Tydzień temu doszło do zdarzenia, po którym skontaktowało się z nami wielu byłych uczniów firmy Promotor. Załączyli zdjęcia i informacje z prośbą, abyśmy zajęli się tym tematem.

Prolog 

„Cechy sekty:  

    -charyzmatyczne kierownictwo stanowiące autorytet absolutny 

   – radykalna postawa członków sekty wobec świata i uznawanych wartości” 

Gustav Menshing 

„Dresiarze Motocyklizmu”

To oni sprowokowali to całe zamieszanie…

Kadra instruktorów zaproszonych przez firmę Motorraid na Slovakiaring, aby udzielać wskazówek motocyklistom. 

Gino Rea – zawodnik absolutnie światowej klasy, mający na swoim koncie podium w Mistrzostwach  Świata Moto2 ( co mniej więcej oznacza, że jesteś Bogiem). Gino zajmuje się instruktarzem, pracował z polskimi zawodnikami takimi jak Piotrek Kloc, ale również amatorami takimi jak Adam Brzeziński – jest przygotowany, aby pomóc motocyklistom na każdym poziomie.  

Wielokrotny Mistrz Polski Marek Szkopek, który coraz częściej występuje w roli instruktora- zimą w Hiszpanii zabierając adeptów do KSB Walencja, w Polsce często podczas treningów pit bikeowych.

Paweł Górka, to kolejny doświadczony i utytułowany zawodnik Mistrzostw Polski – od jakiegoś czasu regularny instruktor trakck dayów Motorraidu. Kogoś może zastanowić dlaczego robimy reklamę konkurencji, przecież Motormania utrzymuje się w zasadzie z działalności treningowej. Wyjaśnimy to na końcu. 

Pejser – ostatnim zaproszonym instruktorem byłem ja, oczywiście niegodny tego szacownego grona. Pomimo podiów Mistrzostw Polski na koncie, skrajny brak talentu to mój jedyny atut. Muszę przepracowywać setki godzin aby zrobić niewielki progres, i dzięki temu doświadczeniu pomagam podobnym niedorajdom. 

O tym, że powyższe grono to „dresiarze motocyklizmu” dowiedzieliśmy się z brawurowego wpisu osoby, która poinformowała, że szkoli się w firmie Promotor.

„Mistrzowie Remizy” 

Na stronie firmy Promotor zamieszczona jest informacja: „Nie reklamujemy się. Naszą wizytówką są przeszkoleni motocykliści”. Poznajmy zatem „wizytówkę”, pana Macieja – jednego z przeszkolonych i szkolonych tam dalej motocyklistów. „Wizytówka” postanowiła zareagować.

Propozycję szkolenia przez tak wybitne osoby jak Marek Szkopek, Gino Rea czy Paweł Górka Pan Maciej kwituje określeniem „Szkolenia przez dresiarzy motocyklizmu” 

Szybko okazuje się, że ta ekspresja niechęci jest wywołana osobistą urazą, jaką żywi do mnie po publikacji na łamach Motormanii dotyczących szkoleń motocyklowych w Polsce. Niestety w opinii pana Macieja nie dostąpiłem zaszczytu bycia „dresiarzem” i zostałem zdegradowany ( w tym zacnym gronie jak najbardziej słusznie) do zaledwie „popierdółki”. 

W dalszej ekspozycji swoich poglądów pan Maciej generalnie określa polskich zawodników tymi słowami: „mistrzowie remizy, którzy mają po 250 dzwonów na torze i nie wiedzą dlaczego” 

Karierę Gino Rea, Pan Maciej raczy podsumować krótko i zwięźle: „co oznacza, że jeździł? Klepanie czasów na Torze Poznań na pamięć”? 

I to jest ten moment, kiedy amerykański prawnik na filmach, mówi „I rest my case”.. Ale pan Maciej nie wyhamował, a temat niestety jest nieco poważniejszy.

Pan Maciej nie najlepiej znosił dalsze pozytywne traktowanie jego osoby, i na kulturalne merytoryczne odpowiedzi epatował wulgarnymi określeniami, tudzież groźbami karalnymi ( tych print screanów czytelnikom oszczędzimy). Na sugestię, że Slovakiaring będzie idealnym miejscem, aby słowa zamienić w czyny,  zrobił dokładnie to, co się wydarza zawsze kiedy zapraszasz do zademonstrowania na torze umiejętności ludzi Promotora. Okazało się, że „będą inne okazje”. 

No to co?

Naturalnie ktoś z czytelników może powiedzieć, że pan Maciej sam sklasyfikował się na poziomie wykazującym ewidentne braki intelektualne . Jako taki nie jest wart poświęcania mu czasu, i nie może być przyczynkiem do oceny jakiejś szkoły.  Ale moglibyśmy tutaj przegapić istotę sprawy.

Kiedy obierzesz wszystkie wypowiedzi pana Macieja z wulgaryzmów, kibolskiej retoryki i skoncentrujesz na zademonstrowanych poglądach pojawia się wyraźny obraz kogoś, kto jest w stanie zlekceważyć światowej klasy zawodnika, i utytułowanych zawodników polskich  z pewnego powodu. Tym powodem jest  zemsta za próbę podważenia jakiegoś innego „najwyższego autorytetu”. Jest to obraz człowieka, którego ktoś, kto nigdy nie brał udziału w żadnej rywalizacji przekonał, że na Poznaniu jeżdżą „Mistrzowie Remizy”. Klepią czasy na pamięć, mają po 250 dzwonów i są dresiarzami motocyklizmu. Że im „puszcza przód, i nie wiedzą dlaczego”. Pan Maciej sam sobie tego nie wymyślił, bo jego świat został umiejętnie zawężony. Zaprezentowane przez niego poglądy po raz pierwszy są pisemnym potwierdzeniem informacji jakie docierały do nas od lat – mówiących o tym, że w Promotorze tak właśnie dyskredytuje się osoby z którymi mityczny pan Marek Godlewski, legendarny szkoleniowiec Promotora, nigdy nie odważył się wspólnie wyjechać na tor.  Pan Maciej spowodował, że byli uczniowie firmy Promotor dostarczyli nam w ciągu ostatnich dni wiele relacji i zdjęć, z prośbą o interwencję. Postanowiłem je odrzucić, i skupić się tylko na faktach, które możemy bezspornie potwierdzić.  

Lorem Ipsum czyli Skala Macieja.. 

Dziesiątki osób w branży filmuje swoje szkolenia, pokazuje ćwiczenia, wrzuca do sieci niemalże codziennie zdjęcia i nagrania. Dysponują bogatym portfolio, które można zweryfikować. 

Co wybiera pan Maciej? Lorem Ipsum. To nie żart. Kadra szkoleniowa na stronie Promotora ma opisy „Lorem Ipsum”.         

W kwestii kompetencji Pana Godlewskiego nie możesz się nic dowiedzieć. Nie znajdziesz informacji, gdzie i jak zdobył doświadczenie. Jak jest przygotowany do udzielania wskazówek.

O Panu Godlewskim i jego kompetencjach dowiesz się tylko tyle ile sam ci opowie.  Musi to być piekielnie sugestywne, bo spowodowało, że pan Maciej legł „Rejtanem” na forum publicznym nazywając „dresiarzami motocyklizmu” osoby z potężnym portfolio, naturalnie kompromitując się w obronie swojego idola. 

O co chodzi… 

Oczywiście, że tak naprawdę nie chodzi o to, czy szkolenia pana Godlewskiego noszą jakieś cechy sekciarstwa. Czy pan Maciej atakuje , bo mają z panem Markiem intymne stosunki natury romantycznej. To ich sprawa i dobrowolnie biorących w tym udział osób. Mają ponadto prawo uważać co chcą o zawodnikach polskich, światowych i mają prawo wpajać swoje poglądy uczniom. To są tematy przykre i niepokojące, ale nie poświęcilibyśmy im, aż tyle miejsca na naszym portalu. Tak naprawdę reagujemy ponieważ uważamy, że pan Godlewski od wielu lat, z dala od miejsc gdzie mógłby zostać obnażony, przez osoby kompetentne,  wpaja swoim uczniom nieprawidłową, ograniczającą technikę jazdy. Dbając o zasady rzetelności zaproponowaliśmy szkole Promotor nielimitowaną ilość miejsca na wyjaśnienie tej techniki, i przedstawienie dlaczego uważają, że jest słuszna. Wysłaliśmy maile z pytaniami… Uporczywie. 

„Nie będzie meczu, będzie chór” cyt. Stanisław Anioł

Pełną treść maili i odpowiedzi załączamy pod artykułem, w tekście ograniczając się do najważniejszych fragmentów. W trakcie wymiany korespondencji zapewniliśmy Promotor o następującym : 

           „ Celem artykułu jest uczciwe zaprezentowanie informacji, w tym pełne, zaprezentowanie opinii oraz wypowiedzi stron, które materiał dotyczy – możecie to Państwo zrobić bez ograniczeń (…). Naszą intencją było pełne i niczym nieograniczone zaprezentowanie stanowiska szkoły Promotor”

W pierwszym mailu ( wysłanym na biuro@pro-motor.pl) skierowaliśmy pytania, z których najważniejsze dotyczyły kompetencji Pana Godlewskiego, oraz techniki jazdy uczonej przez niego w Promotorze. Załączyliśmy zdjęcia poglądowe i zadali konkretne pytania merytoryczne. Odpowiedź nas zaskoczyła.. Okazało się, że : 

„(…) Ośrodek Szkolenia Kierowców ProMotor Motocyklowa Szkoła Jazdy nie zatrudnia trenera Pana Marka Godlewskiego, który prowadził własną działalność szkoleniową.

Ups.. Ale jak to? Przecież on występuje na tej stronie jako szkoleniowiec, z imienia i nazwiska, są tam jego zdjęcia i kontakty. I dlaczego nikt się nie podpisał pod mailem ? 

Państwa mail brzmi jakbyście się odcinali od Pana Godlewskiego – proszę o wyjaśnienie tej sytuacji.   Na stronie prezentujecie go jako instruktora, ma wasz mail i potocznie występuje pod szyldem Pro-motor.

Przychodzi znowu anonimowa odpowiedź :

„(…) Promotor Marek Godlewski jest odrębną firmą (jak już wcześniej informowaliśmy – dane są dostępne w CEiDG).

    Wbrew temu co Pan napisał to Pan Godlewski nie jest wymieniony na naszej stronie jako instruktor.”

Tak rzeczywiście, jest wymieniony jako „trener”… Ale się nie poddaję :

„Czy ktoś kto do mnie pisze mógłby się podpisać? Miło byłoby wiedzieć kto udziela informacji. 

(…) załączam print screana gdzie na tej stronie w zakładce „o nas” widnieje w składzie Pan Godlewski jako trener. Nie ma tam informacji, że to jest przedstawiciel innej firmy. 

W innym miejscu ta strona podaje kontakt do niego jako do szkoleniowca o czym pisałem w innym mailu.”

Niestety w odpowiedzi ponownie nikt się nie podpisuje, ale dowiaduję się, że: 

„Pana pytania nie są merytorycznie związane zagadnieniami szkoleniowymi OSK

    zatem nie mamy podstaw do udzielania jakichkolwiek odpowiedź ponad to co już uczyniliśmy.”

Anonimowy korespondent idzie w zaparte … Nikt go nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe. Przecież to nie ważne, że www.pro-motor.pl przypisane jest pod działalność „ProMotor Marek Godlewski”. Nie ważne, że widnieje na stronie z kontaktami. Ważne, że mojsza racja jest najmojsza… „Nie będzie meczu, będzie chór”.

Wysyłam kolejnego maila, który znajdziecie na dole artykułu, ale z adresu biuro@pro-motor.pl już nikt nie odpisał. Ktoś, być może ta sama osoba, próbuje oddzielić nazwę Promotor od symbolu „Marek Godlewski”. Nie mamy pojęcia dlaczego.

Przyszedł za to mail z adresu marek.godlewski@pro-motor.pl. Tym razem ktoś się podpisał: pan Marek Godlewski… Niestety, merytoryczne pytania zostały odrzucone pod dosyć przewidywalnym pretekstem z serii „bo gdyby Kiler naszym przyjacielem był…” .

„Oczywiście mógłbym Panu odpowiedzieć na wszystkie pytania, a nawet mógłbym poświęcić Panu więcej czasu na merytoryczną rozmowę, gdyby nasza znajomość zaczęłaby się inaczej. (…) Opiera się Pan na plotkach i opiniach osób, które albo nie były u mnie na treningach, albo nie skończyły nawet podstawowego systemu szkolenia albo ja nie chciałem ich uczyć.

    Moje treningi zawsze były i będą OTWARTE, czyli każdy może przyjść i patrzeć jak to się odbywa, łącznie z zadawaniem pytań. Także rozumiem, że rzetelność i chęć pokazania prawdziwego obrazu będzie u Pana duża i poznamy się osobiście.”

No to jeszcze raz.. Za Polskę. Wysyłam obszernego maila z wyjaśnieniem – są zdjęcia, wykresy, jest szansa nieograniczonego wyjaśnienia swojego systemu szkoleniowego. Niestety już nie dostaję odpowiedzi (komplet maili pod artykułem). Ciekawostka: zaprzyjaźniony psycholog po analizie sposobu formułowania zdań podejrzewa, że maile z obydwu adresów kierowała do mnie ta sama osoba. Tak, wiem. W tym momencie amerykański prawnik na filmie krzyczy : „Objection your honor! Speculation”, a sędzia „Sustained!”. Ok, ok.. Nie ma sprawy :).

Zero plotek

Poinformowaliśmy Pana Godlewskiego, że wszystkie osoby, które szkolił a potem trafiły na treningi Motormani, miały poważne problemy spowodowane pozycją, której uczy. To problemy ze zdolnością do szybkiego skrętu, problemy z wyczuciem kąta złożenia, oraz problemy z kontrolą uślizgów. W efekcie osoby, które miały sportowe ambicje jeździły bardzo powoli. 

Zdjęcia demonstracyjne na stronie Promotora są wystarczającym dowodem, że pomysł na taką pozycję jest wdrażany właśnie tu. Jedno z nich było załączone do maila z prośbą o wyjaśnienie. 

Jak wskazuje dokumentacja zdjęciowa Promotora, i jak potwierdza weryfikacja stylu jazdy uczniów pana Godlewskiego, motocyklistów uczy się tam skrętu bioder w stronę zakrętu, w konsekwencji odsunięcia od zbiornika paliwa w zakręcie i wysunięcia tułowia jak najbardziej do wewnętrznej. 

Taka pozycja w złożeniu jaką widzimy na stronie Promotora reprezentuje kilka  fundamentalnych błędów w jeździe sportowej.  

Błąd nr 1

To zdecydowanie najpoważniejszy problem : odsunięcie od zbiornika paliwa w zakręcie. Bycie jak najbliżej zbiornika w fazie pokonywania zakrętu jest fundamentem szybkiej jazdy sportowej. Oddajmy może głos jednemu z „arcy-super-mega-dresiarzy motocylkizmu”. Zwycięzcy GP500 Wielkiej Brytanii z 1998 roku, a obecnie instruktorowi jazdy i komentatorowi MotoGP.  Przed Państwem Simon Crafar.

Błąd nr 2

Skręt bioder i brak dociążenia przodu ciałem w miarę jak odpuszczamy hamulec zbliżając się do apexu to kolejny błąd tej pozycji. Przenosząc ciało do przodu, wpływamy na geometrię i powodujemy szybszy skręt motocykla. Z pozycji „nad kierownicą” możemy następnie kontrolować uślizgi na wyjściu. Klatka piersiowa jest niemalże przyklejona do baku (czego nie da się zrobić ze skręconymi biodrami) . To kolejny fundament nowoczesnej, szybkiej jazdy po torze. 

Błąd nr 3 

Przesadne odchylanie ciała do wewnątrz przynosi kolejne negatywne skutki. Wszystkim osobom, które trafiły na treningi Motormanii, po epizodach w szkole Promotor nadmierne odchylanie ciała do wewnątrz w znacznym stopniu utrudniało faktyczną ocenę kąta złożenia motocykla. Nadmierne, przedwczesne wychylenie ciała do wewnątrz zakrętu sprawia, że wydaje ci się iż jesteś niżej złożony niż w rzeczywistości. W 100% przypadków wszystkie osoby, które trafiły do nas miały przez to bardzo niską prędkość w zakręcie – wydawało mi się, że są już maksymalnie złożone, kiedy w istocie pochylenie motocykla w kategoriach sportowych było relatywnie niewielkie. Ciało układamy po wewnętrznej stronie, ale wzdłuż motocykla, nie odchylamy go sztucznie i nadmiernie ponieważ to zaburza percepcję. 

Dodatkowym kosmetycznym szczegółem wskazującym na to, że pan Godlewski nie ma żadnego doświadczenia (i kompetencji do udzielania rad) w jeździe dynamicznej jest jego trzymanie palców na klamkach sprzęgła i hamulca ( coś co zalecamy w zasadzie jedynie w jeździe miejskiej ). Możemy to zauważyć na wszystkich jego zdjęciach i było problemem u osób, które do nas przyjeżdżały. Całe dłonie na kierownicy zwiększają wyczucie, biegi do góry zmieniamy bez sprzęgła, a na zdjęciach Promotora widać, że kierowca nie hamuje i jest na torze – nie ma usprawiedliwienia dla dotykania klamek.  To samo widać na zdjęciu „najlepszej” szkoły Promotor zamieszczonym na profilu pana Macieja. 

Dla porównania można zobaczyć jak trzymają dłonie na kierownicy doświadczeni zawodnicy. 

Jak nam przekazano, poniżej mamy upublicznione zdjęcie pana Godlewskiego zrobione na drodze. Widać na nim wszystkie elementy – skręt bioder, odchylenie ciała ze skrętem ramion do wewnętrznej. W efekcie motocykl jest pochylony minimalnie jeżeli chodzi o ocenę w kategoriach jazdy dynamicznej – nie zachęcamy do łamania przepisów, na krętych drogach można jeździć bezpiecznie i dynamicznie.

Przekazano nam również upublicznione w mediach społecznościowych zdjęcia adeptów szkoło Promotor, którzy dokładnie powielają wszystkie opisane negatywne elementy. Odchylenie od baku, brak dociążenia przodu, skręt do wewnątrz, i w efekcie niewielkie pochylenie motocykla. Musisz wiedzieć jak możesz złożyć motocykl, jak bardzo możesz go naprawdę pochylić, bo tylko wtedy masz szansę prawidłowo zareagować kiedy nagle trzeba będzie mocniej skręcić… Trening sportowy polega na budowaniu wyczucia, a nie na jeździe jak na hulajnodze po bułki, wystawianiu kolana niczym żagiel, skręcie bioder i udawaniu złożenia na odprostowanej maszynie. To co widać na tych zdjęciach jest niestety parodią sportowej jazdy na torze, i serdecznie współczujemy tym osobom, które płacą komuś, kto uczy ich tak jeździć.

Atakujecie konkurencję… 

Zapewne padnie taki argument. W mojej ocenie niesłuszny, ponieważ oferta tygodniowych wakacji treningowych w Hiszpanii może być co najwyżej uzupełnieniem regularnych treningów w Polsce, a nie konkurencją dla nich. Oprócz programu KidzGP nie prowadzimy działalności szkoleniowej na terenie kraju. Jako portal nie możemy unikać podejmowania trudnych tematów, szczególnie w obliczu poniżania zawodników oraz próśb byłych uczniów, którzy zadeklarowali gotowość stawienia się w sądzie gdyby doszło do ewentualnej sprawy cywilnej. Mówimy głośno o patologii, którą wszystkie media traktują jak tabu, chociaż temat przewija się od lat. Być może też nikt, łącznie z nami, nie zdawał sobie sprawy ze skali problemu. Najważniejsze jednak, że spełniamy prośbę wielu zawiedzionych byłych uczniów firmy Promotor, którzy prosili nas o interwencję.

A „konkurencyjne” firmy reklamujemy i wspieramy. Jedźcie na Speed Day do Jacka Molika, na plac treningowy do Kamila Krzemienia. Do Moniki Jaworskiej do Krakowa, do Jarka Chomicza, do Duszana, Satori Racing i wielu innych, których można sprawdzić- zweryfikować ich kompetencje. Możemy z czystym sumieniem polecić polecić wiele miejsc. Doświadczenie wyścigowe instruktora wcale nie jest warunkiem koniecznym, co wspaniale udowadnia Artur Jeżak w Warszawie. To samo robi MotoSkuniu. W Polsce są dziesiątki wspaniałych możliwości i aby się rozwijać powinniście spróbować dywersyfikować trening. Nie jestem fanem „Californi” ze względu na nieadekwatną do poziomu szkolenia cenę, ale jeżeli kogoś stać to niech jedzie również tam i niech wzbogaci się o każde możliwe doświadczenie. Sprawdźcie opisy treningów, filmy pokazujące kompetencje instruktorów i wybierajcie rozsądnie. Natomiast jeżeli w oficjalnym opisie instruktora widnieje coś na wzór „lorem ipsum” to wiejcie, naprawdę wiejcie gdzie pieprz rośnie.

Epilog 

Przez 20 lat swojej pracy zawodowej. Byłem na dziesiątkach szkoleń, od czterech poziomów w California Superbike School, poprzez szkoły hiszpańskie, po prywatny coaching z Troyem Corserem. Miałem przyjemność odebrać personalne wskazówki od Troya Baylissa, którego w rewanżu nauczyłem mówić po polsku.

Uczyłem się na torze od „Jezzy” McWilliamsa. Jonego Rea, Kenny Noyesa czy Jamesa Toeslanda. Widziałem wiele systemów treningowych, które oceniam różnie. Ale pomiędzy Wielką Brytanią, Polską i Hiszpanią spotkałem się tylko z jednym miejscem, gdzie motocyklistów uczy się techniki szkodliwej. Tylko jednym miejscem gdzie mityczny szkoleniowiec nie ujawnia publicznie swoich kompetencji. Unika odpowiedzi na merytoryczne pytania. Nie pokazuje się na torze w warunkach gdzie mógłby zostać obnażony. Tylko jednym miejscem, które zaprzecza informacjom, jakie publikuje na własnej stronie i lawiruje w kwestii wyjaśnień . Z jednym miejscem gdzie umiejętności zastępuje mitomania. I tylko jednym miejscem, którego wychowankowie obrażają innych.

Pejser

P.S.

Tymczasem internetowy heros, straszący rozwiązaniami siłowymi pan Maciej Szatański, tuż po naszych zapytaniach do Promotora, cichutko usunął swoje konto – ślad po jego brawurowych komentarzach zniknął. Z tym, że panie Macieju, jakby to panu powiedzieć; nie do końca. „Jaki kraj, tacy terroryści”.. 

W załączeniu : korespondencja z firmą Promotor