KTM 1290 Super Duke GT 2016 – turystyczna bestia [zdjęcia, film, dane]
Piotr Jędrzejak
17 listopada 2015

KTM nie owija w bawełnę. O Super Duke’u GT mówi, że „jest kompletnie skupiony na szybkim podróżowaniu”, oraz że „jest równie szczęśliwy goniąc horyzont, jak też goniąc supersporty. I pogrążając je.” Wierzymy w to.

Turystyczna odmiana bestii, jaką jest Super Duke R nie jest zaskoczeniem. Super Duke GT został wyszpiegowany już w maju – i to od razu w trybie wheelie. Dziś KTM zaprezentował go oficjalnie. Co znajdziemy w środku agresywnie wyglądającego „sportowego turystyka”?

Silnik to wciąż ta sama V-dwójka o pojemności 1301 ccm i rozwarciu cylindrów 75 stopi. Wprowadzono kilka modyfikacji, ale wciąż ma tak samo niepoważne osiągi w postaci 172 KM oraz 143 Nm, z tą różnicą, że pełna moc jest osiągana o 635 obr/min wyżej, a moment o 1000 obr/min niżej. Jakby zwykły Super Duke R był niedostatecznie elastyczny, KTM zmodyfikował wał korbowy, głowice, tłoki, komory spalania, opóźnienie zaworów, mapowanie zapłonu i układ wydechowy. Oczywiście celem było też spełnienie norm Euro 4.

Zawieszenie to już poważna zmiana. Na pokładzie są komponenty od WP Suspension z przodu i z tyłu, ale zawias jest elektroniczny, półaktywny. Może pracować w trzech trybach – komfort, street i sport – a komputer w czasie rzeczywistym dopasowuje ustawienie tłumienia i napięcie sprężyn.

Do Super Duke’a GT upakowano całą elektronikę znaną KTMowi. Są trzy tryby jazdy zintegrowane z ustawieniami zawieszenia, kontroli trakcji, czy szybkości reakcji silnika. C-ABS i kontrola trakcji zmieniają swoje zachowanie w zależności od stopnia złożenia. ABS oczywiście można wprowadzić w tryb supermoto, co oznacza odłączenie tylnego koła. Jest też quickshifter (jednak bez downshiftera). Nie zabrakło tempomatu, monitora ciśnienia powietrza w oponach, podgrzewanych manetek, doświetlania zakrętów oraz automatycznie kasujących się kierunkowskazów.

Wśród opcji jest Hill Hold Control, czyli asystent ruszania pod górę oraz Motor Slip Regulation, czyli system pomagający okiełznać obroty silnika przy agresywnych redukcjach. MSR współpracuje z seryjnie montowanym sprzęgłem uślizgowym.

W parze z potężnym silnikiem idzie równie potężny układ hamulcowy. Przednie zaciski to radialnie montowane, 4-tłoczkowe Brembo M50 z najwyższej półki, pracujące na tarczach o średnicy 320 mm. Z tyłu pracuje 2-tłoczkowy zacisk Brembo na tarczy 240 mm. O „zakrętowym” C-ABSie wspomnieliśmy wyżej.

Pod względem turystycznym rozbudowano tylną ramę pomocniczą. Poza wygodnym miejscem pasażera, znalazły się zintegrowane uchwyty na kufry (które pozostają opcją). Zbiornik mieści 23 litry paliwa, co według Austriaków powinno wystarczyć na 400 km jazdy. Opony to Pirelli Angel GT. Pomyślano o ergonomii – poza dopasowaniem kanapy i zbiornika, podnóżki są niżej, kierownicę można regulować w 4 pozycjach w zakresie 22 mm, a dźwignie hamulca tylnego i biegów mają 3 pozycje. Szybę można ustawić pod względem kąta i wysokości.

Super Duke GT ze zbiornikiem zalanym pod korek waży 228 kg. KTM twierdzi, że połączenie takiej masy z mocą 172 KM oferuje lepszy stosunek mocy do masy, niż w jakimkolwiek innym sportowym turystyku.

Opcje kolorystyczne są dwie: szaro – pomarańczowa lub szaro – (trochę bardziej) pomarańczowa. Sugerowana cena na polski rynek to 76 990 zł.

Dane techniczne – kliknij aby powiększyć
Szaro-pomarańczowy
Szaro-(trochę bardziej)pomarańczowy

Piotr Jędrzejak
Redaktor naczelny

Głównodowodzący portalem. Nie je, nie śpi, żyje newsami ze świata motocyklowego. Związany z laptopem. Zdarza mu się poprawiać "waCHacze" po kumplach z redakcji. Po mieście szaleje Street Triplem 675. Skontaktuj się Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły