Zbyt zabawne, żeby było prawdziwe… A jednak!

Holenderska policja rozstawiła się z mobilnym radarem w Zaandam. Wiadomo, policjanci też muszą czasem wypić kawę i zjeść pączka, więc udali się na zasłużoną przerwę. Funkcjonariusze najwyraźniej mieli spore zaufanie do społeczeństwa, jako że mobilny radar zostawili tam gdzie stał, bez żadnej opieki. Jakie było ich zdziwienie, gdy wrócili najedzeni i napici, a radar zniknął!

Spanikowani funkcjonariusze przeszukali najbliższą okolicę, a nawet pytali dookoła, czy ktoś przypadkiem nie zauważył porzuconego radaru… Oczywiście nikt nic nie widział.

Przez głowy funkcjonariuszy musiały przechodzić najgorsze myśli dotyczące ich kariery, gdy kilka godzin później wszystko się wyjaśniło – o dziwo szczęśliwie! Okazało się, że radar pożyczyli sobie… inni funkcjonariusze! Oni też potrzebowali rozłożyć pułapkę na kierowców przekraczających prędkość, akurat nie mieli ze sobą radaru, więc wzięli sobie ten znaleziony. Oczywiście nie informując o tym kolegów…

Jak widać, nie tylko polscy policjanci są „rozgarnięci”. To nie pierwszy przypadek zgubienia mobilnego radaru w Holandii! Dwa lata temu miała miejsce podobna sytuacja, a powodem również była przerwa na lunch. Tamten sprzęt za grube tysiące euro jednak wciąż posiada status „zaginiony w akcji” i to nawet mimo tego, że ekipa nurków ze straży szukała na go dnie pobliskiego jeziora.