Drag od Game Over Cycles – customowy szok!
Piotr Jędrzejak
5 lipca 2013

Waży 350 kg, ma silnik od S&S, wygląda jakby chciał skopać Ci tyłek i jeździ naprawdę zacnie. Przekonajcie się co customowy Drag od Game Over Cycles zrobił z Twisterem!

Podstawą jest, że w motocyklach w ogóle nie chodzi o motocykle, a plan biznesowy jest taki, że trzeba wydać pięć milionów, żeby zarobić milion. Mniej więcej tak przedstawia się ideologia twórcy Behemoth Bike i kilku innych, niesamowitych customów. Czujecie już ten klimat?

Wspomniany Behemoth Bike jest totalnie odjazdowym sprzętem, którego stworzyła ekipa Game Over Cycles, inspirując się grupą Behemoth. Więcej szczegółów o tym motocyklu, wrażenia z jazdy oraz wywiad z Nergalem znajdziecie w aktualnym, lipcowym wydaniu miesięcznika MotoRmania. Behemoth Bike to jednak nie jedyny custom stojący na terenie GOC. W ich siedzibie nawet samochody zrobiły na nas niesamowite wrażenie! Chevy Bel Air, klasyczna Corvette, czy Auburn Speedster – takich pojazdów nie widuje się na co dzień.

Teraz jednak nasze spojrzenia przykuł jednak stalowy Drag, motocykl, który wygląda jakby mógł staranować bramę przed Białym Domem bez większego uszczerbku na nadwoziu. Staszek, osoba stojąca za całym Game Over Cycles stwierdził dodatkowo, że ten sprzęt jest też naprawdę fajnym sposobem na szybkie pokonywanie zakrętów. Z naszą opinią na ten temat postanowiliśmy powstrzymać się do… jazdy testowej!

Staszek jeździ Dragiem na co dzień, a stylu tego customa chyba nie trzeba nadmiernie opisywać – jego nazwa wystarcza w zupełności. Przede wszystkim w oczy rzuca się rama tego (dosłownie) stalowego rumaka, dwuczęściowa, połączona ze sobą niezliczonymi tulejami, wykonana oczywiście ręcznie i nadająca konstrukcji bardzo potężny charakter. Dominująca wszędzie stal wraz z idealnie skomponowaną linią motocykla tworzą wrażenie, jakby Drag przed chwilą wynurzył się z mrocznej huty metali ciężkich i właśnie jechał skopać tyłek każdemu, kogo napotka na swojej drodze. Niski, muskularny, z niedużym, ale agresywnym pługiem przed silnikiem, krótkim błotnikiem oraz z wahaczem, który tylko wygląda jak sztywna konstrukcja. Tak naprawdę tylne zawieszenie jest resorowane, a tylny amortyzator HD został bardzo dokładnie ukryty – efekt sztywnego wahacza jest świetny. Drag jest na tyle minimalistyczny, że uchronił się od kiczu, a na tyle potężny, że klękajcie narody. Prawdę mówiąc, ciężko opisać jego wygląd tak, żeby chociaż w poprawnym stopniu oddać emocje towarzyszące pierwszemu spotkaniu… Szczególnie po odpaleniu silnia V2 o pojemności 1819 ccm z krótkim układem wydechowym! Jednostka pochodzi ze stajni S&S (tak, to ci goście odpowiedzialni za szalenie szybkie Harleye), generuje 112 KM i zabójcze 168 Nm. Pozornie zabójcze, bo rozpędzenie 350 kilogramów nie jest wcale takie łatwe. Mimo wszystko osiągi, delikatnie rzecz biorąc, wysadzają z butów. Tak samo niełatwe jest podniesienie wspomnianych 350 kg z bocznej stopki, a następnie złożenie się w zakręt na tylnej oponie o szerokości łóżka w penthousie Hugha Hefnera. Efektywność układów hamulcowych również ma coś wspólnego z branżą erotyczną – są tak samo skuteczne, jak Twoje osobiste hamulce po znalezieniu się we wspomnianym penthousie H. Hefnera… W obu przypadkach najważniejsza jest siła woli.

Jak więc jeździ się Dragiem, motocyklem customowym zbudowanym ręcznie od podstaw? W porównaniu do „zwykłych” jednośladów, Drag słabo skręca, słabo hamuje i naprawdę bardzo słabo się nim manewruje przy niskich prędkościach. Za to przyspiesza całkiem solidnie. Tego wszystkiego można było się spodziewać od początku, a więc biorąc na to poprawkę okazuje się, że jazda jest naprawdę na przyzwoitym poziomie. Wchodzenie w zakręt i utrzymanie linii okazuje się zupełnie nowym doświadczeniem, z którego chcesz czerpać jak najwięcej. Jeździsz coraz szybciej, zaczynasz przycierać czym się tylko da, a banan na Twojej twarzy powoli nie mieści się w kasku! Być może to dlatego ekipa GOC odradzała nam jazdę w kasku integralnym?

Ale chwilę… Dlaczego w ogóle piszemy o technice potrzebnej do jazdy, o osiągach, czy o możliwościach hamulców? Gdy już wsiądziesz na taki motocykl, zwiniesz się jak agrafka i zmówisz modlitwę o odwagę, wtedy pokonywanie zakrętów i odwijanie manetki staje się tak niesamowitym przeżyciem, że wszelkie sprzęty cywilne – nie ważne, czy to Fireblade na torze, czy naked na mieście – zwyczajnie odpadają w przedbiegach. Ta radość to oczywiście nie wszystko, bo dorzucić trzeba nieziemski huk silnika i wydechy powodujące małe tornada, szyk i styl, który zadajesz jadąc tym sprzętem oraz… najważniejszy składnik sukcesu takich motocykli. Jest nim cała customowa aura, która roztacza się wszędzie dookoła – od momentu pierwszych projektów motocykla, przez jego budowę, szlifowanie szczegółów, a na ostatecznym wyglądzie i samej jeździ kończąc. Gdy doświadczysz tego osobiście, nagle zaczynasz wszystko rozumieć inaczej. Twoje poglądy zmieniają się, pragniesz posiadać takie cacko w garażu i żałujesz, że nurt motocykli customowych w Polsce raczej kuleje. Nie ważne ile taki sprzęt pali i że nie mieści się w korkach. To trzeba poczuć.

GOC Drag – podstawowe dane techniczne:
Silnik – S&S 111 V-Twin, 1819 cm3, chłodzony powietrzem,
Średnica x  skok tłoka – 101 x 104 mm
Stopień sprężania – 10,1:1
Zasilanie – gaźnik
Moc – 112 KM przy 4000 obr/min
Moment obr. – 168 Nm przy 4000 obr/min
Skrzynia biegów – 6-biegowa Baker
Rozstaw osi – 1900 mm
Masa własna – 350 kg

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły