Jedzie pizza, czyli kulisy pracy dostawców na skuterach
Barry
31 grudnia 2012

Czy praca w roli dostawcy pizzy jest opłacalna? Jak radzą sobie Ci nieustraszeni jeźdźcy podczas srogiej zimy? Czy oni naprawdę jeżdżą niezależnie od warunków pogodowych? Po przeczytaniu tego materiału już nigdy nie będziesz narzekać, że zamówiona przez Ciebie pizza jest za zimna…

Mijając w środku lata kierowcę skutera z dużym kufrem na pizzę, można pomyśleć, że gość ma naprawdę dobrą robotę. Jeździ sobie od rana do wieczora firmową maszyną, na firmowym paliwie i jeszcze mu za to płacą. Nie musi ugniatać ciasta na pizzę, ani biegać od stolika do stolika i przyjmować zamówień. Czeka tylko na kolejne zlecenie, aby zabrać gotową pizzę i znów wyruszyć na miasto. Tak można by pomyśleć i dokonać powierzchownej oceny. My postanowiliśmy jednak przyjrzeć się bliżej tej pracy. Zainspirowała nas do tego zima, a dokładniej rzecz biorąc niska temperatura i wysoki śnieg. Przy takich temperaturach dobrze czują się pingwiny i misie polarne, ale chyba nie kierowcy skuterów?! Szczególnie wredne wydają się być ogromne ilości śniegu, na który może przyjemnie patrzy się zza szyby samochodu, ale niekoniecznie przyjemnie jeździ się po nim skuterem. Może w przyszłości pizzerie powinny pomyśleć o inwestowaniu w skutery śnieżne, albo przynajmniej o zamontowaniu do każdej ze swoich maszyn płozy i gąsienicy…

Rozwoziciele w większości lokali zaczynają pracę o godzinie 10:00, a niektórzy dwie godziny wcześniej, aby przygotować lokal na cały dzień funkcjonowania. Wbrew temu, co nam się wydaje, nie zajmują się jedynie rozwożeniem pizzy. Do ich obowiązków należy także pomoc przy wnoszeniu towaru podczas dostaw, składanie pudełek na pizzę, a nawet sprzątanie i mycie podłóg… Podpieranie ścian i unikanie pracy nie jest mile widziane przez kolegów, a tym bardziej przez przełożonych. W zależności od okoliczności, około godziny 11-11:30 pojawiają się poważne zamówienia. „Średnio, dziennie mamy ponad 20 wyjazdów” – mówi nam Grzesiek – pracownik jednej z warszawskich pizzerii. Zapytany, czy jakakolwiek temperatura jest w stanie go zatrzymać, odpowiada z uśmiechem na twarzy, że nawet -20 st. Celsjusza nie zrobiło na nim większego wrażenia… Słyszeliśmy natomiast, że na postoju w takich warunkach przydaje się gorący tłumik, jakoś przecież trzeba ogrzać zmarznięte dłonie! Zdecydowanie bardziej pracę utrudniają zaśnieżone ulice, przez które skuterzyści zaliczyli już w historii niejednego dzwona. Małe koła skutera w konfrontacji z 20-centymentrowym śniegiem nie mają większych szans. Rozwiązaniem byłoby chyba tylko założenie na koła łańcuchów.

Chłopaki nie jeżdżą po całym mieście, a jedynie w swoim wyznaczonym rejonie. Najciężej jest w porze obiadowej, kiedy to ciągle pojawiają się nowe zlecenia i nie ma nawet chwili, aby się rozgrzać i odpocząć. Czasem też skuterzyści zamieniają się na zlecenia z kolegami jeżdżącymi samochodami. Powód jest prosty – trasę zlecenia (a czasem dwóch lub trzech przy jednym wyjeździe) trzeba jakoś opracować, a wiadomo, który pojazd ma większą mobilność na zatłoczonych ulicach! Czasem do zadań dostawców należy też służbowa wizyta w supermarkecie lub w siostrzanej pizzerii w innym rejonie, jeżeli w restauracji akurat skończy się określony składnik. Zarobki wyglądają całkiem nieźle, głównie dzięki napiwkom. Nasz rozmówca przyznaje, że zimą ludzie są bardziej hojni, co wynagradza pracę w ciężkich warunkach. Zagłębiając się w temat, okazuje się, że nikt tego faktu nie ukrywa w branży gastronomicznej, nawet pracodawcy na rozmowach kwalifikacyjnych – gdyby nie napiwki, zarówno dostawcy, jak i kelnerzy zarabialiby znacznie mniej. Średnie dochody zależą od wielu czynników, jak chociażby godziny pracy, czy zamożność klientów z danego regionu. Można przyjąć, że dostawca pizzy może zarobić od 2000 do 3000 złotych na miesiąc. „Jestem zadowolony, bo gdzie indziej bym tyle zarobił z moim brakiem dobrego wykształcenia i doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie” – dopowiada nam Grzegorz zakładając kask i pakując kolejną pizzę do kufra…

Słyszeliśmy już, jak „prawdziwi motocykliści” wręcz nabijają się z pizza-boyów, tudzież skuter-manów, jednak goście rozwożący pizze to prawdziwi twardziele. Oczywiście są skromni i spytani czy uważają siebie za szczególnie wytrwałych, odpowiadają, że to praca jak każda inna. Mimo wszystko dobrze wiemy, że jeżdżenie w takich warunkach nie jest prostą sprawą, nawet przy niewielkich prędkościach i małych dystansach. A do tego dodać trzeba fakt, że nie wszystkie odwiedzane bloki posiadają windę! Jeżeli myślisz o takiej pracy, przemyśl to kilka razy. Zarobki owszem mogą być satysfakcjonujące, ale zdrowie jest bezcenne…

Barry
Redaktor naczelny

Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły