Kobieta na motocyklu – jazda pełna strachu ?
Magda Raczynska
15 lutego 2013

Klucze w stacyjce i pełna gotowość  do jazdy. Ruszamy z głową?  No właśnie, co z głową? O tym, co dzieje się pod kaskiem nie w trakcie, a przed jazdą opowiadają dziewczyny.

A może sobie odpuścić i sprzedać motocykl? A jak mi ktoś wyjedzie z podporządkowanej? A jak mnie ktoś nie zauważy? Okazuje się, że lęk bywa dużą przeszkodą w jeździe i często utrudnia „zaprogramowaniu się” na prawdziwą przyjemność. Czai się w podświadomości by zaatakować, znienacka, w odpowiednim momencie. Nas, czyli długodystansowców, także tych po niejednym szlifie, a nawet „plecaków”.

CO CIĘ PRZESTRASZY TO CIĘ WZMOCNI

Asia nauczkę dostała w marcu zeszłego roku. „Jeździłam wtedy skuterem. Na Puławskiej robotnicy zostawili po remoncie piach na jezdni. Nie zachowałam odpowiedniej odległości od samochodu przede mną, który ostro ruszył spod świateł, a następnie ostro zahamował. Mimo, że moja prędkość nie była duża, na śliskiej nawierzchni nie miałam szans. Uślizg przedniego koła, ja w prawo, skuter w lewo. Dzięki dobrym ciuchom tylko nieco się obiłam. Po tej glebie (mimo, że od razu wsiadłam na rumaka i poleciałam dalej) miałam blokadę. Nawet suchy, czysty zakręt powodował, że miałam ciarki. Towarzyszyły mi podczas kursu na motocykl i pierwszych samodzielnych jazd”. Swoją skuterową glebę Asia pamięta do dzisiaj, ale już nie sztywnieje na winklach i piaszczystych asfaltach. Przyznaje, że niedawno zaliczyła kolejną wywrotkę, ale podeszła do tego zupełnie na luzie. Przekonała się też, że z wielu sytuacji można wyjść cało, jeśli zachowa się odpowiednią prędkość. Gdyby miała się bać, to lepiej żeby nie miała motocykla wcale, choć euforię kontroluje jej osobisty sędzia – temperament. Nieprzepisowym i za granicami bezpieczeństwa jazdom stanowczo odmawia. „Wolę spokojnie pokonywać zakręty, niż ćpać adrenalinę i się na nich nie wyrabiać” – dodaje.

JAK  SIĘ  WJEŻDŻA MIĘDZY  WRONY…

Inaczej lęk opisała Paulina. Mówi, że nie należy się jego za wszelką cenę pozbywać, bo co jak nie strach będzie nam przypominać o niebezpieczeństwach. „Jazda na motocyklu to dla mnie hobby, radość i prawdziwa przyjemność. Tu emocje są zupełnie inne niż jazda samochodem. Tu w ogóle są emocje!” W porannej wyliczance jakim pojazdem przebić się do pracy zawsze wygrywa jej pasja, mimo że pod uwagę bierze wszystkie przeciwności. Przyznaje, że strach odpuścił kiedy zaczęła jeździć z doświadczonym motocyklistą. Jego pokora i pewność siebie sprawiły, że poczuła się bezpieczniej. „Dopiero dzisiaj widzę, jak cenne było dla mnie to, że miałam go przed sobą zaledwie kilka metrów. Jeśli nie byłam pewna jak szybko mogę wejść w zakręt jechałam z taką samą prędkością. Jeśli jechałam za szybko, bo wydawało mi się, że już dużo umiem, wyprzedzał mnie i zwalnialiśmy, a mi się zapalała lampka. Skoro on, doświadczony motocyklista tego nie robi, nie rób tego ty  -pomyślałam.” Paulina radzi aby zwracać też uwagę na to z kim się jeździ i od razu wspomina młodszych kolegów, którzy narzucali zawrotne tempo, w konsekwencji czego udzielała jej się chęć jazdy na jednym kole. „To było straszne. Zsiadając z motocykla zastanawiałam się co ja robię…”. Zaprzecza dewizie, że mniejszy motocykl zwiększa bezpieczeństwo. „Wręcz przeciwnie. Znaczniej bezpieczniej się czułam kiedy po zaledwie trzech miesiącach od kupna pierwszego motocykla 125 cc wymieniłam go na zwinną 650 cc, czyli lepsze hamulce, lepsza przyczepność i zapas mocy”.

ŻYCIE  –  ILE CIĘ TRZEBA CENIĆ

Magda swoją frajdę z jazdy dzieliła do tej pory z chłopakiem. Podróżując za jego plecami zawsze czuła się  bezpiecznie. W tym roku skończyła kurs prawa jazdy i  teraz czeka na egzamin, by w pełni oddać się przyjemności, świadoma zwiększonego ryzyka. „Ciągle czytam na forach o kolejnych wypadkach, kontuzjach i o kompletnej ignorancji ze strony wielu kierowców. Na własnej skórze przekonałam się, że nawet jeżdżąc bezpiecznie i z dozwoloną prędkością można paść ofiarą wypadku przez zwykłą głupotę lub brawurę innych kierowców. I to mnie najbardziej przeraża jako początkującego motocyklistę. Chłopak próbował mnie przygotowywać namawiając do obejrzenia zdjęć z wypadków, ale nie chciałam. Wychodzę z założenia, że starając się jeździć bezpiecznie ograniczę zagrożenie. Cała reszta jest już poza moim wpływem. Decydując się na jazdę motocyklem każdy godzi się ze świadomością, że może go spotkać nieszczęście”.

Co zrobić, żeby  strach nie odbierał nam przyjemności z jazdy? Mówią, że kobiety są bardziej wrażliwe. Dodam od siebie, że i bardziej rozsądne. Dotyczy to również jazdy motocyklem. Natury nie zmienimy, a odmiany lęku są jak na zamówienie. Jedno co możemy zmienić to nasze myśli, od których i tak wszystko się zaczyna. A na to potrzeba czasu. No to dajmy sobie czas. I kolejną  szansę.

Magda Raczynska
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły