FIM Rally 2012 – motocykliści z całego świata w Polsce
MotoRmania
26 lipca 2012

W czasie minionego tygodnia szlaki motocyklistów z całej Europy prowadziły do Bydgoszczy.

Autor: Ania Jackowska

Właśnie tutaj miała miejsce 67. edycja FIM Rally – zlotu motocyklistów organizowanego co roku przy współpracy z Międzynarodową Federacją Motocyklową (FIM). Początki zlotu sięgają 1936 roku. Od tego czasu, co roku inny kraj gości kluby motocyklowe z całego świata. W tym roku gospodarzem imprezy został LKS Wyczół – Gościeradz. 788 motocykli i ponad 1000 uczestników zameldowało się na miejscu. ”Mogliśmy przyjąć dużo więcej” – zaznaczyli na koniec imprezy organizatorzy. Miejsca wystarczająco dużo, strawy i napitków również, a gościnność Bydgoszczan nie ma granic, o czym uczestnicy zlotu mogli się przekonać na własnych skórach. Tych motocyklowych oczywiście.

Pierwsi motocykliści pojawili się w Bydgoszczy już w poniedziałek. Następnego dnia motocykle zamienili na kajaki i popłynęli odkrywać uroki Brdy. Jedną z idei Zlotu jest bowiem poznanie walorów krajobrazowo-kulturowych miejsca, w którym mieści się baza. To znakomita okazja do promocji gospodarzy, pokazania licznym gościom z zagranicy specyfiki regionu, jego kultury, historii czy folkloru. Bogate w historię i piękne krajobrazy województwo kujawsko-pomorskie było więc idealnym reprezentantem Polski. Producenci lokalnych przysmaków kusili gości chlebem ze smalcem, kozimi serami i owocowymi nalewkami. Teraz już nawet w odległej Finlandii „Toruńskie pierniki” i „Podpiwek kujawski” mają swoich fanów.

Dla niektórych uczestników bydgoskie FIM Rally to dwudziesta impreza, w której uczestniczą. – Na pierwszym zlocie, byłem młodziakiem, teraz jestem dziadkiem – śmieje się jeden z uczestników. Zmieniają się towarzysze podróży, zmieniają się miejsca w których się spotykają, zmieniają się motocykle na których jeżdżą. Ale motocyklowa pasja pozostaje. – Bez względu na to czy śpię w namiocie czy w hotelu – dodaje jego towarzyszka.

Oficjalnie zlot rozpoczął się w czwartek. Tego dnia Wyspa Młyńska została opanowana przez motocykle. Delegacja każdego kraju przedstawiana była przy dźwiękach swojego hymnu narodowego. Kolorowe flagi z całego świata trzepotały na wietrze, a Bydgoszczanie podziwiali setki zgromadzonych maszyn.

Godzina „Zero” wybiła sobotnim popołudniem. Na ten moment czekali wszyscy uczestnicy. Od rana na parkingu Centrum Targowo-Wystawienniczego w Myślęcinku panowało spore poruszenie. Montowanie flag, grzanie silników. Wszyscy przygotowywali się do wielkiej Motocyklowej Parady Narodów. Na terenie zlotu każdy kraj miał swoje miejsce. Jak utrzymać porządek przy takiej ilości maszyn? Okazuje się, że nawet w takiej „wieży Babel” jest to możliwe. Motocykle ustawione. Kierowcy gotowi. O 13-tej międzynarodowy gwar zagłuszył ryk silników. Parada ruszyła w miasto. Mieszkańcy Bydgoszczy zebrani wzdłuż całej trasy przejazdu towarzyszyli motocyklistom w ich święcie. Wzdłuż drogi ustawiły się całe rodziny. Do zebranego tłumu dołączają przechodnie, rowerzyści. Nawet kierowcy samochodów tego dnia otwierali szyby i serdecznymi gestami pozdrawiali motocyklistów. A kiedy do ogólnej wrzawy i klaksonów, dołączyły się trąby lokomotyw, zrobiło się bardzo głośno.

Reszta dnia dedykowana była kobietom i ich motocyklom. Pod egidą Kobiecej Komisji FIM przygotowano Program Kobiet. W tej części miałam ogromną przyjemność mieć swój udział. Zabrałam publiczność w podróż dookoła świata. Zdjęcia i wspomnienia z Syrii, Jordanii, Bałkanów, USA, Argentyny. Nie mogło zabraknąć zdjęć z ostatniej podróży po Austrii. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić kogoś do tego, aby po zlocie w Bydgoszczy skierował się w jednym z tych kierunków. Grupa motocyklistek z Trójmiasta – Motopomomorzanki, opowiedziała o wyprawie „Szlakiem Bursztynowym”. Panie wyruszyły ze słynącego „Złotem Bałtyku” Gdańska i przemierzyły Europę tropem rzymskich ekwitów, od Pomorza aż po Włochy. Na koniec wspaniałomyślnie podzieliły się z uczestnikami spotkania szczęściem, które ponoć przynoszą bursztyny. Małe, kolorowe kawałki kamienia szybko zniknęły w motocyklowych kufrach. Z fantastycznym przyjęciem spotkała się stunterka Ewa Pieniakowska. To filigranowe dziewczę, o najsilniejszym z najsilniejszych uścisków dłoni, pokazało, że ani jej, ani jej motocykla nie obowiązują zasady grawitacji. Kobiety w akcji dopingowała Brigitte Zufferey, koordynator komisji ds. Kobiet w Sportach Motocyklowych FIM i Niels Hansen, przewodniczący komisji ds. Turystyki. Babskie spotkanie umiliły pokazy makijażu i upominki od firmy Bell. Motocykl i kask nie zwalniają nas z kobiecości. Program Kobiet zamknęły rykiem silników Panie na torze motocrossowym w Człuchowie gdzie w niedzielę, odbył się Puchar Polski Kobiet w Motorcossie. Przy imponującym dopingu kilkutysięcznej publiczności, mimo problemów z motocyklem, puchar wywalczyła Żaneta Zacharewicz (KM Cisy Nowogard). Tuż za nią na podium staje Zosia Radziwiłowicz (Pruszkowski Klub Motorowy). W generalnej klasyfikacji trzecia jest Sylwia Siebielec (Klub Motorowy TNT). Brawo dla wszystkich Pań! Vivat różowy kolor! Vivat motocykle i tusze do rzęs!

Uroczystość zamknięcia Zlotu to czas na podsumowanie i wręczenie nagród. Puchary rozjadą się po całym świecie. Kategorie przeróżne, m.in: najliczniejsza reprezentacja narodowa, najliczniejszy kobiecy team, najmłodszy uczestnik. Przechodni puchar FIM przekazano delegacji Francji, gdzie Zlot odbędzie się w przyszłym roku. Przyznawaniu nagród towarzyszyły owacje i śpiewy. Ten wieczór zdecydowanie należał do grup z Włoch, Szwecji i Finlandii chociaż wszyscy długo bawili się tego wieczora. To był czas na wymianę nie tylko motocyklowych doświadczeń, ale i klubowych naszywek.

W niedzielę, wcześnie rano, parking opustoszał. Motocykliści rozjechali się niemalże we wszystkie strony świata. – Część z nas wraca do Zagrzebia, część jedzie na Nordkapp – tłumaczyli mi motocykliści z BMW Moto Club Zagreb. Byli i tacy, którzy po motocykle będą musieli wrócić za kilka dni, bo w Bydgoszczy odmówiły posłuszeństwa. Na szczęście taka przygoda spotkała motocyklistę z Włoch, a nie z Kanady. Niespodzianki wpisane są w podróżowanie. 60 km przed Warszawą spotykam hiszpańskie małżeństwo wracające ze Zlotu. Pilotuję ich do hotelu w centrum miasta. – Będziesz za rok we Francji? – pytają się na światłach. – Pomyślę o tym za rok – odpowiadam zgodnie z prawdą. Szampania sama w sobie jest wielką pokusą. – My będziemy. Jeżeli będzie tak jak u Was, to warto jechać… Szerokości! Dla tych co nadal w drodze do domu.

Więcej info na oficjalnej stronie rajdu.

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły