Yamahą MT-09 w mur: mocno przegiął, ale przeżył
Piotr Jędrzejak
15 stycznia 2016

Ten wypadek wygląda naprawdę brutalnie.

Sam motocyklista otwarcie przyznaje – miał wielkie szczęście, że to przeżył. Akcja dzieje się gdzieś w Wielkiej Brytanii. Gość, który ma w swojej ksywce wyrażenie „NoFear” leci Yamahą MT-09. Jest to boczna droga, jednopasmowa, z wysokimi żywopłotami na poboczu i z bardzo ograniczoną widocznością. (We wrześniu za bardzo podobny onboard motocyklista dostał 9 miesięcy więzienia i 2-letni zakaz prowadzenia pojazdów.)

Gdy jego motocykl traci przyczepność (podobno na jezdni był żwir), prędkościomierz pokazuje 137 km/h. A przed nim zacieśniający się zakręt w lewo… Mamy wrażenie, że motocyklista błyskawicznie zdecydował, aby uciekać na wprost w boczną drogę, na której mógłby wyhamować. Niestety nie zdążył i z prędkością około 100 km/h uderzył w nasyp. Wyrzuciło go w powietrze. W perspektywie znajduje się dość przerażający, ceglany mur. Motocyklista ląduje i z potężnym impetem zatrzymuje się, uderzając w mur. Przygniata go własny motocykl.

Motocyklista otwarcie przyznaje w komentarzach, że miał spore szczęście. Mocno przegiął z prędkością, za mało troszczył się o własne bezpieczeństwo i warunki na drodze (żwir), za co sam zapłacił. Efektem była policja, sąd i kontuzje biodra oraz nogi – jednak o szczegółach ma napisać kiedy indziej. Przy okazji dziękuje „Jasonowi za bycie prawdziwym przyjacielem, bratem, bohaterem”.

Napisał, że jeżeli fundusze pozwolą, w kwietniu wróci na motocykl. Ale wnioski już wyciągnął. Zresztą z takiego filmu samodzielnie też nietrudno wyciągnąć wnioski…

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły