Austriacka masakra piłą mechaniczną – dlaczego to się wydarzyło? Oto powód.
MotoRmania
16 sierpnia 2020

Tekst: Pejser

Kosmiczne wypadki, które mogły się zakończyć tragicznie spowodowały, że dzisiejsze zawody oglądaliśmy z przerażeniem i siedząc jak na szpilkach. Szczerze mówiąc byłem pewny obaw, czy do nieszczęścia nie dojdzie już w absolutnie elektryzującym wyścigu Moto3 gdzie widzieliśmy więcej otarć, wypchnięć i wyprzedzeń niż nieraz w całym sezonie.

To prawdziwy cud, że ta grupa młodzieży, która w zasadzie przejechała w jednym peletonie cały wyścig, przepychając się bezlitośnie łokciami, ukończyła zawody jednym kawałku. Nieco ponad 2 sekundy dzieliło 19. zawodnika od zwycięzcy. Szok. Stawka Moto3 wykazała się dzisiaj kosmicznymi umiejętnościami, bo o nieszczęście jest w takiej dużej grupie naprawdę łatwo. Dlaczego zatem mieliśmy do czynienia dzisiaj z kumulacją dwóch przerażających wypadków w klasach Moto2 oraz MotoGP? Winna jest niestety natura Red Bull Ringu. Każdy tor, który ma zakręt na którym z ogromnej prędkości musisz wyhamować do przysłowiowego „zera” i skręcić jest bardziej niebezpieczny niż np. płynne tory takie jak Brno i Silverstone, Doha, Jerez i wiele innych. Np. Nurburgring ma taki niebezpieczny zakręt – po bardzo długiej prostej musisz wyhamować do zera i wejść w agrafkę. Zawrócić niemalże o 180 stopni. Tam widzieliśmy wiele zderzeń między zawodnikami WSBK, i jeżeli mogę dodać swoje osobiste doświadczenie, to podczas wyścigu Pucharu R6 w ramach Mistrzostw Niemiec dokonałem klasyki gatunku wywracając tam maszynę na hamowaniu. Moja Yamaha długo leciała dalej i po chwili zdjęła kompletnie nieświadomego, Bogu ducha winnego zawodnika, który był już w zakręcie. Taki zakręt ma tor Magny-Course i kilka innych. „Problem” z Red Bull Ringiem polega na tym, że takich zakrętów ma aż dwa, co po prostu zwiększa prawdopodobieństwo nieszczęśliwych wypadków. Dodatkowo ma dosyć niebezpieczną różnicę terenu po wyjściu jednego z nich – asfalt idzie do góry, a potem opada. Ta ciekawa charakterystyka jest podwójnie odpowiedzialna za demolkę w Moto2, która zaczęła się od highside’u Bastianiniego. Uślizg wymknął mu się spod kontroli dopiero w momencie kiedy dotarł do szczytu tego niewielkiego zniesienia za zakrętem, gdzie koło zostało dodatkowo odciążone. Możemy sobie wyobrazić, że gdyby ten zakręt był płaski to uślizg rozpoczęty nadmiernym otwarciem gazu z dużym prawdopodobieństwem zostałby jednak opanowany. Delikatne wzniesienie, a następnie spadek terenu niestety dołożyły decydujący czynnik. I zaraz potem ten sam wzrost terenu spowodował, że zawodnicy wyjeżdżający z impetem z zakrętu mieli początkowo ograniczoną widoczność prostej, a leżący motocykl był znacznie większą niespodzianką niż byłby w przypadku płaskiego zakrętu. Sayhrin zdecydował się na manewr nie widząc co się wydarzyło „za górką” i kiedy zobaczył leżącą maszynę było już o wiele za późno.

W MotoGP mieliśmy natomiast odmianę klasycznej sytuacji, kiedy coś dzieje się na dojeździe do wolnego zakrętu i maszyny z impetem lecą w kierunku niczego nieświadomych zawodników. Przerażającą, nietypową charakterystyką wydarzenia było to, że Zarco i Morbidelli zderzyli się tuż przed hamowaniem i w zasadzie nawet nie zaczęli wytracać prędkości. To spowodowało jeszcze większą prędkość „motocyklowych pocisków”, lecących z prędkością meteorytów w stronę Vinalesa, Rossiego i innych. Doszło do cudu. Dzisiaj legenda MotoGP mogła zginąć. Ten motocykl się niemalże o Rossiego otarł.

Krótko mówiąc szybsze zakręty nie powodują, że różnica prędkości pomiędzy zawodnikami w zakręcie, a tymi na hamowaniu, którzy się ewentualnie wywracają jest tak drastyczna. W szybszych zakrętach wywrócony motocykl z reguły nie dogoni znajdującego się przed nim zawodnika.

Dlatego Red Bull Ring będzie oferować zawsze dużo emocji na hamowaniach, bo zagrożeniem jest nie tylko lecący motocykl, ale również zawodnik, który przesadzi i w emocjach zahamuje za późno. Szczególnie w pierwszej fazie wyścigu kiedy ekipa jedzie razem. Zostając po wewnętrznej będzie w pułapce bez wyjścia, która zmusi go do przecięcia toru jazdy tych, którzy znajdują się już w zakręcie. Nie chcę przez to powiedzieć, że Red Bull Ring jest obiektem niebezpiecznym, ale nie ma wątpliwości, że jego nitka generuje więcej trudnych sytuacji. Dzisiaj zrządzenie losu przyniosła nam ich kumulację. To ogromny pech, ale trzeba pamiętać, że charakterystyka toru ma w tym swoje „trzy grosze”.

Z innej beczki: zobaczcie nasze materiały o pozycji na motocyklu

oraz wstęp do zrozumienia ustawień zawieszenia oraz geometrii :). Zapraszamy 🙂

MotoRmania
Redaktor naczelny

to lifestylowy magazyn o tematyce motocyklowej. Ekskluzywność tego tytułu podkreśla nie tylko doskonałej jakości papier, ale przede wszystkim wyjątkowe materiały. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły