Wbrew pozorom, granica między rowerem, motorowerem, a motocyklem może być bardzo płynna. Niewiele czasem potrzeba temu pierwszemu, aby otrzymać przedrostek „moto” lub podpaść nawet pod motocyklowe prawo jazdy. Pisaliśmy już zresztą, że pierwsze motocykle były rowerami z doczepionym silnikiem parowym lub spalinowym. Sprawdzamy, czy rower z silnikiem pomocniczym można w ogóle zarejestrować jako motorower.

Niech sąd rozstrzygnie
Przez długi czas nie było wątpliwości – przynajmniej w Polsce – jak klasyfikować taki rower z pomocniczym napędem spalinowym (do 50 cm3). Dolanie oliwy do ognia spowodowało pojawienie się na powrót trochę nieprecyzyjnej definicji motoroweru w 1984 r., a od 1998 r. jej całkowite wyodrębnienie od roweru. Powstały dylematy, czy sam fakt zamontowania pomocniczego napędu w rowerze powoduje z automatu zmianę jego kwalifikacji na motorower. W sprawie powyższej głos zabrał aż dwukrotnie Sąd Najwyższy. W wyroku z dnia 4 lutego 1993 r., wydanym przez Izbę Karną (KRN 254/92) stwierdził, że:

„Pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym jest każdy pojazd drogowy lub szynowy napędzany umieszczonym na nim silnikiem, jak również maszyna samobieżna i motorower. Nie są pojazdami mechanicznymi rowery zaopatrzone w silnik pomocniczy o pojemności nie przekraczającej 50 cm3 pod warunkiem, że zachowają wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy umożliwiające ich zwykłą eksploatację jako rowerów.”

Sąd Najwyższy raz jeszcze podtrzymał swoje stanowisko, odnosząc się do interpretacji kodeksu drogowego z 1997 r. (poprzednia sentencja dotyczyła przepisów z 1983 r.). W wyroku z dnia 25 października 2007 r. (sygn. III KK 270/07) orzekł następująco:

„Obowiązująca ustawa karna, jak i ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2003 r., Nr 58, poz. 515) nie definiują określenia „pojazd mechaniczny”, jakkolwiek ta druga w art. 2 jednoznacznie odróżnia pojęcie: „pojazdu silnikowego” od „roweru”, stanowiąc, iż tym pierwszym jest „pojazd wyposażony w silnik, z wyjątkiem motoroweru i pojazdu szynowego”, zaś tym drugim „pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem”. Za pojazdy mechaniczne należy uznać pojazdy zaopatrzone w poruszający je silnik (pojazdy samochodowe, maszyny rolnicze, motocykle, lokomotywy kolejowe, samoloty, helikoptery, statki wodne i inne), jak również pojazdy szynowe zasilane z trakcji elektrycznej (tramwaje, trolejbusy). Jeżeli chodzi o inne – niemechaniczne – pojazdy, to będą nimi w szczególności zaprzęgi konne, rowery, a także statki żaglowe, szybowce. Ponadto nie są pojazdami mechanicznymi rowery zaopatrzone w silnik pomocniczy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3, które zachowują wszystkie normalne cechy charakterystyczne budowy, umożliwiające ich zwykłą eksploatację jako rowerów.”

Brigitte Bardot, Solex

Brigitte Bardot na rowerze z silnikiem pomocniczym marki Solex

Wolność zwycięża, ale co z historią
To był argument koronny dla rowerzystów wyposażających swe pojazdy w silniki pomocnicze. Do tej pory jest przytaczany przez licznych entuzjastów tego typu rozwiązań. Sam wyrok SN można skomentować jako służący idei interpretacji przepisów według zasady „W razie wątpliwości na korzyść wolności”. Z drugiej strony, patrząc na to z historycznego punktu widzenia, można mieć do tych sentencji pewne zastrzeżenia. Sędziowie, rozstrzygając dylemat, oparli się w dużej mierze na obowiązujących w tym czasie ustawach (z 1983 r. i z 1997 r.), nie analizując szerszego kontekstu i korzeni danego przepisu. W tym przypadku aż prosiłoby się o zastosowanie metody wykładni historycznej.
Obserwując źródła definicji „motoroweru” oraz „roweru”, jej modyfikacje w kolejnych latach oraz postęp techniczny w dziedzinie, łatwo byłoby dojść do wniosku, że to właśnie rower z silnikiem pomocniczym był zalążkiem motoroweru, a zmiana definicji w 1968 r. była tak naprawdę zwykłym zabiegiem formalnym, na pewno nie mającym na celu oddzielenie rowerów z silnikiem pomocniczym od motorowerów, tylko zaliczenia ich do wspólnej kategorii pojazdów z silnikiem do 50 cm3, które wymagają potwierdzenia rejestracji w odróżnieniu od zwykłych rowerów. W celu lepszego zobrazowania sprawy, przyjrzyjmy się dokładnie obydwu definicjom (przed i po zmianie):

1962: „rower – oznacza pojazd jednośladowy lub wielośladowy (wózek rowerowy) poruszany siłą nóg kierującego; określenie to obejmuje również rower wyposażony w pomocniczy silnik spalinowy o pojemności skokowej nie przekraczającej 50 cm3 oraz cechach konstrukcyjnych ograniczających szybkość do 40 km na godzinę”

1968: „rower – oznacza pojazd jednośladowy lub wielośladowy (wózek rowerowy) poruszany siłą nóg kierującego; określenie to obejmuje również motorower, to jest:
a) rower poruszany za pomocą silnika spalinowego o pojemności skokowej nie przekraczającej 50 cm3 i nie rozwijający szybkości większej niż 40 km na godzinę,
b) inny niż rower pojazd, którego silnik i największa szybkość odpowiadają warunkom określonym pod lit. a)”

W latach 50. i 60. bowiem takie pojazdy jak Ryś, Żak czy Komar podpadały właśnie pod termin roweru z silnikiem pomocniczym. Fakt faktem – w miarę kolejnych produkcji, rola napędu nożnego w polskich motorowerach zmniejszała się: w Rysiu i Żaku od biedy można było pedałować, w Komarze czynność ta również była możliwa, ale stanowiła istny koszmar, tak że lepszym wyjściem było pchanie jednośladu niż udawanie roweru. Późniejsze Komary, Ogary i Charty nie miały już w ogóle napędu nożnego, a rozruch był z kickstartera. Nowa definicja z 1968 r. została wprowadzona z uwagi na zjawisko, które już w 1960 r. opisywał w prasie motoryzacyjnej inż. Zbysław Perzyński:

„Rozpiętość typów motorowerów jest (…) bardzo duża – od wzmocnionego roweru z silnikiem – do konstrukcji typowo już motocyklowych, z pełnym resorowaniem przedniego i tylnego koła, bogatym wykończeniem i oprzyrządowaniem, dużym zastosowaniem części chromowanych itp.”

rower ala chopper

Rower a’la chopper – znalezione w sieci

Dziwić może jedynie, że ta precyzyjna definicja zostaje w kodeksie drogowym z 1983 r. zastąpiona na powrót archaiczną i bardziej skróconą formą, która brzmiała następująco:

rower – pojazd jednośladowy lub wielośladowy (wózek rowerowy), poruszany siłą mięśni osób jadących tym pojazdem; określenie to obejmuje również motorower, to jest rower poruszany za pomocą silnika spalinowego o pojemności skokowej nie przekraczającej 50 cm3 i którego konstrukcja ogranicza prędkość do 50 km/h”

Być może to właśnie miało poniekąd wpływ na treść wyroku z 1993 r., jednakże, biorąc pod uwagę historyczne brzmienie przepisu i cel ustawodawcy, który wydawał się jasny, łatwo zauważyć, że współczesne jednoślady ze spalinowymi silnikami pomocniczymi podpadałyby raczej pod kategorię motorowerową. Sąd Najwyższy jednakże kierował się innym podejściem i dał rowerzystom więcej wolności.

Unia stawia warunki
Wszystko wskazuje na to, że niedawna implementacja unijnych przepisów do polskiego porządku prawnego spowodowała dezaktualizację obydwu wyroków począwszy od 21 maja 2011 r. Nowa definicja roweru odniosła się w sposób wyraźny do kwestii napędu pomocniczego. Według niej rower to „pojazd poruszany siłą mięśni, przy czym dopuszcza się wyposażenie roweru w napęd elektryczny zasilany napięciem nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h”.
W praktyce oznacza to prawdopodobnie: zapomnijcie, że rower z pomocniczym silnikiem spalinowym pozostaje rowerem; z napędem elektrycznym również już tak łatwo nie będzie. O ile Sąd Najwyższy w kolejnym wyroku nie zasądzi inaczej, wszystkie rowery z silnikami spalinowymi (do 50 cm3) i elektrycznymi pozwalającymi na osiągnięcie prędkości do 45 km/h bez udziału mięśni kierującego, aby móc legalnie poruszać się po drogach publicznych, będą musiały zostać zarejestrowane jako motorowery. Ze wszystkimi tego konsekwencjami, jak np. światła mijania czy tablice rejestracyjne oraz obowiązkowa jazda w kasku i ubezpieczenie OC. Jeżdżące szybciej i z większymi pojemnościami będą kwalifikowały się z kolei na motocykle, co nakłada dodatkowe kolejne obostrzenia typu kierunkowskazy, światła pozycyjne itp.
Oczywiście, należy brać pod uwagę zasadę „prawo nie działa wstecz”, która oznacza, że dla rowerów wyposażonych w dowolny napęd pomocniczy przed wejściem w życie przepisów ustawy z dnia 1 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami (Dz.U. Nr 92, poz. 530) obowiązują wytyczne zawarte we wspomnianych wyrokach sądowych. Jedynym problemem dla właściciela jednośladu może być udowodnienie, że montaż napędu pomocniczego miał miejsce przed wspomnianą datę. Rower i wszelkie modyfikacje w tym pojeździe nie podlegają przecież obowiązkowi urzędowej rejestracji.

Chyba nie warto
Oczywiście odrębnym aspektem jest egzekucja tych zasad w praktyce przez organy kontroli ruchu drogowego, które często nie zaprzątają sobie głowy rowerzystami. Z drugiej strony rejestracja roweru jako motoroweru czy motocykla może się okazać w praktyce bardzo trudna: zwłaszcza silniki spalinowe wymagają odpowiednich wzmocnień ramy, a sama konstrukcja tak lekkiego jednośladu nie jest zawsze przystosowana do osiągania większych prędkości. Uzyskanie pozytywnej opinii rzeczoznawcy oraz zgody uprawnionego diagnosty może być bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe bez dokonania licznych zmian konstrukcyjnych, które mogą okazać się mniej opłacalne od zakupu używanego motoroweru lub lekkiego motocykla.
Z kolei jazda takim rowerem bez rejestracji może w razie tragedii przynieść przykre konsekwencje, identycznie jak w przypadku jazdy pojazdem bez wymaganych uprawnień. Jedną z nich jest brak działania ubezpieczenia OC, a co za tym idzie: konieczność pokrycia ewentualnych strat z własnej kieszeni (w skrajnym przypadku – rentą dożywotnia dla poszkodowanego).