Motocyklem w jelenia przy 135 km/h: skutki i zdjęcia [uwaga, drastyczne]
Piotr Jędrzejak
28 lipca 2014

Na pewno pamiętacie Michała o ksywce Mike12R1. Teraz dostarcza nam fajne filmy z pojeżdżawek, ale jak się okazuje – szczęście, że w ogóle z nami jest. Otóż w 2012 roku miał wypadek…

W sezonie 2012 zakupił swoją wymarzoną Yamahę R1. Był tak szczęśliwy i dumny, że przez 6 tygodni przelatał aż 1996 mil (3212 km). Niestety motocykl nie dotrwał do równych 2000 mil…

Jak komentuje Michał, miał w życiu już sporo wypadków, ale ten, przy około 135 km/h, był najbardziej przerażający. W ułamku sekundy miał wiele myśli, a najgorsza z nich brzmiała, że nie przeżyje. Jak sam napisał:

„Nigdy nie uwierzycie mi z jaką prędkością jechałem, ale jedno z ujęć (1:16) powinno dać Wam niezły obraz tego co się stało. Z łatwością zauważycie miejsce wypadku, na jezdni jest też sporo różnych śmieci. Wszystko to są połamane części mojego motocykla – przed wypadkiem droga była idealnie czysta.

Nie wiem, jak to się stało. Pamiętam tylko moment lądowania, ślizg po asfalcie z motocyklem kręcącym się dookoła. Motocykl w końcu uderzył mnie w plecy i dalej, razem z nim przejechałem cały ten odcinek od miejsca, w którym świecą się światła (to samochód, który zatrzymał się w miejscu uderzenia, aby nam pomóc).

Mój przyjaciel, który jechał za mną, twierdzi, że wyglądało to jakby mój motocykl po prostu eksplodował. Tak jak ja, on też nie zauważył jelenia. To stało się szybko, jeleń wyskoczył prosto w motocykl, nawet nie wiedziałem, w co uderzyłem. Zorientowałem się dopiero po wypadku.

Zawsze myślałem, że przecięcie jelenia motocyklem na pół to mit… Ale teraz już wiem, że to możliwe.”

„Poza kilkoma bliznami na tyłku, nogach i plecach – nic mi się nie stało. Uratował mnie kask, uderzyłem w ziemię mocno, głową. Dobrą robotę zrobiła też kurtka. Nie poszedłem nawet do szpitala – co okazało się głupim pomysłem. Przez pierwsze dwa dni trochę kręciło mi się w głowie. Cały pierwszy tydzień był słaby – cały dzień mnie bolało, nie mogłem ani usiąść, ani położyć się na plecach. Nawet ciuchów nie mogłem sam zmienić.

Obiecałem sobie, że więcej nigdy nie wsiądę na motocykl…

…ale później zmieniłem zdanie! 🙂 „

Pamiętajcie, dobre ciuchy naprawdę mogą uratować życie!

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły