu dosłownie 2 sekund kręci no hander cyrkle. Niestety, żeby znaleźć się w pierwszej piątce zawodów należy pokazać nowatorskie tricki, których nieco zabrakło w przejeździe Gleyo.

5. Martin Kratky

Jest to zawodnik, który w przeciągu roku przeszedł największą metamorfozę. Zamienił pstrokate ciuchy crossowe, na motocyklowe jeansy i od razu zaczął jeździć jak porządny stuntrider. Nareszcie w jego przejazdach nie zabrakło driftingu i innych dynamicznych tricków. Bez wątpienia najlepiej wykonywał switchback wheelie, które w połączeniu z pozostałymi trickami zapewniło mu świetne 5 miejsce.

4. Joona Vatanen

Ciężko jest opisać słowami przejazd tego kolesia. Przyjechał z Finlandii i reprezentuje grupę Stunt Freaks Team. Jego motocykl to GSX-R 750 K4 z prawie oryginalnymi zębatkami i najprostszym handbrake na trójniku (takie stosowało się 10 lat temu). W jego repertuarze nie znajdowało się za wiele tricków, jednak każda ewolucja, którą wykonał, wprawiała publiczność w prawdziwy szał. Żaden zawodnik nie zbierał takiego aplauzu. Drifty przy zapiętym 3 biegu na centymetry od barierek z wyjściem na gumie, to widok, który ryje psychikę każdego widza. Cyrkle również wykonywał od barierki do barierki. Nie zabrakło jednak no handerów. Vatanen zaprezentował zupełnie nowe oblicze stuntu. Mamy wrażenie, że to zapomniany kierunek rozwoju tej dyscypliny, który w pełni oddaje możliwości motocykli sportowych. Gdyby istniała podczas zawodów nagroda publiczności, bez wątpienia zdobyłby ją Joona Vatanen.

3. Arunas Gibieza „Aras”

W ciągu ostatnich dwóch lat Aras zdominował wiele europejskich zawodów. Jeśli tylko na arenie nie pojawił się Stunter13, mogliśmy być pewni, że to Arunas zostanie zwycięzcą. Zawodnik posiada w swoim przejeździe imponującą liczbę tricków. Na Kawasaki 636 robi praktycznie wszystko. Problem polega na tym, że nie prezentuje własnych tricków. Każda ewolucja z jego przejazdu jest sztuczką, którą wymyślił inny stunter. Żeby osiągnąć pełny sukces podczas tak trudnych zawodów, stunterzy muszą sięgnąć po swoje limity i zaprezentować coś, czego jeszcze nie było.

2. Marcin Głowacki „Korzeń”

Po StuntGP 2013 mamy pewność, że Korzeń osiągnął limit możliwości swojego motocykla. Jako jedyny w czołówce używał starej Hondy CBR F4i. Motocykl ewidentnie nie pozwalał na nawiązanie walki w kategorii dynamiki. Niemniej Marcin wyciągnął wszystko co najlepsze. Jako jedyny wykonywał combo cyrkle na odcięciu zapłonu, ósemkę Hurro i kilka innych tricków. Po półfinałach był bardzo blisko S13, a sędziowie byli przekonani o tym, że jest to przewaga do zniwelowania w trakcie finału. Korzeń zaryzykował podczas niedzielnego przejazdu wykonanie nowego tricku, który niestety zakończył się na barierkach ochronnych. Niemniej udało mu się utrzymać przewagę nad Arasem i zwyciężyć z tym zawodnikiem po raz pierwszy. Nie możemy doczekać się kolejnego sezonu z Marcinem na Kawasaki ZX-6R z 2012 roku.

1. Rafał Pasierbek „Stunter13”

Co możemy napisać o tym zawodniku? Jest po prostu najlepszym stuntriderem świata! Przez ostatnie lata jest niepokonany w każdym zakątku globu, a teraz przypieczętował swoją dominację zdobywając tytuł Mistrza Świata Federacji ESM. Jego przejazdy są do bólu perfekcyjne i ociekają zarówno technicznymi trickami, jak i mega agresywnymi ewolucjami. Kiedy obserwator myśli, że ktoś w końcu pokona S13, ten wyjeżdża, szokuje i nie pozostawia żadnych wątpliwości. W tym roku największy szał wywołało ogromne stoppie z nawrotką i wyskokiem. Motocykl oderwał się prawie metr od ziemi łamiąc prawa fizyki. Rafał również idealnie wykonał swój autorski trick, czyli switchback drift. Podczas jego przejazdów nie zobaczyliśmy żadnego podparcia, czy braku kontroli nad motocyklem. Co prawda wszyscy są już znudzeni wygrywaniem S13, jednak obserwowanie jego przejazdów to ciągle ogromna przyjemność.

Tak w skrócie prezentowała się pierwsza 10. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o ich przejazdach, będziecie musieli przyjechać w przyszłym roku do Bydgoszczy. Już w sierpniowym numerze MRM będziecie mogli znaleźć materiał o StuntGP 2013 od zaplecza. Dowiecie się czym jest Federacja ESM, jakie są plany organizatora i co o zawodach myślą sami zawodnicy. Na dole widzicie mega-galerię zdjęć od Waldka Walerczuka, ale nie zapomnicie obejrzeć również video-relację Marcina Idziaszka!

Nagrania z przejazdów zawodników dzięki StuntNewsTV.