Uszkodzony przewód hamulcowy: czysty przypadek, czy celowe działanie?
Piotr Jędrzejak
7 czerwca 2017

W skali dziwności od 1 do 10, ta sytuacja jest „Twin Peaks dziwna”. Ale może Wy posiadacie podobne doświadczenia?

My opiszemy tę sytuację w formie podsumowania, ponieważ autor, Escarfangorn przedstawił tak szeroki opis, że nie ma tam nic więcej do dodania.

Sprawa jest taka, że Escarfangorn po pierwsze smuci się z powodu ogólnego hejtu, który jest wylewany na motocyklistów przez społeczeństwo i media ogólne, a po drugie, to akurat pokrywa się z kilkoma nieprzyjemnymi sytuacjami. Escarfangorn w swoim FZS600 już kiedyś znalazł ułamany kierunkowskaz, ktoś też przeciął kable od voltomierza, a do tego prawdopodobnie zniszczył przewód prędkościomierza. To były dziwne i nieprzyjemne rzeczy, ale coś, co odkrył akurat w dzień dziecka, wykracza poza skalę.

Na przewodzie tylnego hamulca znalazł nacięcie. Zniszczona została gumowa izolacja, ale gdyby nie był to stalowy przewód Hel, z pewnością przecięcie skutkowałoby wyciekiem. Skutki tego sami możecie sobie wyobrazić.

Uszkodzenie jest na tyle dziwne, że budzi ogromne zmiezanie. Escarfangorn wyeliminował własny błąd przy przeglądzie, ale sam zadaje sobie pytania, czy uszkodzenie powstało w jakimś przedziwnym przypadku, czy ktoś zrobiło to na złość? Nie mamy pojęcia.

Opis sytuacji posłuchacie na filmie, a do tego przeczytajcie też opis pod filmem. Mamy do Was pytanie – czy zdarzały się Wam podobne sytuacje? Czy ktoś celowo niszczył Wasz motocykl lub nacinał przewody hamulcowe? Czy zdarzało się, że zwierzęta przegryzały Wam kable? A może macie zdjęcia z takich przypadków? Piszcie w komentarzach lub na redakcja@motormania.com.pl.

Proszę przeczytać poniższy opis filmu.

Film jest nagrany po odkryciu uszkodzenia i przedstawia autentyczną reakcję, bez scenariusza, po prostu co po głowie chodziło. Jedyne cięcie następuje w miejscu, gdzie Młody wtrącił się i przerwał nagrywanie.

Uszkodzenie to dość głębokie rozcięcie gumowej osłony stalowego przewodu hamulcowego (aż do stali), na godzinie od 12 do 2 (spojrzenie od tyłu moto). Uszkodzenie jest po przeciwnej stronie niż koło. Z przodu osłonę daje pompa hamulca, z boku set (podnóżek).

Gdyby był to przewód oryginalny, jego integralność na pewno byłaby poważnie naruszona. Doszłoby do rozszczelnienia układu od razu lub groziłaby nagła utrata płynu w trakcie hamowania oraz poślizg.

Jaką trajektorię musiałby mieć obiekt, nawet poderwany kołem, aby uderzyć przewód w tym miejscu tak, aby uszkodzić twardą osłonę? Do tego cięcie idzie po obwodzie, a nie wzdłuż…

Dalej mam wątpliwości, wywodzące się po części z tego, że każdy innych swoją miarką mierzy i JA nie potrafię przetworzyć zrobienia czegoś takiego z premedytacją!

Przypadek? Może spanikowałem?

Przynajmniej raz już ktoś uszkodził mój motocykl ostrym narzędziem (przecięte kable). I na pewno nie było to uszkodzenie „od drogi”, bo pojawiło się na postoju.

Było jeszcze urwanie kierunkowskazu. Też na postoju. Potencjalnie zwykłe chuligaństwo, ale może wpisuje się to w jakiś trend?

A uszkodzenie prędkościomierza? Do dzisiaj nie wiem, czy ktoś celowo szarpał kabel, czy może po prostu jakieś dzieci na parkingu małpowały na motocyklu i kabel się uszkodził.

Teraz czas na dziwne uszkodzenie przewodu hamulcowego?

Piszę te słowa już po nagraniu filmu. Tymczasem pokazałem uszkodzenie kolegom. Pytałem – odłamek z drogi, zwierzę, zmęczenie materiału?

Integralność przewodu utrzymuje stalowy wkład w środku, guma na zewnątrz pełni tylko dodatkową funkcję ochronną i nie jest to pęknięcie, szczególnie, że w tym miejscu nie występują naprężenia.

Brak śladów zębów, uszkodzenie jest pojedyncze i ciągłe, poza tym motocykl jest parkowany w miejscach, gdzie nie ma zwierząt.

Żaden z nas, a długo drapaliśmy się po głowach, nie wymyślił takiej trajektorii odłamka, by akurat w tym miejscu dać taki efekt. Gdyby było od strony koła… może jeszcze. Ale od tej strony musiałyby iść jakieś rykoszety. Ta guma jest naprawdę twarda.

Werdykt – dziwne. W skali od 1-10, Twin Peaks dziwne.

I akurat na to nakłada się moje doświadczenie z ostatnich dni – dyskusje o trzech wypadkach: motocyklisty z dzieckiem, motocyklistki oraz czołowego zderzenia auta z motocyklem.

Przy każdym pojawiły się w mediach nieprawdziwe informacje. W każdym przypadku sugerowano jakąś odpowiedzialność ofiary. A w falach hejtu przelewających się pod filmem lub informacją o danym zdarzeniu, tylko ułamek uwagi tłumu poświęcony był sprawcy, natomiast niesamowita ilość tekstu zawierała pomyje wylewane na ofiary. Na motocyklistów. Taki powszechny lincz.

I tak będzie dalej, dopóki media nie zaczną pokazywać motocyklistów rzetelnie. 🙁

Niestety, historie o „Frogach na motocyklu” czy innych szaleńcach dominują strumień medialnej świadomości. W telewizjach śniadaniowych mówi się o motocyklistach w specyficzny sposób. Tylko przy okazji jakichś akcji uświadamiających czasami dopuszcza się do głosu ludzi lepiej reprezentujących ogół.

Ale nawet gdy akcja jakaś jest realizowana dla dobra motocyklistów, to i tak zazwyczaj zostaje zapakowana w mantrę „Zwolnij”, „Motocykliści jeżdżą za szybko”. W tym ta ostatnia, o chłopaku, który stracił nogę.

Tymczasem wystarczy spojrzeć w statystyki wypadków na motocyklach. Najbezpieczniejszy dotąd 2015, to 2136 wypadków z udziałem motocyklistów, z tego w aż 1281 przypadków sprawcami nie byli motocykliści.

Z tych 1281 największy procent mają wymuszenia pierwszeństwa.

Z pozostałych 855 przypadków, gdzie za sprawcę uznano motocyklistę, niepełne pół tysiąca podsumowała Policja jako niedostosowanie prędkości do warunków.

Dlaczego więc kultywowany jest mit i nakręcana spirala hejtu? Dla większych wpływów z reklam? Dlaczego akcje adresuje się do motocyklistów, a nie do faktycznych sprawców większości wypadków Z UDZIAŁEM motocykli?

Ktoś kiedyś przez to zginie. Albo już zginął. Poprzez przyblokowanie, zajechanie, celowe wymuszenie, gdy oburzony „szeryf” na widok motocyklisty dostaje szału. Bo „panisko na motorze” sobie nie przejedzie.

A zwrot „panisko” to nie coś, co sobie wymyśliłem, tylko tekst, który padł w komentarzach do moich własnych filmów.

Stop… … Dosyć… Hej?

Czy ktoś mi uszkodził przewód celowo? Nie wiem. Patrzę na uszkodzenie z miną nietęgą. Koledzy miny mieli też mocno zasępione.

A co dalej? Na razie mam dym w głowie. Zamieszanie. Wątpliwości. Później może przyjdzie wściekłość.

Szczególnie gdy myślę, że na tym motocyklu jeżdżę z synem. I nie obawiam się jazdy z nim, bo jesteśmy dobrze ubrani, jadę ostrożnie i wiem, że jedziemy na sprawnym moto…

…że jedziemy na sprawnym moto…

Ej!? 🙁

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły