Rajdowcy na motorach burzą spokój, mieszkańcy Mokotowa protestują
Piotr Jędrzejak
10 sierpnia 2016

Mieszkańcy budynku przy ul. Woronicza 33 na warszawskim Motokowie skarżą się w Super Ekspresie na motocyklistów trenujących na zamkniętym odcinku trasy szybkiego ruchu. Jeżeli określenie „rajdowcy na motorach” nie powoduje, że dostajecie raka, to ostrzegamy – jest tego więcej.

Na początek zerknijcie poniżej na rzut 3D z Google Maps, o które miejsce chodzi. Jest to jeszcze nieużywany, wyłączony z ruchu odcinek trasy S79 pod wiaduktem ulicy Marynarskiej. Jest odgrodzony barierami, ale da się tam wjechać. Ten kawałek dobrej jakości asfaltu motocykliści wykorzystują jako plac do treningów. W górnej części zdjęcia widzicie budynek przy ul. Woronicza 33.

Ul. Woronicza 33 i zamknięty odcinek trasy S79.

Zdjęcie z naszego, niedawnego testu 125-tek. Jedziemy otwartym dla ruchu publicznego(!) wiaduktem. Pod wiaduktem znajduje się miejsce treningów motocyklistów. Woronicza 33 to biało-pomarańczowy budynek w tle…

Pozwólcie, że poniżej będziemy używali cytatów i nawiązań do artykułu, który ukazał się na łamach gazety Super Express oraz na portalu se.pl.

Anna Kowalska (56 l.), mieszkanka budynku przy ulicy Woronicza 33, mówi: „Czasami potrafią jeździć nawet do 2 w nocy. Proszę mi wierzyć, przy otwartych oknach nie da się wytrzymać, a i tak jak je się zamknie, to słychać ryczące silniki. Motocykliści tam się ścigają, wyczyniają różne rzeczy, byle jak najgłośniej.”

Super Express rzetelnie raportuje, że motocykliści zjeżdżają się tam każdego dnia o 21:00, a dramat mieszkańców trwa już ponad rok. Wszystko ma wyglądać według redakcji se.pl w następujący sposób: „Na nieczynny odcinek trasy zajeżdża dostawczy samochód. Rośli mężczyźni rozładowują z paki sportowe motocykle i kilka minut później zaczyna się jazda.” Jak dla SE.pl mówią mieszkańcy, są wyścigi, palenie gumy, kręcenie bączków i jazda na jednym kole. A niewyobrażalny hałas roznosi się po okolicy. Dziki ryk silników nie daje zasnąć mieszkańcom.

Inny mieszkaniec Woronicza 33, Marcin Rzońca mówi: „(…) nie możemy się od urzędników doprosić zabezpieczenia wjazdów na nieczynną jezdnię.” Jak dodaje redakcja se.pl, Pan Marcin „ma więc nadzieję, że motocykliści za pośrednictwem mediów dowiedzą się, że są utrapieniem dla mieszkańców i znajdą sobie do wyścigów inne miejsce.”

„Ryk motocykli nie daje nam spać” – fot. Marcin Wziontek, se.pl

My, jako redakcja MotoRmanii, przyznajemy, że motocykle mogą być głośne, a nawet uciążliwe. Dlatego nie starajcie się w ten sposób robić innym na złość. Ale jednocześnie warto zadać kilka pytań dotyczących głównych bohaterów artykułu. Czy osoby, które poszukują ciszy i spokoju, powinny kupować mieszkanie w dość i głośnej części miasta? Tym bardziej, że budynek przy ul. Woronicza 33 został oddany w 2010 roku i już wtedy wiadomo było, że w okolicy powstanie sporo placów budowy oraz otwarta zostanie trasa szybkiego ruchu. A ruch na trasie raczej nie jest wstrzymywany na czas ciszy nocnej… Nikt o tym nie wiedział?

Cóż, tak czy inaczej, pamiętajcie drodzy rajdowcy na motorach – jesteśmy utrapieniem i musimy znaleźć sobie nowe miejsce do wyścigów.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły