Wszystkie motocyklistki znają problem zniszczonych końcówek i splątanych przez wiatr włosów, szczególnie gdy są długie. Oto kilka porad, jak zapanować nad „włoskim zamieszaniem” lub jak kto woli „fryzurą motocyklistki”.

Nawet dobrze związane i pielęgnowane doskonałymi, profesjonalnymi kosmetykami włosy nie mają szans w starciu z uszkodzeniami mechanicznymi powstałymi podczas jazdy jednośladem. Od drogiej odżywki bardziej pomoże schowanie włosów pod kurtkę. Gdyby luźno latającemu warkoczykowi było mało, to zawsze znajdzie się jeszcze jakiś kurz, spaliny, wiatr, warunki atmosferyczne i cała reszta czynników, które niszczą włosy, a najbardziej końcówki. No i nie zapominajmy jeszcze o kasku działającym jak czepek pływacki. W jaki sposób więc mieć  włosy jak laska z reklamy, nie rezygnując jednocześnie z jazdy motocyklem?

Związywanie włosów przed jazdą

Długie, kręcone lub proste, blond lub czarne, to właśnie jeden z największych atrybutów kobiecości. Atut, na który każdy facet zwraca uwagę. Długie włosy są piękne i mało kto się z tym nie zgodzi. Najładniejsza fryzura to zawsze ta, w której kosmyki włosów lekko opadają na ramiona. Jak ciężko o staranną fryzurę wiedzą najlepiej motocyklistki. Oczywiście ile głów, tyle rodzajów włosów. Szczęściarami są panie o bujnej czuprynie do pasa, włosach mocnych i grubych, które można rozczesać nawet jadąc jako pasażerka Rossiego na torze Misano. Gorzej mają panie z cienkimi włosami, skłonnymi do puszenia, rozjaśnionymi, kręconymi, czy bardzo długimi. Można się czarować, że fryzura będzie ładna cały dzień, ale wystarczy kilka pierwszych metrów jednośladem i już jest efekt jak po przejściu tornada. Czy któraś z pań obecnych na sali popełniła ten błąd przynajmniej raz i udając się na przejażdżkę nie związała włosów? W większości przypadków można się pożegnać ze szczotką i od razu przejść do mycia, kończąc dużą ilością odżywki.

Kucyk daje troszkę lepszy efekt (nie chodzi tu o małego konika), a szczególnie pozwiązywany w połowie frotkami jest bardzo dobrym pomysłem. Minusem jest natomiast niezbyt wygodna, sztywna struktura. Jest za to bardzo praktyczny i chroni włosy przed uszkodzeniami mechanicznymi, stabilnie utrzymuje je w jednolitym kształcie. W końcu warkocz. Pomijając fakt, że po rozpuszczeniu włosy wyglądają jak harmonijka, jest to bardzo wygodna forma związywania włosów, a oczywiście ma ona swoje wady i zalety. Zaletą niewątpliwie jest elastyczność, nie krępuje ruchów i swobodnie opada na plecy, wadą w tym przypadku jest duże narażenie na uszkodzenia mechaniczne.

Natalia Florek i jej piękne włosy

W naszym artykule poprosiliśmy o poradę jedną z najbardziej kompetentnych w tym temacie kobiet w Polsce. Osobą tą jest posiadaczka włosów ciemnych, długich do pasa, jeżdżąca na motocyklu, robiąca tysiące kilometrów rocznie ze średnią prędkością 250 km/h. Dodatkowo jest właścicielką salonu piękności Esthetique w Swarzędzu, obejmującego między innymi fryzjerstwo, kosmetykę, SPA, wizaż, stylizację, solarium, botox… Ta kobieta to najszybsza polska motocyklistka, Natalia Florek:

Jak sobie radzę z moimi włosami jako motocyklistka? Sporo osób zadaje mi to pytanie. Mówią: „Są piękne! Zapewne masz z nimi sporo pracy… Nie chcesz ich obciąć?” Zawsze odpowiadam, że lubię je i nie wyobrażam sobie krótkiej fryzury. Moje włosy nie sprawiają dużych problemów.

Jaki jest szybki sposób na zabezpieczenie włosów do jazdy – związanie włosów gumką i zaplecenie warkocza. Włosy nie plączą się w ten sposób, nie są tak bardzo narażone na wiatr. Należy unikać rozplątanych włosów pod kaskiem – zdarzyło mi się, że warkocz był za słabo zabezpieczony i podczas jazdy rozplątał się… Jazda przy prędkości 250 km/h i moje długie włosy zamieniły się w totalną plątaninę, z którą później walczyłam baaardzo długo. W takim wypadku przy myciu włosów nakładamy sporą ilość odżywki, nie rozdzielamy ich na siłę, czekamy aż odżywka je rozluźni i dopiero wtedy cierpliwie oddzielamy pasmo po paśmie. W sezonie motocyklowym taka sytuacja zdarza mi się dość często, dlatego raz na 3 miesiące prostuję włosy czystą keratyną, za pomocą prostownicy. Taki zabieg nie tylko uzupełnia włos w keratynę, ale ujarzmia je na dłuższy czas. Włosy przez wiele tygodni nie wymagają układania, są posłuszne, gładkie i bardzo lśniące, po myciu wystarczy je wysuszyć. Alternatywą dla zabiegu prostowania keratyną jest zabieg odbudowy keratyną – tutaj wykorzystuje się fluidy keratynowe, które po podgrzaniu wnikają w głąb włosa. Z tym, że tutaj pożądany efekt daje seria zabiegów, a przy prostowaniu keratyną spektakularny efekt jest już po jednym zabiegu. Po każdym myciu włosów warto aplikować olejek arganowy lub olejek karite na końcówki, dla zabezpieczenia, nawilżenia i dodania blasku. 

Ponytail holder – czyli pończocha na kucyk

Chwała temu, kto wynalazł „ponytail holder”, czyli coś na wzór długiej pończochy z luźnego materiału, zakładanej na całą długość włosów. Produkt ten jest praktycznie niedostępny w Polsce, natomiast za granicą robi się coraz bardziej popularny. To komfortowe rozwiązanie dla leniuszków, daje maksymalną ochronę włosów przed wiatrem, kurzem i wszelkimi uszkodzeniami.

Każda motokobieta jest inna, ma inny typ i rodzaj włosów. Każda znalazła już swój złoty środek w upinaniu kosmyków na motocykl. Jeżeli jednak nie, to mamy nadzieję, że nasz artykuł Wam w tym nieco pomógł. Powoli kończy się sezon, a zima również ma zły wpływ na skórę, włosy i paznokcie. Pomyślcie, czy warto już teraz zainwestować w dobry wygląd i zafundować włosom małe Spa? W końcu to one dodawały Wam uroku przez cały motocyklowy sezon.

Zastanawiając się co zrobić z warkoczem jeżdżąc na motocyklu, nasza czytelniczka Darya wymyśliła, że zrobi w kominiarce z tyłu dziurkę. Dzięki temu warkocz nie uwiera pod kurtką, a samej kominiarki nie musi zadzierać na kołnierz, dzięki czemu nie wieje po plecach. Jak widać, można!