Grand Prix Łotwy – przepis na idealny weekend!
Eliasz Davidson
9 lipca 2013

Sprawdźcie, co działo się podczas jedenastej, słonecznej rundy Mistrzostw Świata MX na wymagającym torze w Kegums. A działo się naprawdę sporo!

foto: Monster/Giedrius Matulaitis

Motocrossowe Mistrzostwa Świata mają się dobrze. Trzeba powiedzieć, że mają się wręcz świetnie. A Grand Prix Łotwy tylko potwierdziło, że największym problemem serii jest brak zawodnika, który byłby w stanie poważnie zagrozić absolutnie dominującemu klasę MX2 Jeffreyowi Herlingsowi. Nam udało się sprawdzić osobiście, że piękna słoneczna pogoda, niesamowity tor i atmosfera napędzana potężnymi zastrzykami energii Monstera w Kegums niedaleko Rygi to idealny przepis na udane GP. 22 tysiące kibiców głównie z Estonii, Litwy i Łotwy było świadkami prawdziwych gladiatorskich pojedynków o punkty klasyfikacji generalnej MŚ. Efektowna trasa w Kegums na ten rok została jeszcze dokarmiona kilkoma wywrotkami piasku, jednak miejscami twarda ziemia spod piachu zastawiła na zawodników kilka hardcore’owych niespodzianek. Nawet mimo tego, że o idealne przygotowanie trasy ciągle dbał ciężki sprzęt oraz system zraszaczy.

MX2

W klasie niemalże ciągłej „odcinki” to Jose Butron okazał się najszybszym zawodnikiem podczas pierwszego wyjścia z bramek. Hiszpan zdołał nawet prowadzić w wyścigu przez 2 okrążenia, dopóki go nie dopadł bezkonkurencyjny na piasku Jeffrey Herlings. Holenderski pocisk dosiadający KTM SX-F 250 już w tradycyjny w tym sezonie dla siebie sposób podkręcił tempo i zniknął rywalom. Kilka kółek później Butrona dopadł kolega z zespołu Herlingsa, Jordi Tixier. Francuz jednak chwilę później wypadł z toru i zanim udało mu się wrócić na trasę, spadł o kilka pozycji. Tixier od razu wziął się ostro za odrabianie strat i ostatecznie dojechał na 4. miejscu. Tym samym na drugą lokatę z powrotem wskoczył Butron, a na trzecią pozycję przedarł się inny holenderski specjalista od piasku, Glenn Colndenhoff. Walczący o 5 miejsce Mel Pocock dosiadający Monster Energy Yamahy oraz Aleksandr Tonkov na Hondzie zaliczyli potężny upadek na jednej z muld, który wyeliminował Mela z dalszej jazdy. Chwilę później Tonkov zaliczył podobną glebę w tym samym miejscu i także nie był w stanie kontynuować wyścigu.

Wiele par oczu zwróconych było na Christophe Charliera, który w Szwecji z odrobiną szczęścia omal nie przerwał passy zwycięstw Herlingsa. Francuz wychowany na twardych, ojczystych oraz włoskich trasach raczej nie był faworytem do zwycięstwa, jednak wszyscy byli ciekawi jego występu. Christophe na swojej YZ250F jednak nie zaliczy tego występu do udanych. Po nie najlepszym starcie zdołał się jedynie przebić się na 6. miejsce.

W drugim wyścigu to jadący w zupełnie innej lidze niż reszta zawodników Herlings wygrał start i tak po prostu, charakterystycznie dla siebie zdominował bieg. Na drugim miejscu przez kilka okrążeń jechał Jose Butron szybko dopadł go Alessandro Lupino na Kawasaki, który chwilę później odpadł z wyścigu po upadku. Nastpępnie Butrona zaatakował Tixier, no i tym razem Jose nie zdołał odeprzeć ataków Jordiego. Zawodnik fabrycznego zespołu KTM zdołał ustrzec się błędów i dowiózł drugie miejsce do mety. Piękny prezent prywatnemu zespołowi Yamahy zrobił Petar Petrov, który po niesamowitej szarży z 7. miejsca zdołał przebić się na 4. pozycję. Jak najszybciej o drugim wyścigu będzie chciał zapomnieć Charlier. Zawodnik Monster Energy Yamaha zaliczył bolesny upadek już na początku wyścigu podczas wyprzedzania jadącego na 6. miejscu Romaina Febvre.

Christophe nie poddał się i powrócił do walki. Nie zdołał jednak odnaleźć swojego tempa i nie ustrzegł się kolejnych błędów. Ostatecznie wywalczył jeden punkt, dojeżdżając na 20 miejscu.

1. Jeffrey Herlings (NED, KTM), 50 punktów; 2. Jose Butron (ESP, KTM), 42 p.; 3. Jordi Tixier (FRA, KTM), 40 p.; 4. Petar Petrov (BUL, Yamaha), 31 p.; 5. Romain Febvre (FRA, KTM), 30 p.; 6. Dylan Ferrandis (FRA, Kawasaki), 24 p.; 7. Glenn Coldenhoff (NED, KTM), 22 p.; 8. Jake Nicholls (GBR, KTM), 20 p.; 9. Harri Kullas (FIN, KTM), 18 p.; 10. Jason Clermont (FRA, Kawasaki), 18 p.

MX1

Już po sobotnim wyścigu kwalifikacyjnym było wiadome, że wśród pretendentów do zwycięstwa będzie duet KTM Antonio Cairoli, Ken De Dycker oraz Gautier Paulin dosiadający Kawasaki. Po starcie pierwszego wyścigu na pierwszym zakręcie to właśnie ta trójka walczyła o holeshota. Cairoli pojechał szeroko, uderzając w przednie koło Paulina, który nie dał rady utrzymać się na motocyklu i przewrócił się. Również jadący za nim Tommy Searle z CLS Monster Kawasaki zaliczył upadek. Obaj zawodnicy błyskawicznie wsiedli na motocykle i rozpoczęli szaleńczą pogoń za uciekającymi rywalami. Jako pierwszy z zakrętu wyjechał De Dycker, który zaczął budować sobie przewagę nad jadącym na drugim miejscu Cairolim. Ken utrzymał ją do końca wyścigu i na ostatnim okrążeniu pozostało mu już tylko cieszyć się ze zwycięstwa.

Mimo nie najlepszego startu, Clement Desalle na swoim RMZ450 szybko zdołał przebić się na 3. miejsce przed dosiadającego KX450F Jeremiego Van Horebeeka. Paulin i Searle kontynuowali swoją szarżę do samego końca wyścigu. Ostatecznie Gautier zdołał dopaść jadącego na piątym miejscu Kevina Strijbosa, a Tommy po zaciętym pojedynku zameldował się na mecie przed Evgeni Bobryshevem, na 6. pozycji.

W drugim wyścigu Cairoli zamienił się rolami z Kenem De Dyckerem. Tym razem to Sycylijczyk wypracował sobie przewagę nad kolegą z zespołu, którą utrzymał do samego końca wyścigu. Kolejny dobry wyścig zaliczył również Clement Desalle, mimo że podczas sobotnich kwalifikacji nie jechał zbyt dobrze. Zastosowane zmiany ustawień jego motocykla przez zespół Suzuki okazały się jednak skuteczne i Desalle zgarnął kolejne pudło. Za jego plecami odbyła się niesamowita walka pomiędzy zielonym trio. Po słabym starcie Searle szybko zdołał dopaść Paulina i Horebeeka, a po szaleńczym ataku widowiskowo obu wyprzedził. Kilka okrążeń później, gdy Searle dopadał już Desalle’a zadusił motocykl na jednym z zakrętów i spadł o kilka pozycji. Zanim zdołał wrócić do gry, Tommyego wyprzedził Monsterowy kolega GP21 oraz Horebeek.

1. Antonio Cairoli (ITA, KTM), 47 punktów; 2. Ken de Dycker (BEL, KTM), 47 p.; 3. Clement Desalle (BEL, Suzuki), 40 p.; 4. Gautier Paulin (FRA, Kawasaki), 34 p.; 5. Jeremy van Horebeek (BEL, Kawasaki), 34 p.; 6. Tommy Searle (GBR, Kawasaki), 29 p.; 7. Kevin Strijbos (BEL, Suzuki), 29 p.; 8. Rui Goncalves (POR, KTM), 23 p.; 9. Maximilian Nagl (GER, Honda), 19 p.; 10. Joel Roelants (BEL, Yamaha), 18 p.

Seria motocrossowych Mistrzostw Świata jeszcze nigdy nie była taka długa. Przed zawodnikami pozostało wiąż aż 6 spotkań Grand Prix, a najbliższe już za tydzień. Zawodnicy wrócą do Skandynawii, aby w finlandzkim Hyvinkää walczyć o kolejne punkty serii. Jeżeli nie mieliście okazji być w Kegums macie czego żałować, ale dla pocieszenia dodamy, że sierpniowym numerze MotoRmanii czekać na Was będzie obszerna relacja „od kuchni” z tych zawodów! Dodatkowo mieliśmy okazję przeprowadzić wywiady z czołowymi zawodnikami MŚ! Kolejną wspaniałą informacją jest to, że w przyszłym roku na Łotwie odbędą się Mistrzostwa Narodów! Szykuje się niezła gratka dla fanów motocrossowej adrenaliny – widzimy się na miejscu!

Eliasz Davidson
Redaktor naczelny

Redaktor Offroad. Eliasz ma KTMa, kocha KTMy i wszystko to, co się z nimi wiąże. Jego pokój jest pomarańczowy, tak samo jak bokserki. Poza tym, uwielbia motocross -  w błocie objedzie nas wszystkich. Dwa razy. Masz sprawę? Skontaktuj się. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły