CZUPRYN JEDZIE: Rysa na wizerunku
Michał Zieliński - Czupryn
4 marca 2014

Wiecie, po czym poznać, że nadchodzi wiosna? Nie po rykach wysokoobrotowych silników, nie po owadach zebranych na przyciemnianych wizjerach, nawet nie po żwirze strzelającym spod kół. W naszych realiach wiosnę poznaje się po narastających sporach między motocyklistami i puszkarzami.

Rzecz z deka dziwna, ponieważ praktycznie każdy użytkownik jednośladu (piszę „użytkownik” z premedytacją) jest również posiadaczem prawka kategorii B. Korzystamy na co dzień z naszych aut, często również zawodowo, więc teoretycznie wiemy, na co zwracać uwagę. Nie raz doświadczyliśmy sytuacji, w której faktycznie można było przeoczyć innego kierowcę. Nie raz staliśmy zderzak w zderzak w korkach. Nawet więcej niż nie raz doświadczyliśmy chamstwa na drodze, które było wymierzone w nas jako w użytkowników, a nie motocyklistów. Nothing personal. I co? I nic, bez zmian.

Wchodzę ostatnio na portal społecznościowy, przerzucam aktualności, a tam jeden z moich znajomych wrzuca taki tekst: „Od dzisiaj moje uczucia do motocyklistów mogę opisać jako głęboką, uświadomioną antypatię wywołującą podwyższone ciśnienie i napięcie mięśni dłoni oraz przedramion. Idźcie sobie być motocyklistami gdzie indziej”. No tak, myślę, ledwo Słońce przygrzało i już mu żal tyłek ściska. W końcu nic przyjemnego gnieść się w zatęchłej karoserii, kiedy chłopaki łapią wiatr we włosy. Pokręciłem głową z niesmakiem i wróciłem do swoich spraw. Pomyliłem się. Niedługo później wyszło na jaw, że kolega padł ofiarą motocyklisty przeciskającego się w korku. Jakoś tak wyszło, że mu się źle wymierzyło i zarysował karoserię. Uprzedzając pytania – nie, nie zatrzymał się.

W pierwszym odruchu stwierdziłem, że biker musiał się autentycznie wkurzyć. Jeżdżę po mieście całkiem sporo i czasem odnoszę wrażenie, że czasem kierowcy robią wszystko, żeby zajść nam za skórę. Sytuacje, w których ktoś zastawia cały „środkowy pas” i nawet nie drgnie, to standard. Bywa również, że słysząc charakterystyczny dźwięk motocyklowego silnika, robi to z premedytacją. No krew człowieka zalewa. Z drugiej strony, świadomość wśród kierowców samochodów z roku na rok rośnie. Zdecydowana większość użytkowników dróg zaczyna zwracać na nas uwagę i okazywać kulturę. Oni ustępują, my im machamy, gra muzyka. Znajomy jest wykształconym, ogarniętym człowiekiem. Bywa zacięty, ale nie złośliwy. Zostają dwie opcje – albo autentycznie nie było miejsca (precedens), albo zwyczajnie gościa nie zauważył.

W takich chwilach to my powinniśmy trzymać nerwy na wodzy i poczekać na swoją kolej. W końcu jazda pomiędzy samochodami jest jedynie przywilejem, a dziesięć sekund może zbawić jedynie na porodówce i u dentysty. Niestety, olewamy samochody mniej więcej w takim samym stopniu, jak one olewają nas. Kontrowersyjnie? Ok, niech pierwszy kamień ciśnie ten, kto nigdy w życiu nie zawadził o cudze lusterko. Ba, oby tylko chodziło o lusterka. Wymuszamy pierwszeństwo, straszymy maluśkich, łamiemy przepisy. Piszę „my”, ponieważ mało kto jest święty, ja w każdym razie na pewno nie. Jasne, jednocześnie robimy masę dobrych rzeczy, ale tym razem nie o tym.

Zmierzam do tego, że każda akcja budzi reakcję. Stosunkowo łatwo jest przemienić neutralnego kolesia za kółkiem w zagorzałego przeciwnika. Nie liczcie, że później taka osoba z uśmiechem na ustach umili Wam codzienną jazdę. Co gorsza, najprawdopodobniej sami kiedyś mu ten uśmiech zdjęliśmy. Ilu takich ludzi obecnie jeździ po drogach i czy na pewno ich ubywa? Ile razy Ty, być może przypadkiem, przyczyniłeś się do tego, że ucierpiał Twój kolega po pasji? Ile razy zostawiłeś po sobie niesmak albo, co gorsza, stworzyłeś potwora? Teraz odpłaca tym samym, czym sam oberwał – niecierpliwością, ignorancją, chamstwem.

Każdej wiosny jest nas coraz więcej. Pokażmy, że więcej znaczy lepiej.

Michał Zieliński - Czupryn
Redaktor naczelny

Z zawodu dziennikarz, z zamiłowania żądny świata motocyklista. W tym miejscu mógłby wkleić stary, sprawdzony opis o AK-74, wampirach i włoskiej mafii, ale dał słowo, że dla Motormanii napisze coś ekstra. Słowa dotrzymuje, parę razy w miesiącu. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły