Trzykrotny motocyklowy mistrz świata królewskiej klasy MotoGP od wczoraj jest już oficjalnie zawodnikiem zespołu Repsol Honda. Po wygaśnięciu jego dwuletniej umowy z Ducati Jorge Lorenzo może więc wreszcie udzielić pierwszego wywiadu w nowych barwach.

Choć 31-latek formalnie był związany kontraktem z Ducati do końca grudnia, włoska marka pozwoliła mu testować swoją nową Hondę podczas oficjalnych, listopadowych testów po Grand Prix Walencji oraz prywatnych jazd w Jerez. Hiszpan do końca roku miał jednak zakaz udzielania wywiadów i jakiegokolwiek komentowania swojej współpracy z HRC.

Od wczoraj Lorenzo jest już jednak oficjalnie reprezentantem Repsol Hondy, która właśnie podzieliła się z nami pierwszym wywiadem z „Por Fuerą”.

Przełomowa chwila - Lorenzo po raz pierwszy w nowych barwach - zdjęcia: Repsol

Przełomowa chwila – Lorenzo po raz pierwszy w nowych barwach – zdjęcia: Repsol

Jak podobają ci się nowe barwy?
Lubię je. Moimi ulubionymi kolorami zawsze były biały, czerwony i czarny, a teraz możemy do tego dodać pomarańczowy. To kolory, które reprezentują sukces, wiele zwycięstw i mistrzowskich tytułów wywalczonych przez ostatnie 25 lat. Jestem bardzo dumny z tego, że dołączyłem do tej rodziny i mogę przyczynić się do uczynienia zespołu jeszcze silniejszym.

Co oznacza dla ciebie bycie członkiem zespołu Repsol Honda?
To najbardziej utytułowana ekipa w historii. Ma na swoim koncie najwięcej zwycięstw i tytułów. Gdyby porównać ich do drużyny piłkarskiej, byliby jak Barca albo Real Madryt. Nie ma zespołu, który miałby więcej tytułów i był ważniejszy niż ten.

Co pomyślałeś po pierwszych testach na Hondzie RC213V?
Rok temu startowałem zupełnie innym motocyklem, który był bardzo duży i wysoki. Dla mnie może nawet trochę za duży. Honda bardziej mi odpowiada jeśli chodzi o jej gabaryty. Jest bardziej kompaktowa, mniejsza i niższa. Mogę się na niej lepiej składać w zakrętach. Czułem się trochę bardziej komfortowo na wejściach w łuki, ponieważ im bliżej jesteś ziemi, tym pewniej się czujesz. Pierwsze wrażenia były pozytywne, a ja zobaczyłem spory potencjał.

Gdy zsiadłeś z Hondy po pierwszym wyjeździe miałeś na ustach szeroki uśmiech. Co myślałeś gdy wjechałeś do garażu zespołu Repsol Honda?
W takich chwilach twoja mina mówi wszystko. To bardzo ekscytujące. Wszystko jest nowe i daje dużo przyjemności. Poza tym jeśli pierwsze wrażenia są dobre, z twarzy można wyczytać jeszcze więcej.

Już pomiędzy testami w Walencji i Jerez wprowadzono pewne zmiany. Jakie dokładnie?
Jednym z aspektów, który zrobił na mnie największe wrażenie, była zdolność zespołu Repsol Honda do szybkiej reakcji i dostarczania tego, o co prosisz. Dałem jasne wskazówki, Honda zareagowała, po kilku dniach wszystko było gotowe i mieliśmy dzięki temu zbiornik paliwa, który odpowiadał mi niemal w stu procentach.

Powiedziałeś, że będziesz się uczył od Marca Marqueza, ale także, że on będzie się uczył od ciebie. Czego dokładnie?
Każdy zawodnik ma mocne i słabe strony. Marc również. Będę się uczył jego mocnych stron i podejrzewam, że on będzie się uczył moich. Będziemy się motywować, bo ja chcę pokonać jego, a on mnie, a to zawsze przyspiesza rozwój zespołu i motocykla.

W tym roku ekipa Repsol Honda będzie świętować swoje 25. urodziny, a Repsol 50-lecie zaangażowania w sponsoring sportowy. To co dla ciebie oznacza?
25 lat to dużo czasu. Zaczynałem oglądać wyścigi w telewizji właśnie wtedy, gdy Repsol zaczął sponsorować Hondę, w 1995 roku. Pamiętam pojedynki pomiędzy Haradą i moim idolem, Maxem Biaggim, w klasie 250, ale także walki Criville’a i Doohana w 500-tkach. Pamiętam gdy kontrakt z Repsol Hondą podpisał Rossi i gdy w 2006 roku po mistrzostwo świata sięgnął Nicky Hayden. To bardzo utytułowany zespół, który ma na swoim koncie wiele zwycięstw i tytułów. Teraz będę miał zaszczyt reprezentować jego barwy. 50 lat to już mnóstwo czasu. To chyba Angel Nieto był jednym z pierwszych sportowców sponsorowanych przez Repsola. Był pionierem jeśli chodzi o Hiszpanię i to właśnie on spopularyzował ten sport w naszym kraju. To niesamowite, że właśnie wtedy sponsorował go Repsol.

Już 23 stycznia w Madrycie odbędzie się prezentacja twojego nowego zespołu. Nie możesz się jej doczekać?
To będzie dla mnie wyjątkowe wydarzenie. Oczekiwania są bardzo duże, bo wspólnie mamy na swoim koncie 12 tytułów mistrzowskich i mnóstwo zwycięstw. Przede wszystkim jednak w najbardziej utytułowanym zespole jest sporo talentu i prędkości. Oczekiwania i optymizm są bardzo duże. Z pewnością to będzie dla nas fajny dzień.

Nowy zespół to także nowi sponsorzy. Lorenzo dołączył właśnie do grona zawodników wspieranych przez Red Bulla. Sesja na siłowni pokazuje, że kontuzja nadgarstka to już historia.

Nowy zespół to także nowi sponsorzy. Lorenzo dołączył właśnie do grona zawodników wspieranych przez Red Bulla. Sesja na siłowni pokazuje, że kontuzja nadgarstka to już historia.

***

To byłoby na tyle jeśli chodzi o pytania i odpowiedzi przesłane przez Hondę. Nie możemy jednak zostawić ich bez krótkiego komentarza i analizy.

Lorenzo zakończył oficjalne testy w Walencji z dwunastym czasem i stratą 0,8 sekundy do pierwszego Vinalesa oraz 0,7 do trzeciego Marqueza. Co prawda przez dwa dni pokonał w sumie 68 okrążeń (Marquez 60), ale osłabienie i kontuzja nadgarstka oraz stopy z pewnością nieco odbiły się na jego tempie. Dwa tygodnie później w Jerez Lorenzo był już piąty, tylko 0,160 za najszybszym Nakagamim i 0,135 za trzecim Marquezem.

Co zmieniło się przez te kilkanaście dni? Po pierwsze Hiszpan miał trochę więcej czasu aby wrócić do zdrowia, a także przeanalizować wymagania jakie stawia przed zawodnikami Honda. Po drugie otrzymał także od inżynierów istotne poprawki. W tym przede wszystkim zbiornik paliwa, który był niemal kopią tego, z jakiego korzystał w Ducati w drugiej połowie minionego sezonu.

Dlaczego jest on tak ważny? Lorenzo bardzo mocno zapiera się nogami o zbiornik, co pomaga mu oszczędzać ramiona. W minionym roku jeżdżąc na Ducati korzystał nawet ze specjalnych taśm na udach kombinezonu oraz mat na zbiorniku, które zmniejszały ślizganie się ud.

Honda wyprofilowała zbiornik w bardzo podobny sposób i także pokryła go matami. Wyniki z Jerez pokazują, że dzięki szybkiej reakcji inżynierów Lorenzo powinien szybciej odnaleźć się na japońskim motocyklu. On sam zwraca na to uwagę w powyższym wywiadzie, co pokazuje, jak istotnym jest to czynnikiem.

Inną rzeczą, którą można wyczytać między wierszami, jest nacisk Lorenzo na ergonomię motocykla oraz jego zachowanie w zakrętach. W kilku wywiadach z drugiej połowie poprzedniego roku Hiszpan podkreślał, że Desmosedici, szczególnie w wersji z 2018 roku, było bardzo wysokie i zwyczajnie „duże”. Jednocześnie prowadziło się w specyficzny sposób i nie chciało zbyt dobrze skręcać w pełnym złożeniu. Jego dzisiejsze słowa; „im bliżej jesteś ziemi, tym pewniej się czujesz” – naszym zdaniem mają bardzo duże znaczenie.

Co prawda pełen obraz sytuacji poznamy dopiero podczas lutowych testów w Malezji a może i nawet dopiero po pierwszym wyścigu w Katarze, ale mamy wrażenie, że Lorenzo bardzo szybko odnajdzie się na RC213V. Pytanie, jak dobrze odnajdzie się w jednym garażu z Marquezem i jak długo ich relacje będą tak dobre jak w tej chwili…

Zobaczcie także wywiad z Lorenzo w formie wideo: