Bez prawa do jazdy ?
Radzio
14 maja 2020

Też jeździsz bez prawa jazdy na motocyklu? Może warto przemyśleć sprawę?

Wyobraź sobie, że znowu siadasz w szkolnej ławce. Nie wolno się spóźniać, ani gadać. W skupieniu musisz notować i ponownie opanować (z detalami) budowę układu hamulcowego, opisać chirugicznie precyzyjną procedurę sprawdzania poziomu oleju. Słowem, czujesz się tak, jakbyś biologowi musial w precyzyjnych sformułowaniach opowiedzieć o tym, jak oddychasz. Absurd. Czysty Absurd! A wszystko to tylko po to, żeby po miesiącu udać się do okienka, odstać swoje w kolejce i zapisać sie na egzamin państwowy, którego wynik końcowy zależy po części od Ciebie, a po części od humoru czy doboru egzaminatora. Będzie wykaszał, czy będzie pobłażał? Jesteś jak małe dziecko, które ma poczucie absolutnego braku kontroli nad tym, co się wokół niego dzieje. Musi być grzeczne i dobrze obkute. Wszystkie najgorsze koszmary okresu edukacji stają Ci przed oczami i stają się rzeczywistością. Co gorsza, raz już przez to przechodziłeś zdając egzamin na kat. B i naprawde myślałeś, że to ostatni raz w życiu. A tu niespodzianka zapragnąłeś motoru!

A teraz wyobraż sobie, że właśnie kupiłeś za kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy swój upragniony, ukochany motocykl, po prostu nie mogłeś wytrzymać i masz go! Jest piękny, każdy jego szczegół… I jeździsz, i jest wspaniale! Jest to, o co chodziło, prędkość, wolność, łatwość w pokonywaniu korków, zainteresowanie kolegów i … koleżanek, oczywiście że tak, a jak! I nagle, któregoś pięknego dnia, jest mały poślizg, jedziesz wolno, raptem 60 km/h, uślizg tylnego koła, leżysz , powoli suniesz w stronę nowego audi a6, i bach. Tobie nic się nie stało, nie piszemy czarnych scenariuszy, ale motocykl….Tu już gorzej, połamane owiewki, skrzywiona rama, rozwalone przednie zawieszenie, chłodnica, masakra, raczej nie będzie to kosmetyczna naprawa. Powiedzmy sobie szczerze, lepiej już kupić nowy, oczywiście OC czy AC nie działa, nie masz prawa jazdy przecież, co najgorsze musisz również sympatycznemu Panu z A6 oddać koszty naprawy samochodu, przecież nie chcesz żeby wezwał policję, czy zgłosił szkodę, więc następne 4, 5, 6? tysięcy wypływa z Twej kieszeni. Auć! Boli.

Nazywam się Radek Polak, mam 44 lata, mieszkam w Warszawie, jestem fotografem z powiedzmy ustabilizowaną pozycją na rynku. Mam piękną żonę, mieszkanie w kredycie, psa oraz samochód, regularnie płacę podatki, mniej regularnie rachunki, czasem mam więcej kasy, czasem muszę pożyczyć brakujące 3 stówki. Nie uważam się za legalistę, raczej tam, gdzie mogę przepisów nie przestrzegam, albo przestrzegam tam, gdzie nie jest to zbyt dużym kłopotem. Od 16 roku życia nieregularnie jeżdżę motorami, od 3 lat regularnie. Aktualnie jestem posiadaczem cafe racera Moto Guzzi oraz Ducati Monstera 900. Jestem dorosłym człowiekiem, mam fajne życie. Własnie postanowiłem zrobić prawo jazdy kat. A. Dlaczego?

Szczerze mowiąć ze strachu, że coś mnie będzie musiało zaboleć. W każdym razie jest na to spora szansa, jeśli dalej będę jeździł bez uprawnień. Może jestem jednak jak dziecko? Może taki zły, bezwzględny i niesprawiedliwy system jest mi potrzebny, żebym sam sobie nie zrobił kuku? Trochę głupio to przyznać, ale na to wygląda. Orientacyjnie jakaś połowa znanych mi motocyklistów, moich kolegów nie posiada uprawnień, nie jestem wyjątkiem, ale zamiast poprawiać mi to samopoczucie, raczej pogarsza. Świat jest pełen małych dzieci potrzebujących dyscyplinki i bacika?

Czyżby koszmar zamiany liberalnego, tolerancyjnego światopoglądu, jakiego byłem zawsze przedstawicielem na radykalniejszo prawicowy właśnie się dokonywał ?

Postanowiłem jednak przełknąć ewentualne upokorzenia ponownej edukacji, przeboleć stratę czasu i zrobić kat. A, wolę to, niż ciągłą niepewność, sporadyczne mandaty i perspektywę bolesnej finansowej wtopy. Czyli w zasadzie ze strachu postanowiłem zapisałem się na kurs prawka kat. A, a z lenistwa i braku czasu zajęło mi to cały rok.

PS 1. Przed dosiadaniem sprzęta w tym sezonie bez uprawnień powstrzymał mnie jeden krótki artykuł w Stołecznej. Motocyklista potrącił dziecko, tak brzmiał jego tytuł. Zbieg nieszczęśliwych okoliczności, faceta potrąciła lekko skoda, stracił równowagę, położył się, motor zgarnąl dziecko z pasów. Motocyklista nie miał kategorii, nawet nie chcę myśleć przez co przechodzi teraz ten facet. Dziecko żyje i ma się dobrze.

PS 2. Serdecznie dziękuję szkole jazdy Linia.waw.pl za profesjonalne przygotowanie do egzaminów. Nie tylko uczycie zdawać, ale uczycie też jeździć, szacun za instruktorów!

PS 3. Dziękuję policjantom z sekcji motocyklowej warszawskiej drogówki za rozmowy poruszające moją wyobraźnię oraz rozpoczęcie mentalnego procesu zakończonego pomarańczowym kartonikiem z napisem Prawo jazdy kat. A.

Radzio
Redaktor naczelny

Genialny fotograf i wielbiciel cafe racerów. Jego entuzjazm do oryginalnych motocykli nieco koliduje ze sportowymi aspiracjami. Permanentnie rozdarty wewnętrznie nie wie, gdzie go ta motocyklowa miłość poniesie…. Skontaktuj się.

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły