Choć znamy już tegorocznego mistrza świata MotoGP, to motocyklowy sezon wcale się jeszcze nie skończył. Natychmiast po Grand Prix Japonii, podczas którego Marc Marquez przypieczętował tytuł na torze Motegi, zawodnicy przenoszą się na jedną z najsłynniejszych tras na świecie. Kto będzie najszybszy na Phillip Island podczas Grand Prix Australii?

Rok temu to właśnie tutaj rozpoczęła się kontrowersyjna końcówka sezonu, podczas której zdaniem Valentino Rossiego Hiszpanie zmówili się i „odebrali” mu tytuł, a Marquez rzekomo spowalniał grupę przed widowiskową ucieczką i zwycięstwem. Tym razem wszystko jest już rozstrzygnięte, więc Hiszpan bez presji walki o tytuł może skupić się na jeździe po kolejne wygranej. „Teraz wróci stary Marquez” – zapowiada 23-latek, który ostatnio mocno uspokoił się na torze. Musi jednak uważać. Dwa lata temu upadł na wyspie Filipa tuż przed metą i stracił niemal pewne zwycięstwo.

Leżący na przysłowiowym końcu świata, australijski tor Phillip Island jest jednym z najszybszych i najbardziej wymagających w kalendarzu MotoGP. Jest także zdaniem zawodników najbardziej porywającym. Nic dziwnego, że motocykliści nie mogli doczekać się wylotu z Japonii, gdzie w minioną niedzielę Marquez przypieczętował tytuł MotoGP kolejną wygraną.

W Australii na wyścigową karuzelę czeka jednak nie tylko świetny tor, ale także potencjalnie bardzo kapryśna pogoda, a w piątek deszcz i wiatr tak silne, że harmonogram dnia może zostać wywrócony, a raczej wywiany, do góry nogami.

Nic nie robią sobie jednak z tego zawodnicy Yamahy, których po wywrotkach w Japonii czeka kolejne starcie w walce o wicemistrzostwo. Póki co drugiego miejsca w tabeli broni Valentino Rossi, ale Jorge Lorenzo nie zamierza się poddawać i będzie chciał utrzeć staremu mistrzowi nosa przed odejściem do Ducati. Czy mu się uda? Obaj będą musieli uważać na duet Suzuki, który jest mocno zmotywowany po udanej rundzie w Japonii.

Co więcej, Maverick Vinales, który w niedzielę stanął na Motegi na podium, rok temu w Australii był szósty. Jeszcze niedawno zapowiadał, że w Australii chce walczyć o wygraną. A jak ze swoimi potężnymi skrzydłami poradzi sobie na Phillip Island Ducati? W fabrycznym zespole u boku Andrei Dovizioso znów zobaczymy Hiszpana, Hectora Barberę, podczas gdy Andrea Iannone wciąż wraca do zdrowia po kontuzji – tak przynajmniej głosi oficjalna wersja.

Podczas gdy do zdrowia wraca także kontuzjowany w Japonii Dani Pedrosa, jego Repsol Hondy dosiądzie w ten weekend były mistrz świata MotoGP, Amerykanin Nicky Hayden, który po tytuł sięgnął w 2006 roku właśnie w barwach fabrycznego zespołu HRC. „Kentucky Kid” uwielbia tor Phillip Island i w dobrze znanym sobie środowisku może sprawić niespodziankę. Szczególnie, jeśli sprawdzą się mało optymistyczne prognozy pogody.

Motocyklowy weekend w Australii na antenie Polsatu Sport News i na portalu polsatsport.pl rozpocznie się już o pierwszej nad ranem w piątek. Wyścig MotoGP w niedzielę o siódmej rano polskiego czasu.