Wypadkowa historia pewnego Suzuki SV650 2008
Piotr Jędrzejak
15 lutego 2017

Motocykl wprawdzie nie jest „bezwypadkowy”, ale naprawa ślimaka prędkościomierza, a naprawa ramy to dwie, dramatycznie różne sprawy…

Na naszej skrzynce mailowej znaleźliśmy kolejną historię motocykla z bujną przeszłością wypadkową. Wprawdzie w ogłoszeniu motocykl nie posiada informacji o „bezwypadkowości”, ale osoba sprzedająca jednak trochę zaklina rzeczywistość. Przeczytajcie pełny opis historii nadesłanej przez Pawła:

„Witam,
na wstępie powiem, że nie jestem ani obecnym, ani byłym właścicielem motocykla. Opisuję historię kolegi.

Pod koniec sezonu motocyklowego w 2016 roku kolega rozbił swój motocykl przy prędkości około 70 km/h. Pierwsze dwa załączniki przedstawiają stan motocykla po zdarzeniu.

Opisywane Suzuki SV650 po wypadku.
Opisywane Suzuki SV650 po wypadku

Rozbił z nie swojej winy, a ubezpieczalnia uznała szkodę całkowitą. To co pozostało z motocykla Suzuki SV650 2008 (cena rynkowa zdrowego egzemplarza to około 10-12 tys. pln), zostało sprzedane handlarzowi za 3800zł. Z tego co ustalił były właściciel w osobie mojego kolegi, handlarz odsprzedał motocykl dalej za 4800 zł kolejnemu handlarzowi. Ten doprowadził motocykl do dobrego stanu wizualnego i wystawił na sprzedaż nie zakrywając starej rejestracji.

Motocykl tuż po wypadku, widoczna rejestracja.

Załączam link do ogłoszenia drugiego handlarza (klik -> olx.pl). Tutaj się już przestraszył i ukrył rejestrację: drugie ogłoszenie. Wysyłam w załączniku zdjęcie ogłoszenia, jakby handlarz usunął ogłoszenie, ponieważ sprawa została nagłośniona na forum Suzuki SV i sprzedający odebrał kilka telefonów od „zainteresowanych”.

Screen ogłoszenia.
Zdjęcie motocykla z ogłoszenia, po naprawach.
Zdjęcie motocykla z ogłoszenia, po naprawach, jeszcze z widoczną rejestracją.

Przesyłam także naszą rozmowę z handlarzem (można posłuchać tutaj, trwa 6min 34sek). W rozmowie handlarz twierdzi, że naprawiał jedynie licznik i chłodnicę. Jak zapytałem czy coś jeszcze, to odpowiedział „chyba już nic”.

Gdy przedstawiłem mu fakty przyznał się, że naprawiał ramę.

Screen rozmowy o ramie.

Sprawa została nagłośniona na forum Suzuki SV. Po tym, jak przyznał się w rozmowie ze mną, że naprawiał ramę, osoby z forum napisały do niego w sprawie „zakupu” motocykla – im już mówił, że nie było żadnych przygód.

Byłem z tym na policji, ale komendant stwierdził: „Nie bardzo wiem co mam z takim faktem zrobić”, po czym odprawił mnie z kwitkiem. Dyżurny rzucił tylko, żebym na Wykop z tym poszedł, ale prasa tematyczna chyba jest lepszym pomysłem.

Z poważaniem,
Paweł ***[nazwisko do wiadomości redakcji]”

Tym sposobem dowiadujecie się o kolejnej sprawie wypadkowego motocykla. Trzeba jednak pamiętać, że tym razem sprzedający nie zaznaczył rubryki „bezwypadkowy”. Jednak pomimo wyraźnych pytań, opowiada jedynie o drobnych naprawach, pomijając wymianę ramy i zawieszenia. Nawet, gdy został już poinformowany o poprzednim stanie motocykla, kolejnych zainteresowanych również nie informuje o naprawie ramy.

Czy uszkodzenia po wypadku pod koniec 2016 roku dyskwalifikują ten motocykl z dalszego użytku? Prawdopodobnie nie.

Czy naprawa została wykonana poprawnie? Tego nie wiemy, a więc potencjalny kupujący musi skrupulatnie sprawdzić ten egzemplarz SV.

Czy w obecnej sytuacji sprzedający powinien poinformować potencjalnych kupujących o wykonanych naprawach? Na to pytanie możecie odpowiedzieć sobie sami… Napiszcie w komentarzach co uważacie o całej sprawie.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły