Nowa powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej – nie tylko dla kobiet.

A więc tak: pierwszy rozdział. Jest on i jest ona. On dźwigający na sobie brzemię jakiejś koszmarnej traumy z przeszłości, ona nie pozbierana po fiasku swej pierwszej i jak na razie jedynej miłości. On uciekający na motocyklu przed poczuciem winy i wspomnieniami, ona zagubiona w małomiasteczkowej beznadziei. On odrzucający wsparcie matki, ona nie kochana przez matkę i wychowywana bez ojca. Oboje piękni, inteligentni, wrażliwi, samotni, smutni, nieszczęśliwi i jeszcze dość młodzi, by umieć pokochać.

Wydawałoby się, że ciąg dalszy jest łatwy do przewidzenia. Odnajdą się, pokochają, przezwyciężą trudności, które będzie im rzucać pod nogi społeczeństwo, a siła miłości podziała terapeutycznie prowadząc ich do wewnętrznego uzdrowienia. Ona pomoże mu wyjść z poczucia winy, on jej z zahukania i będą żyli długo i szczęśliwie…

Ale już po paru kolejnych rozdziałach okazuje się, że nic z tego. Romantyczno-hollywoodzki ideał miłości jako niezbędnej, a zarazem wystarczającej do szczęścia nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i autorka najwyraźniej jest tego świadoma. Relacja pary głównych bohaterów oraz ich związki z bliskimi na kolejnych stronach pokazują coraz to bardziej nieoczekiwane warstwy i po jakimś czasie już nic nie jest takie, jak się początkowo wydawało. Bitwa z supełkami namotanymi w głowie przez lata traum nie jest do wygrania w ciągu jednej jesieni. I to nie tylko 30-letnia Monika i kilka lat starszy od niej Jarek, ale też inni bohaterowie podejmują tę walkę, z opóźnieniem dojrzewając, zdobywając się na otwartość, odsłonięcie przed najbliższymi, ujawnienie niszczących ich tajemnic i bycie sobą. Kilka razy łapałam się na myśli: czy rzeczywiście można mieć aż tak namotane w środku, aż takie skrupuły i problemy
z przełamaniem się? By chwilę później stwierdzić że owszem, można, znam z życia i takich ludzi, i takie historie.

Motocykl jest, jak wiadomo od czasów śp. Ryśka Riedla, doskonałym narzędziem psychoterapii („on wyleczył mnie z kompleksów, dał mi swoją moc”). Cieszy mnie ogromnie, że pojawia się on jako atrybut i pasja głównego pozytywnego bohatera tej historii, którą chętnie przeczytają zarówno amatorzy psychologicznych romansów i poplątanych losów ludzkich, jak i miłośnicy motocyklowych podróży. Książka trafi w ręce cywili (hm, zastanawialiście się już co kupić pod choinkę swoim niemotocyklowym znajomym?) i będzie kolejną kroplą drążącą beton uprzedzeń wobec motocyklistów. Tym bardziej, że Jarek to bardzo pozytywny, a zarazem niebanalny bohater – jest lekarzem, udziela pierwszej pomocy, maluje obrazy, jest miłośnikiem zwierząt i wegetarianinem, głęboko przeżywa emocje i potrafi o nich rozmawiać, a zarazem radzi sobie z praktycznymi stronami życia, czego najwspanialszym wyrazem jest oczywiście motocykl, który wymaga panowania nad materią, a daje panowanie nad przestrzenią. Czytelniczki bardzo lubią takie męskie postaci.

Co mi się podoba? Spójność charakterów mimo ich skomplikowania. Niebanalne postaci drugoplanowe. Trafne studium mentalności mieszkańców małego miasta. Realizm dotyczący topografii i ciekawych miejsc Dolnego Śląska. Świetny pomysł: plejlista – jest na końcu książki: każdy rozdział ma przypisaną piosenkę, wprowadzającą delikatny nastrój i dodatkowe wymiary znaczeń poprzez tekst. Tylko ostrożnie jej szukać, bo graniczy przez kartkę z zakończeniem. Ach, no i motocykl to czarna Honda. Idealny kolor i idealna marka.

Co wolałabym inaczej? Trochę mniej szczegółów anatomicznych w niektórych scenach (no, ale co kto lubi), mniej podsumowujące ciągi myślowe bohaterów (wolę zobaczyć ich stan ducha przez sytuacje niż mieć go wyłożony na tacy), no i chciałabym jeszcze więcej motocykli – no ale tego nigdy nie jest zbyt wiele!

Pozytywnym zjawiskiem jest również fakt, że powieść napisana jest z kobiecego punktu widzenia – ale bohaterka nie jest motocyklistką, lecz kobietą kochającą motocyklistę. A przecież takich dziewczyn nigdy za wiele w naszym społeczeństwie, prawda koledzy?
Zarazem i wy możecie się z tej historii dowiedzieć, jak myślą i co czują kobiety. Wciągająca, emocjonalna, zmysłowa, głęboka, piękna książka dla pań i panów, dla motocyklistów i cywili.

Wkrótce na naszych łamach wywiad z autorką, a tymczasem mamy dla Was jeden egzemplarz książki. Jeżeli chcecie go otrzymać to napiszcie w komentarzu, jaką książkę przeczytałyście(liście) ostatnio. Wylosujemy jedną odpowiedź, a jej autor otrzyma „Łatwopalnych”.

Cena detaliczna: 34.90 zł
Wydawnictwo Filia
www.wydawnictwofilia.pl

Aktualizacja: 23:18

Uprzejmie informujemy, że metodą odliczania ” ene, due, rike, fake…” wylosowalismy jedną osobę, która otrzymuje od nas książkę.
Jest nią: Marzena Chomentowska
Serdecznie gratulujemy i czekamy na maila (redakcja(at) motormania.com.pl z danymi do wysyłki :)