Dwa kompletnie różne typy maszyn, które łączy jedno: doskonale nadają się na pierwszy motocykl. Pomagamy rozwiązać dylematy początkujących motocyklistów porównując Yamahę XJ6 Diversion F z Yamahą Tenere.

Gdybyśmy dostali złotówkę za każdy mail do redakcji z zapytaniem, jaką maszynę wybrać na swój „pierwszy raz”, to ukończylibyśmy autostradę zamiast chińczyków, wybudowali tuzin torów wyścigowych, a każdy weekend spędzali na wyspie Pastrany w Panamie. Ok., nawet, jeżeli poziom owej fantasmagorii dorównuje temu, co usłyszycie od polityków w nadchodzącej kampanii wyborczej, to obiektywnie rzecz biorąc takich maili rzeczywiście otrzymujemy bardzo dużo. Dylematy naszych czytelników obejmują większe spektrum niż szerokość pasa Ryszarda Kalisza. Uwzględniają główne przeznaczenia motocykla, ilość czasu spędzonego na trasie i w mieście, onieśmielenie mocą oraz niepewność dotyczącą praktycznej strony użytkowania pojazdu. Czy ma to być naked-bike? Na mieście świetny, ale w trasie nie zapewnia osłony przed wiatrem. No to może jakiś sportowo-turystyczny? No dobrze, tylko że nie weźmiemy bagażu i nie zapewnimy sobie odpowiedniego komfortu podczas dalekiej wakacyjnej podróży. Nie mówiąc już o tym, że kiedy trasa zmieni się na szutrową to z tym sportowym motocyklem będziemy się czuć równie pewnie, co Polański na rautcie w ambasadzie USA. Tylko jeden parametr zdaje się nie budzić Waszych wątpliwości: pierwszy motocykl powinien być sześćsetką.

Postanowiliśmy, zatem porównać dwie sześćsetki z zupełnie odmiennych sektorów. Przypięliśmy im bagaż i sprawdziliśmy ich praktyczność na trasie. Przekonaliśmy się czy oprócz walorów użytkowych zapewniają odpowiednią dawkę adrenaliny i jak radzą sobie, kiedy przyjdzie im pokonać drogę bez asfaltu. Wzięliśmy pod uwagę komfort, ekonomię, łatwość prowadzenia i potencjalne onieśmielenie mocą, jakie mógłby odczuć początkujący kierowca. Mamy nadzieję, że wyciągnięte wnioski pomogą Wam ustalić własne kryteria w podejmowaniu decyzji o tym, jaki typ maszyny ostatecznie wybrać. Zapraszamy na test Yamahy XJ6 Diversion F oraz XT660Z Tenere.

Yamaha XJ 6 Diversion F

To chyba jedna z najdłuższych nazw motocykli aktualnie dostępnych na rynku. Tyle literek i tylko jedno „R” w środku słowa Diversion… Dla mniej zorientowanych wyjaśniamy, że im więcej „R” w nazwie tym szybszy i fajniejszy jest nasz motocykl. Honda CBR 600RR, Kawasaki ZX6RR, Yamaha R6R – od razu czuć tą moc „R”! Szczerze, to testowany motocykl, który widzicie nie zasługuje nawet na to jedno, skryte „R”… Na pierwszy rzut oka jest tak a-sportowy, jak a-seksualna może być tylko Majka Jeżowska. Trochę bocznych plastików i czasza z odległości 500 metrów skutecznie kamuflują tego usportowionego wizualnie naked bike’a. Zaraz, zaraz… przecież szukamy motocykla, dla początkujących, więc chyba nie tędy droga. Robimy reset naszych spaczonych upodobań… Wygląd motocykla zostawmy w takim razie bez komentarza.

Bez wątpienia XJ’ota może się podobać. Pozycja za kierownicą wydaje się być idealna dla początkujących motocyklistów. Zdecydowanym plusem jest szeroka kierownica. Osoby, które koniecznie chcą mieć na pierwszy motocykl „plastika” muszą się zmagać ze sportowym sterem. Oczywiście takie wyzwanie jest o wiele prostsze od lotu na księżyc, jednak po co sobie utrudniać życie? Szeroka kierownica ułatwia nam utrzymywanie równowagi i manewrowanie motocyklem zarówno przy prędkościach parkingowych jak i autostradowych. Wysokość siedziska usatysfakcjonuje kobiety i mężczyzn o wzroście hobbita. Osoby wyższe będą się czuły trochę jak w filmie „Uciekające kurczaki”, tyle że w roli maruderów, którzy zamiast dać w długą zostali na grzędzie. Wszystko przez stosunkowo wysoko umieszczone podnóżki.

Silnik

Jednostka napędowa to rzędowa czwórka o pojemności 600 ccm, czyli klasyczna Japonia… Zupełnie nieklasyczna jest moc maksymalna… Uwaga… 77,5 KM! Takie wyniki japońskie 600tki deklarowały w czasach, kiedy nasz fotograf robił zdjęcia rosyjskim Zenitem, na rumuńskiej czarno-białej kliszy. Ale… Moc niecałych 80 koników mechanicznych to aż nadto dla osób zaczynających przygodę z jednośladami. Ważniejszy będzie jednak sposób, w jaki ta moc będzie nam dostarczana. Wtrysk paliwa idealnie działa na niskich obrotach nie dopuszczając do żadnych szarpnięć. Podróżując przez skalę obrotomierza okazuje się, że Diversion lubi się troszkę zabawić. Do 6 tys. obrotów jest łagodny jak miś Koala, który zamiast eukaliptusa nażarł się marihuany. W wyższej partii obrotów Yamaha pokazuje pazura. Jeśli będziemy się starać i w odpowiedni sposób pracować skrzynią biegów będziemy w stanie jechać naprawdę dynamicznie. Niewątpliwie potencjał jednostki napędowej wygrał konkurs na „Zaskoczenie dnia”. Stonowana moc połączona ze świetnym wtryskiem paliwa, pozwalającym na bezstresowe korekty gazem w zakrętach wydaje się być optymalna dla początkujących motocyklistów.

Podwozie, hamulce

Yamaha nie zaskoczy nas żadnymi nowinkami technicznymi. Nie potraktujemy tego, jako minus, gdyż do nauki jazdy potrzebujemy motocykla prostego i bezawaryjnego, a nie kosmicznego. Rurowa rama jest wykonana ze stali. Przednie zawieszenie to widelec o średnicy 41 mm bez możliwości jakiejkolwiek regulacji. Z tyłu wahacz z centralnym amortyzatorem w technologii Monocross, co brzmi dla nas równie zagadkowo jak dla Was. Tak samo jak w przypadku silnika okazuje się, że nawet niewyszukane konstrukcje są w stanie dać przyjemność z jazdy.

Diversion naprawdę bardziej niż przyzwoicie prowadzi się w zakrętach. Limity podwozia są wysunięte tak daleko, że początkujący motocykliści będą mieli problem, żeby się do nich zbliżyć. Obraz arcyprzyjaznego motocykla dopełnia układ hamulcowy. Pompy hamulcowe połączone gumowymi przewodami z zaciskami wyglądającymi tak niepozornie jak Woody Allen, okazują się prawie tak genialne jak nowojorski artysta. Siła hamowania jest zaskakująca, a wyczucie dźwigni nie pozostawia żadnych życzeń. Musimy przyznać, że jesteśmy ignorantami. Yamaha, która z automatu trafiła na czarną listę okazała się świetnym motocyklem. Zachowuje się trochę jak dziewczyna z aparatem na zębach, która będąc świadomą swojej aparycji wie, że za każdym razem musi dać z siebie wszystko. Zabierzcie ją na randkę – to się opłaca.

Druga Opinia 

Taki „nasz” Pejser. Jeździ i jeździ i dojechać nie może… „XJ6 Diversion była wyjątkowo pozytywnym zaskoczeniem. Nie wiem, dlaczego Simpson narzekał na jej wygląd. Motocykl wygląda naprawdę nie najgorzej. Najważniejsze jednak, że świetnie się prowadzi. Skręca hamuje i przyspiesza w sposób, który określiłbym jako satysfakcjonujący wg standardów doświadczonego kierowcy. Szczerze mówiąc, są motocykle, za które nie dałbym złamanego grosza – myślałem, że tak będzie w tym przypadku. Okazało się, że jest na odwrót. Na tę maszynę zawsze wsiądę z przyjemnością.”

Yamaha XT660Z Tenere

Kolejny motocykl z nazwą, której nie da się wymówić na jednym wdechu. Przypominając kozę na szczudłach stoi koło XJ6 i w podejrzany sposób bije od niego jakaś pewność siebie. Mała Tenerka jest parobkiem większej Yamahy XT1200Z Super Tenere. Mając porównanie obydwu motocykli nie jesteśmy przekonani, czy przypadkiem mniej nie znaczy więcej. Segment Adventure przechodzi renesans, jednak w tym całym rozkwicie motocykle ukierunkowały się na asfalt gubiąc powoli swoją uniwersalność. XT 660 Z wydaje się być wymierającym gatunkiem lekkich, prawdziwie szosowo-terenowych motocykli.

Dosiadając małej Tenery budzi ona u nas tyle sympatii, co nasza pierwsza motorynka. Co z tego, że nie jest ani do końca drogowa, ani do końca terenowa, mamy wrażenie, że możemy na niej zrobić wszystko! Pozycja jest niesamowicie wygodna. Wyobraźcie sobie, że siadacie w wyprostowanej pozycji. Układacie nogi tak, żeby kolana się nie męczyły, a ręce swobodnie były wyciągnięte do przodu. W tym momencie pod stopami wyrastają podnóżki, a w dłoniach pojawia się kierownica. Jedynym problemem może być wysokość siedziska. Osoby niższe są z góry skazane na porażkę. Konieczność ściągania półdupka podczas każdego postoju nie jest zbyt przyjemna, szczególnie, gdy dopiero uczymy się jeździć na motocyklu.

Silnik

Jednostka napędowa to typowa konstrukcja offroadowa. Jednocylindrowy silnik o pojemności 660 ccm chłodzony cieczą generuje jedynie 48 KM. Tenere nie jest w stanie powtórzyć wyczynu XJ i zaskoczyć nas swoim potencjałem. Jeśli wymagacie od swojego pierwszego motocykla osiągania typowo jednośladowych prędkości to XT nie jest dobrym rozwiązaniem. Silnik fajnie reaguje w niskim zakresie obrotów, dzięki wysokiej wartości momentu obrotowego, jednak w momencie, kiedy przychodzi czas na moc, nie dzieje się nic. Takie wrażenia uzyskujemy podczas jazdy po ulicy. W momencie, kiedy wjeżdżamy na szuter, potencjał singlowego pieca okazuje się jak najbardziej wystarczający. Do układu zasilania paliwem nie możemy mieć żadnych zastrzeżeń. Owszem jak się zamyślimy i zapomnimy o redukcji biegu, motocykl na niskich obrotach może szarpnąć, ale jest to naturalne zjawisko dla jednocylindrowych maszyn. Operując manetką gazu w średnim i wysokim zakresie obrotów nie będzie się działo nic niepokojącego.

Podwozie, hamulce

Yamaha XT 660 Z Tenere pomimo większej pojemności i stalowej ramie jest o 11 kg lżejsza od XJ6. Dzięki wysoko umieszczonemu środkowi ciężkości i wąskim oponom wrażenie dysonansu wagowego jest dodatkowo spotęgowane. Ma to swoje plusy i minusy. Motocykl wyjątkowo chętnie zmienia kierunki jazdy szybko reagując na nasze rozkazy. Pamiętajmy jednak, że porównujemy motocykle pod kątem „pierwszego sprzętu”. Jeśli nie jesteśmy pewni naszych umiejętności Tenere może się okazać podchwytliwa podczas manewrowania w korkach lub placach przy małych prędkościach. Bardziej stabilna Diversion ze swoim nisko umieszczonym siedzeniem wydaje się o wiele łatwiejsza do opanowania. Zawieszenie w XT ma czysty, offroadowy rodowód. Mimo to w zakrętach sprawia nam niesamowity fun. Motocykl zachowuje się trochę jak supermoto.

Jedynym ograniczeniem są opony, które zarówno swoim rozmiarem jak i typem bieżnika nie pozwalają nam na żadne ekstremalne manewry. Tak czy inaczej Tenere dostaje bardzo dużo punktów w kategorii „Fun Bike”. Dziury, krawężniki, garby zwalniające, wszystko zostaje łyknięte przez zawias chętniej niż łapówka przez ukraińskiego policjanta. Jazda w lekkim terenie jest jeszcze lepsza, czym Yamaha potwierdza swoją wszechstronność. Układ hamulcowy to rodzynek. Wszystko dzięki zaciskom hamulcowym Brembo. Tenere korzysta z tej samej pompy co XJ, co dało nam bezpośrednie porównanie. Progresja działania dźwigni jest o wiele łagodniejsza, przez co wysoka dozowalność pozwala nam na utrzymywanie trakcji w terenie i wykonywanie efektownych stoppie na asfalcie. Yamaha XXT660Z Tenere jest ucywilizowanym motocyklem terenowym. Zawsze byliśmy fanami takich konstrukcji i tym razem ta reguła się potwierdza. Pomimo niewielkiej mocy, motocykl daje nam czystą frajdę z jazdy. Pytanie brzmi czy równie dobrze nadaje się na pierwszy motocykl, co Yamaha XJ6?

Druga opinia

Pejser – przewiosłowanie 1000 m zajmuje mu 3 min 30 sekund. Potem wymiotuje. „Początki mojej przyjaźni z Tenere były bolesne. Na światowej prezentacji, jeżdżąc po pustyni w Maroku złamałem sobie rękę. Motocykl ma zaskakujące możliwości off-roadowe. Ponadto wyposażono go w twardy zestaw ochronny, wykonany z wytrzymałego tworzywa sztucznego. Boki są dobrze chronione i z większości off-roadowych fikołków wyjdzie bez szwanku. Na asfaltowych zakrętach też jest bardzo przyzwoicie. Moc nie pozwoli Wam na żadne ekscesy, ale zdolność do pokonywania krawężników i przeszkód, może z Was uczynić króla miasta.”

Końcowe analizy

Przyszła chwila wyboru. Jakby to powiedzieć… Obydwa motocykle świetnie nadają się na pierwsze maszyny. Wstępną selekcją będzie wzrost. Jeśli macie problem z sięgnięciem po talerz z wyższej półki to patrzcie tylko na motocykle, które zapewnią wam podczas postoju dobry kontakt stóp z podłożem. Gleby parkingowe są najbardziej żenujące, a podczas nauki jazdy balans przy małych prędkościach często zostanie zachwiany. Jeśli jednak mieścicie się we wzrostowych normach białej rasy to wybór już nie będzie taki prosty. Każdy początkujący „brat motonita” wie jedno. Chce jeździć na motocyklu. To, w jaki sposób i jaki sprzęt dosiądzie zazwyczaj pozostanie wyborem narzuconym przez grupę motocyklistów, w której się obraca. Proponujemy nie sugerować się opinią innych i przefiltrować własne oczekiwania poprzez stan naszych umiejętności, a potem wybrać najlepszą opcję dla siebie.

Yamaha XJ6 Diversion F będzie skierowana dla estetów, którzy chcą mieć motocykl, sugerujący sportowe aspiracje. Niewątpliwie jest to sprzęt bardzo łatwy do ogarnięcia. Scentralizowana masa, szeroka kierownica i łagodnie reagujący silnik budują poczucie bezpieczeństwa podczas jazdy. Dodatkową atrakcją będzie fakt, że ostro traktując manetkę gazu jesteśmy w stanie wykrzesać sporo emocji. Yamaha XT660Z Tenere to sprzęt dla ludzi, którzy oprócz rozsądku wykażą się odrobiną fantazji. Pomimo tego, że osiągami będzie odstawał od XJ to okaże się o wiele bardziej rozrywkowym sprzętem. Owszem będzie minimalnie trudniejszy do ogarnięcia przy małych prędkościach, a wibracje jednocylindrowego silnika mogą niektórych irytować, ale w zamian mamy dodatkowy atut. Jest to offroad na rekreacyjnym poziomie. Poruszając się na takim motocyklu zarówno po drogach jak i bezdrożach szybciej zdecydujemy, co nas naprawdę kręci i ułatwi wybór przyszłych maszyn.

Jeśli w jakikolwiek sposób pomogliśmy wam w wyborze swojego przyszłego motocykla to bardzo nam miło, jeśli nie to trudno. Pamiętajcie, że zacząć można na jakimkolwiek motocyklu. Najważniejsze, żeby był on dopasowany do waszych umiejętności i przede wszystkim rozsądku lub jego braku.

Druga opinia

Naczelny zbliża się do wieku emerytalnego, ale ciągle nie ma prawa jazdy kat. B. „Diversion będzie łatwiejsza do opanowania. Zapewnia również nieco lepszą osłonę przed wiatrem. Wąska, w porównaniu z Tenere, kierownica pozwoli nam na skuteczne przeciskanie się przez miasto. Dla wielu osób będzie to lepszy, bardziej oczywisty wybór. Obiektywnie rzecz biorąc, Diversion powinna wygrać ten test. Osobiście wolałbym jednak Tenere. Umówmy się – autostrad jeszcze nam bardzo długo nie zbudują. Kiedy XJ6 będzie szukać kawałka asfaltu, Tenere przedrze się przez wykopy i będzie w domu godzinę wcześniej.”