Zwykłe kichnięcie, a jednak…

autor: Anita Lipko

Zagrożenie w kichaniu widzieli już starożytni Rzymianie. Zamiast „na zdrowie”, mówili „absit omen” (oby nie w złą godzinę). W Persji wierzono, że kichnięcie wyrzuca z ciała złe demony. A zwyczaj mówienia „na zdrowie” i „oby Bóg strzegł” pochodzi od papieża Grzegorza Wielkiego z VI wieku.

Temat kataru i kichania był już poruszany na MotoRmanii, ale ja postanowiłam napisać o tym po moim ostatnim wypadku, co prawda samochodowym, ale jednak w wyniku zwykłego, potrójnego kichnięcia. Jechałam naprawdę wolno, bo stałam w korku przed światłami, a jednak to wystarczyło. Zamknięcie oczu na niby krótką chwilę, wymuszone kichaniem, spowodowało, że nawet nie spodziewałam się tego, co za chwilę miało mnie spotkać.

Ciekawy jest fakt, że podczas niewinnego kichnięcia kierowca poruszający się z prędkością 80 km/h przejeżdża z zamkniętymi oczami 45 metrów, a ja jechałam o wiele wolniej. A co jeśli jedziemy motocyklem ok. 200 km/h – z zamkniętymi oczami jedziemy ok. 125 m.
Wcale nie trzeba być alergikiem, żeby kichnąć. Napady kichania może wywołać bardzo wiele czynników, jak np. kurz, słońce, zimne powietrze, wirusy; powodem może być również podłoże nerwowe.

Przyczyną kichania jest podrażnienie przewodów nosowych, co pobudza nerw „trójdzielny”, biegnący przez twarz do mózgu. Impulsy z tego nerwu docierają do ośrodka oddechowego w rdzeniu, w górnym końcu kręgosłupa i wyzwalają impuls kichania niezależnie od tego, co spowodowało początkowe podrażnienie. Nerw trójdzielny „obsługuje” także oczy. Kiedy wychodzimy na silne słońce, oczy reagują na zwiększone światło mruganiem i kurczeniem źrenic. Reakcję tę przechwytuje nerw trójdzielny, co może wywołać kichanie. Światło słoneczne oślepia też elementy siatkówki (które odbierają kolory), dlatego nieraz po kichnięciu widzimy plamy zielone, czerwone lub żółte.

Podczas kichania zawsze zamykamy oczy – pozwala to uchronić je przed bardzo wysokim ciśnieniem powstającym w zatokach podczas kichnięcia (powietrze wylatujące z dróg oddechowych spokojnie osiąga 170 km/h). Tak – gdy kichasz, zwiększa się ciśnienie w czaszce, które wypiera nacisk od tyłu na gałki oczne i gdybyśmy nie zamykali powiek, to oczy mogłyby „wylecieć”. To nie żart, tak właśnie jest. Ciśnienie, jakie towarzyszy kichnięciu jest spowodowane napieraniem powietrza z klatki piersiowej na struny głosowe. Nagłe zatkanie nosa i ust podczas kichania w ekstremalnych przypadkach mogłoby doprowadzić do pęknięcia płuc, w najlepszym razie do krwawienia. Gdy kichamy, zatrzymują się wszystkie czynności życiowe… Nie widzisz, nie oddychasz, nie czujesz smaku… Wszystko to dzieje się bez udziału świadomości i trwa dużo krócej, niż przeczytanie powyższego opisu. To są momenty całkowicie nieświadomego zachowania, a niebezpieczeństwo zwiększa się wraz z prędkością poruszania i bliskością obiektu przed nami.

Nie próbujmy jednak wstrzymywać kichnięcia, ponieważ pod wpływem wytworzonego ciśnienia pęka kilka tysięcy pęcherzyków powietrza w płucach. Prędkość wykichanego powietrza jak już pisałam wyżej wynosi ok. 170 km/h i jeśli je zatrzymamy, to wróci ono do naszych płuc wraz z ogromnym ciśnieniem, które powoduje pęknięcie pęcherzyków jednocześnie osłabiając nasz organizm.

Wiele kilometrów przejechałam na motocyklu i wiele razy w tym czasie niestety kichałam. Może to szczęście, może zbieg okoliczności, że nic mi się nie stało. A pomyślcie też o zawodnikach na torze, którzy jadą z ogromnymi prędkościami i w momencie wyprzedzania na winklu kichną… Czy czasem zwykła wywrotka nie jest skutkiem „ataku” kichania? Zastanawiamy się też, dlaczego motocyklista przewraca się bez powodu na prostej albo kierowca samochodu wykonuje na drodze dziwne ruchy – może to też wina kichania?

Proszę, pomyślcie o tym, że dla kierowców, a szczególnie dla nas motocyklistów bardzo niebezpieczny jest moment zaraz po zakończeniu tzw. „procesu kichania”. Kiedy wraca świadomość, a nasz wzrok nagle rejestruje np. dziurę w drodze, przeszkodę, najeżdżający z prawej samochód do skrzyżowania. Nasze bodźce stają się znacznie silniejsze, co może doprowadzić do gwałtownego wciśnięcia klamki hamulca, zablokowania przedniego koła i uślizgu. Resztę dopiszcie sobie sami.

Jedno wiemy na pewno – kichanie jest odruchem bezwarunkowym. Ale jak nad nim zapanować? Nie dam Wam lekarstwa na kichanie, ale uważajcie na drogach!