Te małe, pochyłe krawężniki mogą być naprawdę zdradliwe!

Jak to dobrze, że jazda z kamerkami jest taka popularna. W innym przypadku nie oglądalibyśmy takich kwiatków, jak to…

Ten motocyklista, podpisujący się MauritianBeachBoy, popełnił głupi błąd (ale na szczęście przyznał się do niego). Jadąc leniwie swoją Ninją 250R na kanapkę do Subwaya, postanowił przejechać rondo prawie na wprost. Nic w tym dziwnego, przecież chyba każdy motocyklista tak robi. Niestety nie pomyślał o jednym – wjechanie bezpośrednio na pochyły krawężnik może go trochę wybić z kierunku jazdy…

A teraz przeczytajcie, co on sam ma do powiedzenia na ten temat:

„Kompletny błąd motocyklisty. Wróciłem właśnie z wakacji i nie pojeździłem nawet przez 3 minuty…

Akcja dzieje się w strefie z ograniczeniem do 60 km/h. Na rondo wjechałem mając ok. 40 km/h, a w to metalowe gówno uderzyłem z ok. 30 km/h.

Ja nie mam nawet zadrapania, więc jestem z tego powodu bardzo, bardzo zadowolony, no i trochę zaskoczony.

Jednak zniszczenia motocykla to 1150$. Zapłaciłem za to z własnej kieszeni, bo mam tylko ubezpieczenie OC i od kradzieży. Pełne ubezpieczenie AC na mój wiek i motocykl to jakieś 850$, więc wystarczy kilka lat i zapłaciłbym za to więcej, niż wart jest sam motocykl.

Najlepszy był gość, który jechał za mną i nawet się nie zatrzymał… Za to pani przechodząca obok, podeszła i zapytała czy wszystko w porządku, co było miłe. Zauważyli mnie też policjanci patrolujący okolicę – pomogli mi wyciągnąć motocykl spod tego metalowego gówna. Pomogli go podnieść i postawić na boczną stopkę. Szacun, dzięki!

Zdaję sobie sprawę z tego, że to coś stoi tam z konkretnego powodu (czy aby na pewno?), ale co mnie najbardziej wkurza to fakt, że gdyby nie to głupie metalowe coś, prawdopodobnie wylądowałbym na trawie, a zniszczenia byłyby znikome.

No ale i tak cieszę się, że nikt akurat nie czekał na przejściu dla pieszych. Dobrze, że nic się nie stało, bo mogło skończyć się dużo gorzej.

Kontrolujcie swoją prędkość na rondach. Wiem, że motocyklistów korci, aby ronda pokonywać szybko i leniwie, przejeżdżając je na wprost. [przyp. red. – Jak widać czasem to się może nie udać…]

A wszytko to przez cholerną ochotę na Subwaya…”