Mój wypadek: sarna kontra Simson S51
MotoRmania
19 marca 2014

„Nawet na motorowerze należy być czujnym i ubierać się odpowiednio.”

Na naszego maila redakcyjnego przysyłacie masę przeróżnych wiadomości, od ciekawych linków i zdjęć, przez zapytania i sugestie, a na opowieściach i relacjach kończąc. Tym razem znaleźliśmy maila od młodego fana dwóch kółek, Dawida. Opisuje on swój wypadek i dorzuca kilka zdjęć – od razu zaznaczamy, że nie będzie tu dramatycznych historii ani ogromnych prędkości, ale za to puenta jest bardzo trafiona!

Witam szanowną redakcję,

Dużo na Waszym portalu widzę wypadków, tych nieplanowanych jak i tych, które w końcu musiały nastąpić. Chciałbym Wam pokazać moje bliskie spotkanie z sarną z 3. września 2013 r, kiedy to podczas powrotu ze szkoły na Simsonie zza krzaków przy 70 km/h wyskoczyło mi zwierzę. :/ Prędkość może nie duża, tak więc moto za wiele nie ucierpiało, ale ja się troszkę poździerałem, bo nie byłem odpowiednio ubrany. Od miejsca uderzenia w nią do miejsca zatrzymania minęło około 15-20 metrów, Simson wpadł do rowu, a ja odbijałem się jak piłeczka od asfaltu. Od razu powiem, że sarna przeżyła, odbiła się od moto i pobiegła dalej. 🙂

Tak więc nawet na motorowerze należy być czujnym i ubierać się odpowiednio.

Pozdrawiam, Dawid! 🙂

Po ostatnim, bardzo trafionym zdaniu Dawida, nie mamy już niczego do dodania! Może poza krótkim i jakże pasującym w tej sytuacji powiedzeniem: „dress for the slide, not for the ride”. No i uważajcie na dzikie zwierzaki! Dawidowi dziękujemy za maila, a wszystkim życzymy udanego sezonu!

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły