KTM 950 Supermoto – uniwersalność całkowita
Bart
16 lutego 2012

Chłopięca natura Baby Face’a została poddana męskiej próbie. Czy jej podoła? Czy ogarnie jeden z najbardziej brutalnych motocykli na rynku? Jego wzrok był niepewny, a pachy wilgotne. Przedstawiamy wam jego wrażenia.

Są na tym świecie motocykle, które budzą ogromne emocje nawet, gdy stoją w miejscu. Z pewnością należy do nich KTM 950 Supermoto. Przemyślenia na temat tego, co napisał producent o swoim motocyklu mogą wywołać u nas przerażenie. Osiągi superbika połączone z agresją supermoto – to brzmi jak K.O. w pierwszych 20 sekundach walki. Testowany przez nas motocykl pochodzi z 2006 roku i ma przebieg 16000 km. Projekt tego modelu początkowo zakładał wykorzystanie ramy, silnika i innych podzespołów z KTM 950 Adventure w połączeniu z 17-calowymi kołami. Jednak okazało się, że połączenie w prosty sposób części z innych modeli w całość, nie daje wymaganych efektów. Człowiek odpowiedzialny za stworzenie 950 SM – Stefan Perier chciał przenieść emocje jazdy offroadowej na drogę. Do uniwersalności dużego enduro pokroju Adventure trzeba było dodać agresję. Przekonstruowano więc ramę, zamontowano krótszy wahacz i wykorzystano koła z Superduka. Jedynie silnik pozostał bez zmian. Pozostałe części zostały zaprojektowane przez KTMowskich specjalistów od supermoto.

Ciarki na plecach

Jak ten miks sprawuje się w praktyce? Gdy nasz mózg przetworzy połączenie 950 ccm silnika z charakterystyką jazdy supermoto zaczyna delikatnie parować. Jedynie zapewniania o tym, że motocykl ma również zapewniać komfort, delikatnie nas uspokajają. Do czasu… W momencie gdy przerzucimy prawą nogę nad siedzeniem rozpalona niepewność zostaje zgaszona niczym z helikoptera strażackiego. Niewiadomo w jaki sposób nagle zapominamy o obawach, które jeszcze przed chwilą drażniły nasze okolice intymne. Wrzucenie pierwszego biegu i pierwsze przejechane metry od razu informują Cię, że masz do czynienia z niemal litrem pojemności i potężnym momentem obrotowym dostępnym od niskich obrotów… Lekkie szarpnięcia na zimnym silniku sprawiają, że motocykl na niskich obrotach jest nerwowy, jednak po krótkim rozgrzaniu wszystko wraca do normy. Od pierwszego dotknięcia czaruje nas hydrauliczne sprzęgło, którego używanie męczy nasze palce nie bardziej, niż pisanie SMSów. Gdy tylko wyjedziemy tym wielkim supermoto na drogę, stajemy się statuą symbolizującą pewność siebie. Wysoka pozycja daje nam świetną widoczność, ogromne pokłady mocy dbają o dynamikę, a hamulce zatrzymają nas bez żadnych stresów. To wszystko bardzo pozytywnie nastrajało nas w drodze na tor kartingowy.

Mocne supermoto

Charakterystyka prowadzenia i ogólne wrażenie, jakie wywołuje na nas zawieszenie podczas pokonywania kolejnych winkli przypomina nam o terenowym rodowodzie KTMa. Tu właśnie ukazuje się charakter supermoto naszego motocykla. Od razu chcemy trzymać wysoko łokcie i wystawiać nogę znajdującą się wewnątrz zakrętu. Świadomość charakterystyki silnika podpuszcza nas do agresywnego hamowania silnikiem i wchodzenia w zakręt na lekkim poślizgu. Amortyzatory WP sprawują się bardzo dobrze, dają doskonałą stabilność i wyczucie, co dzieje się pomiędzy oponą, a asfaltem. Dodatkowo możliwość pełnej regulacji przedniego zawieszenia pozwoli nam na dostosowanie go całkowicie pod nasze preferencje. Hamulce w 950 SM szokują swoją skutecznością. Podwójne tarcze o średnicy 305 mm z przodu i pojedyncza 240-milimetrowa z tyłu to zestaw, który zatrzymałby kolej transsyberyjską. Przedni hebel w testowanym motocyklu działał w stylu „Never ending story”. Już od początku wykazuje się dużą siłą, która progresywnie rośnie wraz z dystansem pokonanym przez dźwignię. Trzeba mieć się na baczności gdy używamy go dohamowując przed zakrętami, bo przy słabych oponach można narobić sobie problemów. 98-konny silnik działa bez zarzutu. Dająca się precyzyjnie dozować moc zamienia się w burzę w okolicach 5000 obr/min, a w huragan przy 7000 obr/min. Skrzynia biegów jest stosunkowo krótko zestopniowana, co w połączeniu z wysoką wartością momentu obrotowego zapewnia nam brutalne przyśpieszenia na każdym biegu, na każdych obrotach. Musimy być jednak czujni podczas redukcji, gdyż hamowanie silnikiem jest adekwatne do przyśpieszania, przez co łatwo możemy zablokować tylne koło. Poza tym lekkim „zagrożeniem” jednostka V2 od KTMa daje się w pełni okiełznać. W bardzo ciasnym winklu po mocnym dohamowaniu ruch prawego nadgarstka wywołuje prawdziwie atomowe wyjście z zakrętu. Sama praca gaźników idealnie współgra z silnikiem. Dozujemy moc pewnie i kontrolując to co się dzieje z motocyklem. Dołóżmy do tym wszystkich cech smarowanie za pomocą suchej miski olejowej i mam idealny motocykl do zabaw w wersji mono. Jeśli chodzi o rzecz najmniej przydatną na torze,czyli wygląd, KTM jest świadectwem designerskiego kunsztu pomarańczowej fabryki. Kształt i kolor plastików, agresywnie wkomponowane w zadupek końcówki wydechu i lampa, która wygląda jak kawałek żyrandolu od Svarowskiego. Jedynie bardzo prosty, by nie rzec prostacki licznik psuje trochę ogólne wrażenie. Mogli się postarać i wrzucić coś bajeranckiego albo przynajmniej zamontować obrotomierz. Zegar jest na tyle mały, że i tak nie zwracamy na niego za bardzo uwagi, a powinniśmy, bo cyferki potrafią czasem zaskoczyć.

Wszechimperator

Podsumowując ten motocykl można by stwierdzić, że jest to prawdopodobnie najbardziej wszechstronny motocykl sportowy na świecie. Przy świetnych osiągach, dużej przydatności na torze, agresywnej charakterystyce supermoto i ogromnej frajdzie z jazdy, ten motocykl naprawdę jest komfortowy. Wydaje się, że bez problemu można nim zrobić trasę z Sanoka do Poznania, pojeździć po torze i od razu wrócić. Dodatkowo motocykl ten bardzo mało traci na wartości, więc jest dobrą inwestycją. Dojedziemy nim wszędzie, bo duży skok zawieszenia z pozwoli na przeprawę przez lekki teren. Tym modelem KTM mocno utarł nosa rodzącej się klasie wielkich supermoto z konkurencyjnych stajni. Model 950 SM umocnił swoją pozycję dzięki generowaniu emocji, których wzrost wydaje się nie mieć końca. On naprawdę ocieka zajebistością!

Tomasz „Mencio” Pitera, przydatność do stuntu: KTM wchodzi na tylne koło bardzo ochoczo, zarówno ze sprzęgła jak i z gazu. Wystarczy muśnięcie klamki sprzęgła lub szarpnięcie kierownicy i koło od razu idzie mocno w górę. Charakterystyka silnika nie zmusza nas do piłowania motocykla na wysokich obrotach, ale trzeba uważać na mocne hamulce. Łatwo zbyt agresywnie wyhamować motocykl, przez co ciężko utrzymać pion. Hamulec wymaga więc dużego wyczucia. To samo dotyczy przedniego hebla i jazdy na przednim kole. Dozowalność hamulca jest bardzo dobrze wyczuwalna, jednak od razu łapie on bardzo agresywnie, do czego trzeba się przyzwyczaić. Jeśli dojdziemy do porozumienia z nomen omen świetnymi hamulcami, mamy tutaj naprawdę fenomenalnie jeżdżący na przednim i tylnym kole motocykl.

Za udostępnienie motocykla dziękujemy firmie Motocykle Lublin. Motocykle Lublin specjalizuje się w sprowadzaniu motocykli i quadów. W ich ofercie znajdziecie przekrój motocykli off roadowych, quadów sportowych, chopperów i wielu innych rodzajów motocykli. Jeżeli szukasz dobrego sprzętu, często z mnóstwem akcesoryjnego wyposażenia w atrakcyjnej cenie odwiedź stronę Motocykle Lublin. Na pewno się nie zawiedziesz!

Dane techniczne

Silnik
Typ  942 ccm, 2 cylindrowy, 4suwowy   
Śred. x skok 100/60 mm
Stopień sprężania 11,5:1
Zasilanie paliwem: 2 gaźniki podciśnieniowe Keihin CVRD 43
Moc maks. 72 kW (98 KM) przy 8.000 rpm
Maks moment 94 Nm przy 6,500 rpm

Podwozie
Rama: Kratownicowa, spawana z rur chromowo-molibdenowych
Zawieszenie przód: WP Upside Down Ø 48 mm
Zawieszenie tył: WP-Monoshock
Hamulec przód: 2 x 4-tłoczkowy zacisk Brembo mocowany radialnie, 2 x pływająca tarcza Ø 305 mm
Hamulec tył: Dwutłoczkowy zacisk Brembo, tarcza Ø 240 mm

Wymiary
Rozstaw osi 1510 mm
Wysokość siedzenia 865 mm
Masa własna 191 kg
Pojemn. zbiornika paliwa 17,5 l

Bart
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły