Taki ojciec to najlepszy ojciec. Nie tylko wychowuje syna na motocyklistę, to jeszcze ratuje go własnym ciałem.

Sądząc po akcencie oraz imieniu syna (Lachaln), akcja dzieje się w Szkocji. Ojciec ze swoim pięciolatkiem, zamiast grając na konsoli, robią to, co powinien robić każdy ojciec z synem – jeżdżą na motocyklach, po znanej sobie posesji. Młody prowadzi, ale w pewnym momencie zjeżdża z drogi i kieruje się prosto na nieduże wzniesienie. Wiadomo, takie górki to najlepsza zabawa… Niestety Lachaln zapomniał, że za tą górką kryje się zbiornik wodny. Ojciec reaguje natychmiast – widząc, że syn nie zwalnia, wyprzedza go w ostatniej chwili, poświęca się wrzucając swój motocykl do wody i własnym ciałem stara się zatrzymać syna przed wpadnięciem do zbiornika.

Na szczęście Lachaln zdążył sam wyhamować, ale ojciec przyznał, że to wystarczyło, aby przestraszył się jak cholera… Młody przez godzinę był trochę przybity tym wydarzeniem, ale później wyciągnął nauczkę i sam się z tego śmiał.