Walka o tytuł mistrzowski w World Superbike wkracza na nowy poziom, zarówno na torze, jak i poza nim. Pomiędzy Daviesem i Rea w Assen doszło nawet do rękoczynów.

Nie mogło być inaczej. Lider tabeli Jonathan Rea od zawsze uwielbiał Assen, co potwierdza długa lista zwycięstw, także na mniej konkurencyjnych motocyklach. Zawodnik Kawasaki wygrał w ten weekend oba wyścigi oraz sesję Superpole, ale nie miał łatwego zadania. Tym bardziej, że już w sobotę rano zaszedł za skórę głównemu rywalowi, Chazowi Daviesowi.

Po wykręceniu najlepszego czasu w Superpole 2 Rea zwolnił i w połowie okrążenia przyblokował Daviesa w szybkiej szykanie. Wściekły Walijczyk, przekonany, że Irlandczyk zrobił to celowo, uderzył go ręką w ramie, a następnie nie przebierał w słowach w parku zamkniętym. Chaz poszedł po bandzie, a cała sytuacja nie zakończyła się podaniem sobie rąk na zgodę. Zakończyła się za to karą dla lidera tabeli, którego Dyrekcja Wyścigu zepchnęła z pierwszego, na czwarte pole startowe.

Chwilę później panowie schowali co prawda ego do kieszeni i zafundowali kibicom piękne, czyste widowisko. Niestety, na przedostatnim kółku Davies odpadł z rywalizacji z powodu awarii motocykla, oddając Rea zwycięstwo, które ten powtórzył także dzień później, wygrywając w swoim dwusetnym starcie w World Superbike.

Tym razem aktualny mistrz o 25 tysięcznych sekundy pokonał zespołowego kolegę, Toma Sykesa, podczas gdy Davies finiszował na trzecim miejscu, pięć sekund za zwycięzcą. Zawodnik Ducati spadł także na trzecie miejsce tabeli, za Sykesa, którego Rea wyprzedza już aż o 64 oczka.

Na tym jednak weekend się nie skończył. Davies postanowił bowiem wydać oświadczenie, w którym przeprosił za ostre słowa, ale nadal zarzucał Rea nieczystą grę, nie wspominając go po imieniu czy nazwisku, a jedynie numerze startowym. Jaka będzie odpowiedź zawodnika Kawasaki? Przekonamy się wkrótce; na torze lub poza nim.

Do końca sezonu jeszcze dziewięć rund. Najbliższa już za niecałe dwa tygodnie na włoskiej Imoli.