Jak w GTA: ucieczka przed policyjnym śmigłowcem na CBR1000RR
Piotr Jędrzejak
23 listopada 2016

200 km/h w mieście, ze śmigłowcem nad głową. Udało mu się zmylić policjantów, ale nie polecamy takich zabaw.

Późnym wieczorem, motocyklista na CBR1000RR z fikuśnymi lusterkami (nawigacja po lewej, kamerka z widokiem do tyłu po prawej) wybrał się na zwykłą przejażdżkę. Jako, że ruch był znikomy, na krętej drodze trochę mocniej odwinął manetkę (wartości widoczne na prędkościomierzu to mile/h) i pewnie właśnie to przyciągnęło uwagę policjantów. Gdy po chwili motocyklista dojechał na stację benzynową, zauważył policyjny śmigłowiec, ale nieszczególnie się tym przejął.

Dopiero gdy operator świecił na motocyklistę reflektorem, ten zorientował się, że jest obserwowany. Szerokokątna kamera tego nie pokazuje, ale śmigłowiec wisiał zaledwie 30 metrów od niego. Postanowił więc odjechać (ok. 4:00) – może policjanci tylko zerknęli i odlecą? Może pojawią się radiowozy aby go zatrzymać? Nie odlecieli, radiowozy nie pojawiły się, więc motocyklista zabrał śmigłowiec na wycieczkę-ucieczkę w stylu gry GTA…

W opisie filmu czytamy: „Radiowozy w Filadelfii nie prowadzą pościgów za motocyklistami [względy bezpieczeństwa]. Dlatego śledzą cię śmigłowce, dopóki się nie poddasz lub nie zaliczysz gleby… No chyba, że zgubisz śmigłowiec!!”

Po 3 minutach ucieczki (7:00), śmigłowiec znowu celuje swoim reflektorem w motocyklistę. Ucieczka trwa dalej z prędkościami nawet 200 km/h w mieście. Około momentu 8:20 motocyklista wjeżdża na trasę szybkiego ruchu z dużą, betonową ścianą obok. Śmigłowiec jest po prawej i nie widzi motocyklisty zza ściany. Policjanci pewnie obstawiają, że CBR jedzie w kierunku drogi Międzystanowej 95, na most z metropolii Filadelfia do metropolii New Jersey… Motocyklista jednak zatrzymuje się (9:00) pod sklepieniem krótkiego wiaduktu, na zjeździe z obwodnicy. Śmigłowiec jest tuż nad nim, widać reflektor oświetlający jezdnię. Gość był tak nabuzowany adrenaliną, że nie mógł spokojnie stać w miejscu, ale wciąż ukrywał się pod sklepieniem wiaduktu (mimo, że nie jest to zbyt bezpieczne miejsce na postój – ale to chyba go akurat nie interesowało).

Gdy minęło kilka minut w przyspieszonym tempie, a śmigłowca już nie było widać na horyzoncie, nasz chojrak postanowił wracać do domu.

Tym razem wygrał. Tylko czy aby na pewno powinien być z siebie dumny?

Po wszystkim powiedział w materiale dla kanału NBC: „Myślę, że pilot śmigłowca był zbyt agresywny. Był tuż nade mną, świecąc we mnie reflektorem. Nie jestem pewien, czy śmigłowce mogą latać w ten sposób.”

Powiedział też, że gdyby pilot odpowiednio zasygnalizował zamiary lub gdyby zauważył radiowozy, zatrzymałby się do kontroli.

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły