Motocyklistki – dlaczego pchamy się na motocykle?
Magda Mija Skuratowicz
21 czerwca 2012

Kobieta i motocykl… Na wstępie zmartwię Panów, którzy na samo połączenie tych dwóch słów uruchamiają intensywną pracę ślinianek – nie będzie o tym, co Wasz mózg właśnie sobie wyobraził (ale nie przeszkadzajcie sobie).

Właśnie o mózgu będzie rzecz, a dokładniej o jego płci i jak się to ma do jeżdżących kobiet. Odkąd wsiadłam na motocykl (na swój motocykl i nie po to, żeby powypinać się w leginsach czy świecić biustem) zastanawiał mnie fakt, jaki mechanizm powoduje, że kobieta, która powinna przecież z założenia społecznej roli przerzucać fatałaszki, dziergać kopytka i płakać gdy trzeba zaparkować tyłem swoje auto wsiada na motocykl… Jako osoba uparta jak wół postanowiłam pogrzebać trochę w temacie i spróbować przynajmniej zbliżyć się do znalezienia odpowiedzi.

„Przychylność” najbliższych i rodziny.
I już mam w głowie widok zszokowanej mamy, zmartwionej babci, niedowierzające spojrzenia znajomych (tych, którzy nie jeżdżą) graniczące z pogardą, bo przecież musiało mi odwalić, że świadomie decyduję się na taaaakie ryzyko. „…zabijesz się..”, „…po co ci to prawko?…”, „…lepiej zamiast motocykla kup wygodne rodzinne auto, żebyś mogła jeździć po zakupy (po składniki na te kopytka)…”, „… zwariowałaś już całkiem!” i pytania koleżanek tych co uwielbiają 6 godzinne sesje w galeriach handlowych: ale jak to? i będziesz tak normalnie? że jeździć? że sama? nie boisz się? ja bym się bała, non comprende, o patrz! jest promocja: kup dwie, a trzecią dostaniesz gratis… muszę lecieć, mam microdermabrazję, pa! Bleeeh (innych nie przytoczę, bo nie wypada). Z drugiej strony kojarzę szelmowski uśmiech dziadka (w końcu jeździło się za młodych czasów) i błysk w oku jakby bardziej dumnego ojca. Wnioski: baby do garów! (nadzieja że się uda zasiana jednak przez męską część).

Nie byłabym sobą gdybym pokornie przyjęła opinię tych wszystkich, którzy są przekonani, że mogą zrobić doktorat z mojego życia i tego co dla mnie najlepsze. Z uśmiechem na twarzy upewniłam się w swoich postanowieniach licząc na kolejne niezapomniane widoki zdziwionych min (to się chyba nazywa przekorna dusza). Tu chyba Wasze odczucia są mocno podobne, niezależnie od płci.

Rozważań ciąg dalszy: Predyspozycje
Nie od dziś wiadomo, jakimi kierowcami są kobiety (wiem, że się narażam, ale co tam) obrazki z parkowania, kretyńskich wręcz kraks i zupełnego braku orientacji w terenie uwiecznione nagraniami z mobajl fonów rozbawionych do łez facetów są, musze się przyznać, świetną rozrywką. Oczywiście byłabym niesprawiedliwa gdybym twierdziła, że takie są wszystkie kobiety. Istnieją babeczki, którym nie brakuje zdecydowania, ww. orientacji przestrzennej, jeżdżące dynamicznie (żeby nie użyć słowa agresywnie), odróżniające lewą od prawej, zmieniające halogen i potrafiące uzupełnić poziom oleju w swoim samochodzie. Są to, wynika z moich obserwacji, jedynie wyjątki, które potwierdzają regułę. Przerzuciłam w myślach wszystkie moje koleżanki motocyklistki i doszłam do wniosku, że właśnie takimi wyjątkami są.

Motoryka poszła, teraz czas na psyche.
Konkretne szybkie decyzje, sposób komunikowania się mocno bezpośredni, samodzielność w wykonywaniu domowych prac czysto technicznych, umysł raczej ścisły, zainteresowania związane ze sportem (sztuki walki, wyścigi wszelkiego rodzaju) wolny czas przy Top Gear albo konsoli, zakupy najchętniej przez Internet, a jeśli się nie da (po spożywkę trzeba niestety ruszyć tyłek) to najchętniej w nocy w tempie TGV, opcjonalnie sklep powinien wyglądać jak po ataku zombie albo przy epidemii eboli czyli bez kolejek! Kino i romansidło z Pattinsonem? – how about NO!? Ciężkie kino Almodovara  np. „Skóra, w której żyję” gwałcące umysł na wygodnej kanapie z dobrym jedzeniem pod ręką jak najbardziej, poproszę i niech nikt do mnie nie gada. Rozwiązywanie problemów na zasadzie: da się? to coś z tym zrobię, nie da się? Nie będę o tym myśleć dłużej niż 3 minuty –  jakoś będzie! Brzmi znajomo?  Tak, tak męskie podejście do świata… Ups opisywałam znane mi kobiety motocyklistki. Po tych wszystkich rozważaniach olśniło mnie. Z wypiekami na twarzy rzuciłam się z prośbą o pomoc do wujasa  googla:  płeć mózgu-> wyniki wyszukiwania… sprawdzam:

„…Niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną czy kobietą, twój mózg ma więcej cech męskich. Dzięki temu lepiej radzisz sobie z konkretnymi zadaniami, skupiasz się na całości, nie na szczegółach, potrafisz wyciągać trafne wnioski z danych. Całkiem nieźle radzisz sobie z orientacja w przestrzeni, gorzej z odgadywaniem intencji osób, ich nastrojów i zapamiętywaniem szczegółów….” 

Pięknie! w sumie się spodziewałam, że typowo jak na babę nie wyjdzie, ale teraz mam dowód. I wysuwam śmiałą tezę, że jako motocyklistka nie będę jedyna z takim wynikiem. 😉

Żeby się całkiem nie pogrążyć w kontaktach damsko męskich dodam, że malujemy paznokcie, kochamy perfumy i szpilki dbamy o włosy, lubimy się ubrać całkiem sexy, kwiaty i komplementy też sprawiają nam przyjemność, ale podsumowując: nie takie są nasze priorytety, nie to definiuje nasz styl bycia. Niczym się od Was nie różnimy: no może prawie niczym, bo nie gotują nam się cojones w upalne dni na moto. Jesteśmy Panowie mentalnie mocno do Was podobne – może dlatego tak nas lubicie. No chyba, że nie?

Magda Mija Skuratowicz
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły