Ostatnie wieści donoszą, że BMW Motorrad na poważnie zainteresowało się indyjskim rynkiem motocyklowym.

Tak donosi przynajmniej Wall Street Journal. Niemcy podobno negocjują z firmą TVS, czwartym co do wielkości producentem z Indii. Jako, że sprzedaż w Europie czy w USA wcale nie bije rekordów, niech nikogo nie dziwi, że BMW dołącza do grona zachodnich producentów zainteresowanych wschodnim rynkiem. W tej ekipie są już na przykład Triumph, Harley, czy Ducati.

TVS przez wiele lat współpracowało z Suzuki, jednak ich drogi rozdzieliły się w 2001 roku. Nie wiadomo jeszcze, jak miałaby wyglądać kolaboracja z BMW, ale na przykładzie KTMa i Bajaja negatywna ocena takiej strategii jest raczej niemożliwa. Plotki zakładają dwa scenariusze. W zamian za to, że BMW udostępni technologię budowania motocykli o pojemności 500+ ccm, TVS podzieli się swoją siecią sprzedażową w Indiach. Drugi wariant jest zdecydowanie bardziej zbliżony do KTMa i Bajaja. Według niego TVS nauczyłby BMW, jak produkować małe i tanie motocykle, a Bawarczycy wykorzystaliby to nie tylko w Indiach, ale też na innych rozwijających się rynkach – w Ameryce Południowej, czy południowo-wschodniej Azji.

Żadna z zainteresowanych stron nie potwierdziła plotek. Nie jest jednak tajemnicą, że BMW ostatnio szukało partnerów podobnych do TVS.

Coraz więcej potężnych producentów „dużych” motocykli skupia się na rynkach, gdzie królują małe pojemności. Aktualnie nie ma to aż tak znaczącego wpływu na Europę czy USA, a póki co najbardziej widocznym skutkiem tych działań jest obecność KTMa Duke 125 naszych miast. Tutaj pojawia się jednak pytanie – jak uważacie, jak będzie wyglądał rynek motocyklowy za 15 lat, jeżeli producenci skupią się na technologii małych sprzętów?