„Wacky Races” czyli skuter kontra samochód w mieście
Simpson
16 marca 2012

Wiadomo, że skuter o pojemności 50cc wygra z samochodem w walce miejskiej na czas. Ale czy zawsze?Co jeżeli ruch miejski jest umiarkowany, samochód porusza się z niedozwoloną prędkością, a kierowca skutera musi jechać zgodnie z przepisami? Simpsonowi nie wolno było przekroczyć 50km/h i linii ciągłej. Miał pokonać człowieka w kapeluszu, który zastosował wszystkie brudne chwyty pirata drogowego.

Poniedziałkowy ranek na warszawskich przedmieściach. Słońce, ciepły wiatr, śpiewające ptaszki i te twarze. Te wszystkie przepełnione radością miny kierowców stojących w korkach prowadzących ich do miejsc pracy… Dlaczego? Dlaczego oni sobie to robią? Codziennie tracą co najmniej godzinę na dojazd i godzinę na powrót. Daje nam to 2 godziny dziennie, 10 godzin tygodniowo, 40 godzin miesięcznie i… (chwila, kalkulator) 480 godzin rocznie! To esencjonalny przykład marnowania sobie życia. Co ciekawe, większość ludzi nie stoi w korkach w maluchach, dużych Fiatach czy na starych, wyliniałych osłach. To może nasuwać przekonanie graniczące z pewnością, że stać ich przynajmniej na chiński skuter. Dlaczego więc wszyscy sobie takich nie kupią i nie zaoszczędzą 20 dni swojego cennego życia każdego roku? Musimy się przekonać!

Jasne zasady…

Tutaj, w „MotoRmanii” słyniemy z dobroci serca, dlatego tym razem samochód dostanie fory. Wdrażanie programu równych szans spowodowało, że wybraliśmy najmniej ruchliwą godzinę w stolicy i trasę, która prawie w całości prowadziła drogami wielopasmowymi. Do tego doszła żelazna zasada. Skuter nie może łamać przepisów ruchu drogowego. Przekraczanie prędkości, czerwone światła, zakazy skrętu – nic nie wchodzi w grę. Powiedzmy, że samochód może interpretować przepisy po swojemu… Dobór kierowców też nie był przypadkowy. Za kierownicą auta zasiadł człowiek o aparycji podstarzałego Justina Biebera, umiejętnościami jazdy kontuzjowanego Roberta Kubicy i rozsądkowi sapera hobbysty. Jedyny, niepowtarzalny i biały kapelusz noszący, Pejser. Jego nastawienie do wyścigu może wizualizować pierwsze pytanie przy odbiorze samochodu: „czy AC jest pełne”? Wybór broni też nie był przypadkowy. Dwuślad musiał być wygodny i przede wszystkim szybki. Wybór padł na Peugeot 508 w wersji GT. Turbodoładowany diesel o pojemności 2.2 generuje ponad 200 KM. Za komfort odpowiada pełne dodatkowe wyposażenie i automatyczna skrzynia biegów z możliwością zmiany przełożeń przy kierownicy. Po drugiej stronie ringu znajduje się kuternoga o stopniu roztrzepania jajek do omletu. Jego narzędziem jest chiński skuter, na który stać praktycznie każdego zatrudnionego. Zero udogodnień. Gaz, hamulec, kierownica i tyle.

… „równej” gry?

Trasa wyścigu rozpoczęła się w okolicach budowy Stadionu Narodowego. Światła, czerwień błyszczy, wzajemne mierzenie wzrokiem, bezsensowne przegazówki i start! Pierwszy ruch to desperacki rzut skuterem przed zderzak samochodu. Łamanie przepisów jest zakazane, bycie zawalidrogą już nie. Blokowanie przy 50 km/h malutkim jednośladem wymaga szachowej strategii i westernowego refleksu. Pozorną przewagę udało się utrzymać do pierwszego ronda. Pejser zamienił się w wyjątek potwierdzający regułę o pedantycznej wręcz tendencji do przestrzegania przepisów przez kierowców w kapeluszach na głowie. Wyszedł szeroko po buspasie, oparł pedał gazu o podłogę i tyle go było widać. Następne skrzyżowanie z zakazem skrętu w lewo i teraz to ja powinienem zamienić kask na kapelusz. Zamiast w typowym skuterowym stylu przejechać po pasach dla pieszych musiałem nadrobić paręset metrów. Peugeot był już dawno poza zasięgiem wzroku. Dalsza trasa na skuterze polegała na kontemplacji bezsensu aktualnego testu. Ruch nie był zbytnio natężony i pomimo tego, że za każdym razem przed światłami skuter zdobywał pole position to samochód i tak był poza zasięgiem. Porażka jednośladu przy tych warunkach i zasadach była bardziej niż oczywista. W czasie kiedy ja wąchałem spaliny wyprzedzających mnie autobusów, Pejser bawił się wyśmienicie. Rozgościł się w skórzanym fotelu, automatyczna klimatyzacja dbała o jego komfort, a fabryczne nagłośnienie JBL motywowało do kreatywnej jazdy w miejskim ruchu. Jazda samochodem szła zaskakująco gładko. Chęć zwycięstwa gryzła się z oczywistą sympatią do każdego rodzaju jednośladów. W końcu Motormania jest o motocyklach dla motocyklistów, a tu nagle organizujemy miejski wyścig, w którym „sprytny” skuter zostaje upokorzony przez francuskie auto. Pejser jednak w dzieciństwie wpadł do kociołka z wywarem zwanym „rywalizacja” i nie mógł odpuścić. W czasie, kiedy swoimi manewrami napędzał stracha naszemu fotografowi siedzącemu na miejscu pasażera, skuter w swoim tempie człapał do przodu. Meta znajdowała się na stacji benzynowej koło salonu Autofus w Warszawie. Należało zjechać z wiaduktu i zrobić „nawrotkę” na najbliższych światłach.

Wszystko przez ten kapelusz

W tym momencie stało się coś, co wydawało się niemożliwe. Podczas przeciskania się między samochodami, nagle moim oczom ukazał się ON. Biały, trącący metroseksualnie kapelusz! Ta sytuacja jest w 100% prawdziwa. Obrót spraw zaskoczył nas bardziej niż tsunami i skuter objął prowadzenie na jakieś 100 metrów przed metą! Wyścig żółwia z zającem został przeniesiony do świata rzeczywistego. W miejskich warunkach, nawet w godzinach dalekich od szczytowych samochody po prostu szans nie mają. Gdyby trasa prowadziłaprzez rozkopane centrum o godzinie 16-stej przewaga skutera byłaby już druzgocząca. Morał jest oczywisty. Samochód ma uzasadnienie tylko i wyłącznie wtedy, kiedy się nie śpieszymy i jest co najmniej tak komfortowy jak Peugeot 508. Postój w korkach da nam dużo czasu na kontemplację nad swoim życiem. Dzięki klimatyzacji, automatycznej skrzyni biegów i fajnemu nagłośnieniu może to być nawet przyjemne. Jeśli jednak cenimy swój czas to nawet najbardziej podły i najtańszy skuter okaże się być zbawiennym urządzeniem…

Kierowca skutera:
Statystyczny kierowca skutera ma 12 lat, a słowo strach jest tak samo obce jak defenestracja. Niestety nie mieliśmy do dyspozycji żadnego kierowcy w wieku ministrancyjno-poborowym. Wykorzystaliśmy kogoś w wieku dobrego wina i mentalnością zgniłego jabłka. Wszelkie niedobory mocy, hamulców i zawieszenia jest w stanie nadrobić brawurą.
Kierowca samochodu:
Pejser w jeździe samochodem jest tak dobry, jak szympansy w układaniu puzzli. Nawet jeśli po drodze coś nie pasuje, to i tak wciśnie się w lukę „na chama”. Dla zmylenia przeciwnika przywdział kapelusz. Niestety okrojony budżet nie pozwolił na kupienie mu Daewoo Tico, więc musieliśmy zorganizować samochód testowy.
Skuter:
Sprawdzamy czy opłaca się zamienić samochód na jednoślad. Dlatego musieliśmy wybrać skuter w rozsądnej cenie, na którego stać będzie przeciętnego Polaka. Nasz redakcyjny wyjadacz, czyli Barton Firefox spełnia te kryteria idealnie. Pomimo tego, że osiąga piorunujące 80 km/h, w tym teście otrzymał mentalną blokadę do 50 km/h.
Samochód:
Szukając sensu jazdy samochodem w mieście sięgamy po nowość. Peugeot 508 w wersji GT. Jak bardzo byśmy nie kochali motocykli, to komfort zapewniony przez to auto sprawi, że wielu z nas chętnie zagościłoby w środku odrobinę dłużej. Przestronne wnętrze, pełne dodatkowe wyposażenie i 200 KM ma swoje plusy…
Simpson
Redaktor naczelny

Pierwszy tester na pokładzie. Jego „kreatywna” jazda przekłada się na ciekawe zdjęcia i jeszcze ciekawsze zadania dla jego lekarza. Skutecznie odnajduje limity swoje i motocykli, co przynosi przeróżne efekty... Masz sprawę? Skontaktuj się .

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły