Szczypta fantazji + trochę czasu w warsztacie = radocha ze znajomymi i w internecie.

Daniel Winter pochodzi z Australii i wraz z kolegami wpadli na świetny pomysł. Zamontowali silnik motocyklowy na deskorolce. Jakość jazdy nie była jednak zbyt satysfakcjonująca, a więc chłopaki szybko postanowili, że trzeba zmienić „furę”. Spawarki poszły w ruch i tak powstał on – zielony kosz na śmieci potrafiący wheelie!

Żeby nie było zbyt łatwo, silnik uruchamia się z kopniaka (kosz posiada stosowne wycięcie), a skrzynia biegów to typowa konstrukcja manualna wraz ze sprzęgłem. Piękne!

Macie ochotę przekonać się, jak jeździła deskorolka z silnikiem? Też było ciekawie.