Zwykły dzień na motocyklu, zwykła pojeżdżawka z kolegami. Tym razem ekipa wybrała się na eksplorację terenów zdecydowanie mniej zaludnionych. Panowie jadą drogą o raczej niskim priorytecie odśnieżania, nasz bohater na WR250X jest pierwszy, gdy nagle przed jego nosem nieszczególnie rozgarnięty kierowca pickupa zaczyna zawracać. Motocyklista hamuje w ostatniej chwili, zatrzymując się wręcz na samochodzie. Winny całemu zajściu jest oczywiście puszkarz, ale czy motocyklista nie mógł popisać się lepszą spostrzegawczością i szybszą reakcją?

To co mnie zdziwiło najbardziej, to miła rozmowa na koniec – być może naoglądałem się zbyt dużo bójek ulicznych z Rosji… Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach?