W amerykańskim Sturgis odbywa się właśnie ogromne święto fanów chopperów, customów i oczywiście Harley-Davidsonów, a w więc Indian nie mógł znaleźć lepszego miejsca na zaprezentowanie swoich nowości!

Prawa do marki Indian Motorcycles zostały wykupione w roku 2011 przez Polaris Industries, czyli firmę która posiada już Victory. Wraz z Polarisem, Indian miał się odrodzić na nowo. Od dawna oglądać mogliśmy zapowiedzi nowego silnika i motocykli, które w bez wątpienia miały nawiązywać i czerpać garściami z obfitej historii i tradycji tej marki. Indian też bezpardonowo (jak widzieliśmy w niedawnej reklamie) ma zamiar odebrać klientów największej marce kojarzącej się z tym rynkiem, Harley-Davidsonowi. Czy się uda?

Indian wypuścił nowy model z tradycyjną nazwą – Chief – w trzech wariantach. Mamy więc Chief Classic, który jest zwykłym cruiserem. Jest też Chief Vintage określany jako soft bagger (skórzane sakwy nadają mu niesamowity klimat, prawda?), który posiada szybę oraz skórzane siedzenie i sakwy. Na szczycie listy znalazł się Chieftain, czyli bagger ze sporą owiewką i twardymi kuframi. Cała trójka bazuje na generalnie podobnym podwoziu oraz jednakowym silniku zwanym Thunder Stroke 111. Jest on oczywiście chłodzony powietrzem, ma 1811 cm3 i generuje zastraszające 162 Nm momentu obrotowego. Napęd odbywa się za pomocą pasa.

Wszystkie trzy Chiefy wyglądają klasycznie, z wielkimi błotnikami, jak nakazuje tradycja marki. Ważą od 368 do 385 kilogramów, a za ich zatrzymywanie się odpowiadają dwie tarcze o śr. 300 mm z 4-tłoczkowymi zaciskami z przodu oraz pojedyncza tarcza o śr. 300 mm z zaciskiem 2-tłoczkowym z tyłu. Hamulce podobno mają wystarczającą efektywność, a do tego ABS jest na wyposażeniu standardowym. Poza tym na wyposażeniu są takie bajery, jak kluczyk zbliżeniowy, tempomat i rozbudowany komputer pokładowy z wyświetlaczem biegu. Mimo tego, zamontowane na zbiorniku zegary wciąż wyglądają klasycznie. W modelu Vintage szyba oraz sakwy montowane są w systemie pozwalającym na szybki demontaż. Chieftain ma elektrycznie regulowaną szybę, światła LED do jazdy dziennej, 100-watowy system audio z bluetoothem oraz monitoring ciśnienia powietrza w oponach. Ten model też jako jedyny posiada odlewane felgi aluminiowe, zamiast szprychowych.

W Wielkiej Brytanii ceny trzech Indianów będą wynosiły odpowiednio 18 100, 19 399 oraz 20 250 funtów brytyjskich, co po przeliczeniu na naszą walutę daje ok. 88 300, 94 600 oraz 98 800 złotych. W katalogu akcesoriów jest oczywiście tyle opcji, że nie ma sensu, abyśmy nawet zaczynali je przytaczać… Więcej na stronie Indiana.

Co uważacie o nowych Indianach Chief? Jak dużą szansę mają w walce z Harley-Davidsonem?