Motocyklista trafiony kawałkiem owiewki, stracił przytomność, miał wypadek
Piotr Jędrzejak
6 czerwca 2017

Oto powód, dla którego motocykl na torze powinien być w jak najlepszym stanie. W innym przypadku ktoś może stracić życie…

Wypadek miał miejsce podczas track daya na torze Snetterton w Anglii. Wszystko zdarzyło się w sobotę 3. czerwca i już teraz, zanim obejrzycie film i przeczytacie pełny opis, śpieszymy poinformować – motocyklista jest mocno poobijany, ale żyje.

Nagranie z wypadku pochodzi z kamerki innego zawodnika. Zwróćcie uwagę na żółte Kawasaki ZX-10R. Odpada mu dolna część owiewki pod silnikiem, tzw. wanienka. Pech chciał, że wszystko zdarzyło się przy prędkości ponad 240 km/h, a wanienka trafiła prosto w głowę zawodnika jadącego z tyłu. Joshua Boyd natychmiastowo stracił przytomność. Przy tej prędkości motocykl pozostał stabilny, ale zmienił kurs w stronę barier. Na szczęście bezwładny Joshua spadł z motocykla zanim nastąpiło zderzenie…

Już następnego dnia, Johusa wrzucił na swojego Facebooka oświadczenie. Niepoprawne zamocowanie wanienki uznaje za niewybaczalny błąd, co w jego sytuacji wydaje się dość oczywiste:

„Najwyraźniej żyjemy w świecie, w którym ludzie nie mogą być pozostawieni do podejmowania własnych decyzji i muszą być prowadzeni przez życie za rękę.

Oburzające jest, że organizatorzy trackdaya z chęcią i natychmiast zabronią wjazdu na tor, jeżeli poziom głośności motocykla zostanie przekroczony o 1 dB, ale nie sprawdzają, czy maszyny same w sobie spełniają warunki techniczne.

Dzień 3. czerwca 2017 mógł z łatwością być moim ostatnim dniem z powodu błędu innej osoby. Ten wypadek spowodowany był niedbałością właściciela żółtego ZX-10R. Odpowiednio zamontowane i zabezpieczone owiewki nie „odpadają”. Wanna owiewki uderzyła w moją głowę przy prędkości przekraczającej 240 km/h. Natychmiast straciłem przytomność, moje ciało bezwładnie zawisło, a następnie zsunęło się z motocykla.

Na szczęście nie pamiętam wypadku, a jedynie że wyjechałem z pitlane i obudziłem się w szpitalu z rozmazanym wzrokiem oraz patrzeniem na różne kolory w obu oczach. Wszystko co mam z wypadku, to skasowany motocykl i jakieś nagrania, które nadają znaczenia temu bałaganowi.

Jeżeli tylko moje ciało zostałoby na motocyklu do momentu wypadku, pewnie dzieliłbym się z Wami tymi przemyśleniami. 

Wątpię, aby organizatorzy trackdaya szczegółowo badali sprzęty, ponieważ są zabezpieczeni przed utratą życia w Warunkach Uczestnictwa, a w ich interesie nie leży prowadzenie za rączki tych, którzy sami sobie nie potrafią poradzić.

Mam ogromne szczęście, że wyszedłem z tego wypadku bez poważnych kontuzji. Z pewnością już nigdy nie wezmę udziału w żadnym innym trackdayu. Pozostanę przy Oficjalnych Testach British Superbikes oraz przy szanowanych klubach organizujących takie wydarzenia, gdzie maszyny sprawdzane są pod względem bezpieczeństwa przed wyjazdem na tor.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy zatrzymali się po wypadku – nawet pomimo, że sami siebie narazili na niebezpieczeństwo. 

Celem trackdayów jest zapewnienie uczestnikowi możliwości użytkowania swojego motocykla przy dużych prędkościach, w „bezpiecznym” otoczeniu. Błędna ocena sytuacji może zakończyć czyjeś życie.”

Na kadrze z filmu widać pechową wanienkę odpadającą z żółtego Kawasaki ZX-10R.

Na dwa dni po wypadku, w poniedziałek, Joshua wrzucił na swojego Facebooka kolejne oświadczenie. Tym razem wspomniał o swoim stanie zdrowia oraz o publicznej zbiórce, którą ktoś zorganizował w jego celu.

„Jestem naprawdę przytłoczony wsparciem od wszystkich, którzy komentowali i udostępniali wieść o moim wypadku.

Stworzona została strona na GoFundMe w moim celu, za co jestem naprawdę wdzięczny!

Póki co nie znamy kosztów uszkodzeń. Ale niemal wszystko wymaga wymiany. Pewnie tylko rama pozostała prosta, skoro wszystko inne jest pogięte.

Aktualnie leżę w łóżku czekając aż zejdą ze mnie obicia i bóle mięśni. Każdego dnia budzę się z nowymi bólami. Podbite oko to najnowszy dodatek w tej niekończącej się migrenie.

Skan CT w szpitalu potwierdził, że mam mózg, więc nie ma się czego obawiać. Niewiele mogę zrobić aby przyspieszyć rekonwalescencję, poza spaniem i jedzeniem.

Na BSB Knockhill raczej mi się nie uda, ale powinienem być już w porządku do jazdy, gdy wrócimy na Snatterton z BSB!”

Tak trzymać! Duch walki do jazdy pozostaje wciąż silny! Jeżeli macie ochotę wspomóc Joshuę w odbudowie motocykla, zajrzyjcie na GoFundMe.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły