Rajd Dakar 2013 na mecie – Przygoński jedenasty, Sonik trzeci!
Piotr Jędrzejak
20 stycznia 2013

Zawodnicy Rajdu Dakar osiągnęli już linię mety 35. rajdu Dakar w Santiago de Chile. Najmłodszy spośród polskich motocyklistów, Kuba Przygoński, walczył do ostatniego kilometra, finalnie zajął 11. miejsce.

Dla kapitana zespołu, Jacka Czachora, który był 22., to trzynasty ukończony Dakar. Bohaterem został niewątpliwie Marek Dąbrowski, który na etapie maratońskim oddał swój silnik tegorocznemu zwycięzcy – Cyrilowi Despres. Nie było niespodzianek. W kategorii motocykli Cyril Despres odniósł swoje piąte zwycięstwo w tej najtrudniejszej imprezie motoryzacyjnej świata. Francuz potrzebował 43h24’22 na pokonanie trasy. Drugi był Ruben Faria, wolniejszy od swojego kolegi z fabrycznego zespołu KTM o 10’43. Podium uzupełnił Cheleco Lopez, który odniósł dziś swoje piąte etapowe zwycięstwo w tej edycji rajdu. Chilijczyk jeszcze wczoraj był zaraz za liderem, jednak został zmuszony wymienić silnik z powodu awarii skrzyni biegów, za co otrzymał 15 minut kary i pomimo dzisiejszego sukcesu spadł na trzecie miejsce w rajdzie, ze stratą 18’48.

Kuba Przygoński walczył do ostatniej chwili licząc na awans do czołowej dziesiątki. Finalnie jednak motocyklista Orlen Team przegrał nieznacznie z konkurentami. Osiągnął najlepszy czas przejazdu trasy spośród wszystkich Polaków wynoszący 44h58’21, co dało mu 11. pozycję w bardzo konkurencyjnej stawce motocyklowej.

– Każdy kto dojeżdża do mety tego rajdu jest mega szczęśliwy. Ja dodatkowo dojechałem z najlepszym czasem wśród wszystkich Polaków. Wynik jednak nie jest do końca zadowalający. Stawka motocyklowa w tym roku była bardzo wyrównana, walka toczyła się do ostatniego dnia, a jeden mały błąd kosztował mnie dużą stratę. Dakar to specyficzna gra emocji, były chwile, gdy jechałem bardzo dobrze i wówczas nadchodziła euforia, były tez momenty podłamania jak ten, w którym zepsuła mi się chłodnica oleju. Naprawiałem ją na odcinku specjalnym w pełnym żarze słońca i trzęsły mi się ręce, gdyż chciałem jak najszybciej wrócić do rywalizacji. Teraz o niczym innym nie myślę tylko o tym, żeby położyć się w normalnym – nie biwakowym – łóżku i dać odpoczynek moim mięśniom, bo boli mnie wszystko. W tyle głowy mam jednak już kolejny Dakar i wiem, że po krótkim odpoczynku będzie trzeba wracać do przygotowań do kolejnej edycji – komentował Kuba Przygoński.

Jak zawzięta była to rywalizacja mógł się przekonać również kapitan zespołu, Jacek Czachor, który zakończył rajd na 22. miejscu.

– Mój trzynasty start i trzynasta meta. Różne myśli przechodziły mi przez głowę przed rajdem, trzynastka nie okazała się jednak pechową liczbą, choć coraz ciężej jest mi walczyć o czołowe pozycje na tych zawodach. Nie poddawałem się i mierzyłem w pierwszą dwudziestkę. Gdyby nie moje błędy na argentyńskich trasach to pewnie by się to udało. Sportowo był to mój najtrudniejszy rajd. Moja strata do lidera jest porównywalna do zeszłorocznej. Wówczas miałem trzynaste miejsce, dzisiaj mam dwudzieste drugie – to pokazuje jak bardzo zwiększa się konkurencja. Myślę jednak o powrocie na dakarowe trasy i bardzo bym tego chciał, nie wiem jednak, czy będzie to na motocyklu – mówił Jacek Czachor.

Na 80. pozycji do mety dojechał Marek Dąbrowski, wcześniej na mecie był jednak jego silnik! Kiedy na siódmym etapie rozpoczynającym maraton – zabroniona jest pomoc mechaników i korzystanie z części zamiennych – Cyril Despress pozostał bez piątego biegu, Marek Dąbrowski z zespołu Orlen Team, ściśle współpracującego z fabrycznym KTM-em, postanowił pomóc i zaproponował Francuzowi zamianę silników. Obaj zawodnicy otrzymali 15 minut kary. Dzięki pomocy Marka, Cyril mógł jednak dalej walczyć i po raz piąty wygrać rajd Dakar!

– Miałem swoje zadania na tym rajdzie i udało się je zrealizować. Nie musiałem pomagać Kubie, ale to dobrze, bo oznacza, że technicznie wszystko grało. Był to dla mnie bardzo ciężki rajd, przeżyłem wiele trudnych momentów na trasie, ale jestem na mecie, do tego – szczęśliwy. Bardzo byśmy chcieli razem z Jackiem wystartować w Dakarze w samochodzie. Jest to nasze marzenie. Wielu byłych motocyklistów, jak Stephane Peterhansel czy Nani Roma, wykorzystują swoje doświadczenie zaczerpnięte z motocykli i walczą o czołowe pozycje w stawce samochodowej. Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o jakichkolwiek konkretach, na razie mogę obiecać, że nie odwieszam motocykla na kołek w piwnicy i zapewne już niebawem powracam do solidnego treningu – komentował Marek Dąbrowski.

Relacja Orlen Team po ostatnim etapie:

Podsumowanie ostatniego etapu:

Najlepsze momenty ostatniego etapu:

Najładniejsze ujęcia ostatniego etapu:

Rajdu niestety nie udało się ukończyć tegorocznemu debiutantowi, kierowcy Orlen Team – Szymonowi Rucie – pilotowanemu przez Laurenta Lichtleuchtera. Załoga na szóstym etapie rolowała na zjeździe z urwanej wydmy przez przód Toyotę Hilux. W wyniku wypadku ani kierowca, ani pilot nie odnieśli obrażeń, jednak została uszkodzona klatka bezpieczeństwa w rajdówce. Szymon Ruta był zmuszony wycofać się z dalszej rywalizacji.

W stawce samochodowej triumfował Stephane Peterhansel – z czasem 38h32’39 – to jego jedenaste zwycięstwo w rajdzie Dakar, piąte w kategorii samochodów. Francuz ustanowił tym samym nowy rekord liczby zwycięstw ogólnie oraz w samochodzie. Drugi do mety, ze stratą 42’22 przyjechał Ginel de Villiers, a trzeci – 1h28’22 za liderem – Leonid Novitskiy.

Brawa należą się niewątpliwie Adamowi Małyszowi, który w swoim drugim starcie w Dakarze zajął wysoką, 15. ,pozycję. Zadowolony z wyniku powiedział:

– Wspaniały rajd w bardzo dobrym tempie. Zrealizowaliśmy w pełni swój cel i jesteśmy w pierwszej dwudziestce. Mieliśmy oczywiście przygody, nawet na ostatnim etapie utkwiliśmy w kurzu poprzedzającej nas ciężarówki, której nie dało się wyprzedzić na wąskiej drodze. Przygody jednak nie opuszczały nikogo, najważniejsze że jesteśmy na mecie – dodał Adam Małysz.

Na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, Rajd Dakar zakończył Rafał Sonik, powtarzając swój sukces z 2009 roku.

– Na mecie czułem ogromną radość z trzech powodów. Pierwszym z nich była reprezentacja, dzięki której wiedziałem, że nie jesteśmy jak pojedyncze źdźbła trawy, tylko stanowimy siłę. Dzięki niej zupełnie zmieniło się nasze podejście do startu i nastawienie psychiczne. Codzienne rozmowy z Jarkiem Kazberukiem, Adamem Małyszem, Rafałem Martonem, czy Grześkiem Baranem były bardzo budujące. Moim zdaniem w stu procentach spełniliśmy wszystkie założenia. Druga rzecz, która wywołała szeroki uśmiech na mojej twarzy, to mój zespół – najlepsza ekipa z jaką do tej pory miałem okazję współpracować. Można było na nich polegać. Jestem nimi zachwycony i to tylko potwierdza fakt, że trzeba zawsze otaczać się ludźmi, którym się ufa i którzy potrafią pracować w drużynie. Wreszcie po trzecie, ogromnie cieszy mnie wynik. Zostałem wybrany kapitanem po to żeby poprowadzić naszą reprezentację i żebym w jakimś sensie był wzorem. To mi dawało poczucie, że nie mogę się wygłupiać, bo jadę nie tylko dla siebie. W tej perspektywie trzecie miejsce daje mi ogromną, dodatkową radość, bo oznacza, że spełniłem oczekiwania, które sam przed sobą postawiłem – mówił na mecie szczęśliwy Rafał Sonik.

Kapitan Poland National Team przyznał, że największym wyzwaniem tegorocznego Dakaru, było oszacowanie zdolności quada, którego wytrzymałość była wielką niewiadomą.

– Czuję ulgę, że mój quad wytrzymał. Cały czas byłem niepewny i nie wiedziałem ile mogę z niego wycisnąć. Bałem się, że „przycisnę” za mocno i odmówi mi posłuszeństwa. Na szczęście wszystko się udało, co zawdzięczam wspaniałej pracy moich mechaników. Prawdopodobnie mogłem z niego wydusić więcej i urwać godzinę, ale to się wie dopiero po fakcie. Na mecie przywitały nas tłumy. To co prawda nie to samo co w Buenos Aires, ale też było bardzo dużo ludzi. Tłum zaczynał wiwatować oczywiście głównie, kiedy na mecie pojawiali się lokalni zawodnicy, ale mnie największą radość sprawiło to, że przyjechałem na metę przed samochodami i ciężarówkami, dzięki czemu mogłem witać na finiszu wielu naszych reprezentantów. Szkoda, że zabrakło wśród nich Krzyśka Hołowczyca, a na przedostatnim etapie rajd pechowo skończył się dla jednej z naszych „ciężkich załóg”. Jarek Kazberuk, Robin Szustkowski i Wojtek Białowąs stawili się jednak w Santiago, by witać swoich kolegów – powiedział „SuperSonik”.

Rafał Sonik po raz drugi w swojej karierze stanął na podium Dakaru. W 2009, kiedy debiutował w tym morderczym rajdzie również wspiął się na najniższy stopień podium. Jest pierwszym Polakiem, któremu ta sztuka udała się dwukrotnie. Na mecie triumfował Argentyńczyk Marcos Patronelli, a drugi był Ignacio Nicola Casale.

Łukasz Łaskawiec startujący quadem zajął w finałowym etapie czwarte miejsce, a w klasyfikacji generalnej, mimo wielu problemów technicznych, dojechał na trzynastej pozycji. Był jedynym Polakiem, który podczas tegorocznej edycji Dakaru odnosił zwycięstwa etapowe. Łoker przejechał pierwszą cześć etapu zajmując na poszczególnych waintpointach raz pierwsze i trzy razy drugie miejsce. Dopiero przed samą metą wyprzedziło go dwóch zawodników, co ostatecznie ulokowało go dziś na czwartej pozycji.

Łukasz Łaskawiec: Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim kibicom, którzy mnie wspierali przez cały czas trwania rajdu. To było dla mnie bardzo ważne, że byliście ze mną. Dakar to bardzo trudny rajd. Mnie w tym roku pokonały awarie techniczne, ale mam nadzieję, że dwa etapowe zwycięstwa też dały Wam trochę radości. Dzisiejszy odcinek nie był wbrew pozorom łatwy. Nazwałbym go nawet niebezpiecznym. Nawierzchnia była luźna, przez co było także ślisko. Było też sporo kamieni, dlatego musiałem minimalnie zwolnić, bo najważniejsze to dojechać do mety. Jestem bardzo zmęczony tymi dwoma tygodniami jazdy, ale mimo wszystko szczęśliwy, że ukończyłem ten najtrudniejszy rajd świata. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele Dakarów.

Uroczysty przejazd przez rampę oraz ceremonia mety rajdu zaplanowane są na 20 stycznia w Santiago de Chile, na Plaza de la Constitucion.

Wyniki nieoficjalne 35. rajd Dakar motocykle 
1. Cyril Despres (F) KTM 450 43:24.22
2. Ruben Faria (P) KTM 450 +10.43
3. Francisco Lopez (RCH) KTM 450 +18.48
4. Ivan Jakes (SK) KTM 450 +23.54
5. Juan Pedrero (E) KTM 450 +55.29
6. Olivier Pain (F) Yamaha YZ 450F +1:06.30
7. Helder Rodrigues (P) Honda CRF 450 +1:11.22
8. Javier Pizzolito (RA) Honda CRF 450 +1:26.07
9. Frans Verhoeven (NL) Yamaha YZ 450F +1:26.35
10. Paulo Goncalves (P) Husqvarna TE 450 RR +1:28.20
11. Kuba Przygoński (PL) KTM 450 +1:33.59

22. Jacek Czachor (PL) KTM 450 +4:29.28
80. Marek Dąbrowski (PL) KTM 450 +13:51.04

Wyniki nieoficjalne 35. rajd Dakar samochody
1. Stephane Peterhansel/Jean-Paul Cottret (F) Mini All4 Racing 38:32.39
2. Giniel de Villiers/Dirk von Zitzewitz (ZA/D) Toyota Hilux +42.22
3. Leonid Nowickij/Konstantin Żilcow (RUS) Mini All4 Racing +1:28.22
4. Nani Roma/Michel Perin (E/F) Mini All4 Racing +1:36.43
5. Orlando Terranova/Paulo Fiuza (RA/P) BMW X3 CC +1:49.10
6. Carlos Sousa/Miguel Ramalho (P) Great Wall Haval +2:38.16
7. Ronan Chabot/Gilles Pillot (F) SMG Original +3:18.05
8. Guerlain Chicherit/Jean-Pierre Garcin (F) Buggy SMG +3:27.44
9. Pascal Thomasse/Pascal Larroque (F) Buggy MD Optimus +4:35.32
10. Lucio Alvarez/Bernardo Graue (RA) Toyota Hilux +4:45.48

15. Adam Małysz/Rafał Marton (PL) Toyota Hilux +6:06.02
36. Piotr Beaupre/Jacek Lisicki (PL) BMW X5 CC +17:52.37
71. Dariusz Żyła/Pierre Calmon (PL/F) Mitsubishi Pajero +35:45.47

Końcowa klasyfikacja quadów:
1. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha 49:42.42
2. Ignacio Nicola Casale (CH) Yamaha + 1:50.35
3. Rafał Sonik (POL) Yamaha + 3:16.49

13. Łukasz Łaskawiec (POL) Yamaha + 8:35.31

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły