Pamiętacie naszą publikację z Prima Aprilis, gdy przygotowaliśmy artykuł-podpuchę na temat zakończenia produkcji CBR600RR? Cóż, teraz okazuje się, że to wszystko prawda, CBR600RR umiera… A mordercą jest norma Euro4.

Normy Euro4 dotyczące hałasu i emisji spalin wejdą w życie z pełną parą od 1. stycznia 2017 roku i obejmą wszystkie nowe motocykle sprzedawane w salonach. Istnieją wprawdzie pewne zasady odstępstwa od ustawy, ale w ramach tego można sprzedać jedynie bardzo limitowaną liczbę sztuk. Po tej serii Honda CBR600RR, jedna z ikon motocyklizmu obecna z nami od 30 lat, zniknie z europejskiego rynku…

Wciąż nie ma na ten temat oficjalnego potwierdzenia od Hondy, jednak informuje o tym MotorCycleNews.com, a ich japońskim źródłom można podobno w pełni zaufać. Nowy model CBR600RR nie jest planowany, a sprzedaż aktualnej wersji będzie kontynuowana na rynkach niezainfekowanych normą Euro4.

Na decyzję o zaprzestaniu rozwoju modelu składa się kilka czynników, takich jak drastyczny spadek sprzedaży klasy supersport na przestrzeni dekady, zmniejszenie zainteresowania tą klasą, czy koszt rozwoju nowego modelu, który stoi na niemalże tak samo wysokim poziomie, jak w przypadku klasy 1000 ccm. Poziom skomplikowania inżynieryjnego jest identyczny, problemy w rozwoju są równie trudne, wymagania klientów dotyczące zaawansowanej elektroniki są tam samo wysokie, ale nikt nie ma ochoty płacić więcej, niż dotychczas. Dlatego profit producenta staje się drastycznie niebezpieczny.

Jak mówi japońskie źródło MCN: „To nie była łatwa decyzja do podjęcia dla niektórych w Hondzie, ponieważ CBR600 jest motocyklem, który przez lata był dla firmy niezwykle ważny. Ale fakt jest taki, że ten model już nie sprzedaje się w liczbach, które zapewniłyby opłacalność rozwoju nowego modelu.

Praca niezbędna, aby ten motocykl przeszedł przez Euro 4, jest droga oraz istnieje sporo szczegółów, których trzeba dopilnować, aby motocykl stał się legalny. Utrzymanie nienaruszonego charakteru CBR600RR, a przy tym zapewnienie legalności wymaga znacznie więcej pracy, niż mogłoby się wydawać. Ta praca dodaje też wagę, skomplikowanie oraz koszt. Tę wagę trzeba byłoby usunąć z innego miejsca, a to wciąż czyni motocykl jeszcze droższym.”

Jak informuje MCN, jednym z czynników prowadzących do takiej decyzji, jest też sposób finansowania nowych modeli przez Hondę. Według polityki Wielkiego Skrzydła, centrala prosi oddziały regionalne, aby zapewnili swój wkład finansowy w rozwój i zbudowanie każdego modelu. Teraz wyobraźcie sobie, że Honda Europe spojrzała na cyferki, na wyniki sprzedaży oraz na koszt rozwoju, który musi ponieść, no i wyszło im, że inwestycja raczej nie należy do opłacalnych… A co na to np. Honda USA? Po co oni mają inwestować w spełnianie norm, które zupełnie nie dotyczą ich rynku?

CBR600RR pozostanie w sprzedaży, ale nie w krajach, które objęte są normą Euro4. W kategorii motocykli sportowo-drogowych średniej klasy, silnym graczem pozostaje CBR650F.

Honda jednak nie porzuca rozwoju w sportowym kierunku – w 2017 roku na rynku pojawi się zupełnie nowy model CBR1000RR Fireblade. Co nie zmienia faktu, że właśnie patrzymy na koniec pewnej ery…

Co uważacie o tym, że normy Euro4 tak mocno wpływają na rynek nowych motocykli? Wyników sprzedaży nie da się oszukać, ale może jest sposób, na utrzymanie CBR600RR przy życiu?