CZUPRYN JEDZIE: po sobie?!
Michał Zieliński - Czupryn
20 maja 2014

Ciamajdy w niebieskim odbiły się szerokim echem. Zapraszamy na erratę od Czupryna!

No i poszłooo! Pisałem o kobietach na motocyklach – nic. Pisałem o tym, jak pasażer uciska w barki – nic. Pisałem o naszych kompleksach – nic. Niedawno pisałem (to było akurat dość osobiste) o jednym z przebytych szkoleń – nic. No kurna, co jest, myślę. Dobra, to ruszę temat, który boli każdego chłopaka w skórze. A co, niech mają, niech wiedzą, że jestem po ich stronie. Napisałem kilka akapitów (rozprawkę A4 vide Adrian) o wyszkoleniu polskiej policji. Efekt przerósł moje oczekiwania.

Felieton, o którym wspominam: CZUPRYN JEDZIE: ciamajdy w niebieskim

Zupełnie szczerze? Liczyłem na poklask. Wyobraźnia podsuwała mi obraz rozentuzjazmowanych czytelników krzyczących wspólnym głosem „Czupryn dobrze gada, polać mu!”. Tak, dobrze czytasz – nie spotkałem jeszcze motocyklisty, który pozytywnie wypowiadałby się o naszych stróżach prawa. Nie zamierzam się powtarzać, opinii również nie zmieniam. Polska policja szkolona jest co najmniej przeciętnie. Nie neguję tego, że na motocykle trafiają goście, którzy wiedzą „z czym to się je”. Osobiście takich nie spotkałem, ale słyszałem to i owo, zresztą, nie trudno znaleźć w sieci nagrania z videorejestratorów. Czasem ukazują morowych ścigantów zbierających tęgie baty i właśnie tak to powinno wyglądać. Z drugiej strony mamy wytkniętych w tekście nieudaczników m.in. człowieka z zamieszczonego przeze mnie filmu. Gwarantuję Wam, jest takich więcej, tych akurat miałem „przyjemność” obserwować w akcji.

Wracając do sedna, tekst miał zmusić do refleksji nad kompetencjami naszych dzielnych mundurowych. Jak zauważył Michał, jeden nieudany pokaz nie świadczy o całości i jest krzywdzący dla „dobrych chłopaków”. Zgadzam się, ale z drugiej strony – czy ktokolwiek, kto nie ogarnia motocykli, powinien odbywać na nich służbę? Nie przemawia do mnie tłumaczenie, że to zawody dedykowane drogówce. Tak jak wspominałem wyżej, widziałem niektóre ciamajdy w akcji i nie odbiegały poziomem. To system powinien być tak skonstruowany, żeby odsiewać słabe ogniwa. Ani ja, ani żaden inny dziennikarz pisząc o tym głośno, nie kompromituje tych, którzy robią dobrą robotę. Kompromituje ich pracodawca. I nie widzę powodu, żeby usprawiedliwiać brak umiejętności chociaż jednego Miśka po tym, jak przeszedł rekrutację, trening, szereg wewnętrznych szkoleń. Rozumiem, że nie każdy błyszczy talentem, ale mimo wszystko poziom powinien być mniej więcej równy. Wysoki.

Ktoś wspomniał, że wylewam swoje osobiste żale przez co felieton jest nieobiektywny. Wbrew pozorom, nie mam nic do policji. Żyję w zgodzie z prawem, czasem coś nabroję, ale z maczetą nie latam. Los oszczędził mi również wielu sytuacji, w których policja musiałaby ratować moją skórę, za co dziękuję Bogu. Ot, taki ze mnie zwykły obywatel, nie przeszkadza mi to jednak głosić własnych poglądów. I, chłopaki!, wbrew pozorom nie ma w tym nic zdrożnego. Nie muszę być ani mistrzem dwóch kółek ani pracować w komendzie stołecznej, żeby napisać co myślę. Felieton ma być lekki, ma zawierać tezę i zmusić do refleksji. Cieszę się, że w tym wypadku właśnie tak jest.

Czy zaszkodzi to i tak już ciężkim relacjom, jakie łączą stróżów prawa z motocyklistami? Nie sądzę. Raz, że masa z Was stanęła w ich obronie, co samo w sobie rokuje zaskakująco dobrze. Dwa, liczę na to, że któryś z policyjnych wymiataczy przeczyta moje słowa, walnie pięścią w stół oraz stanie w obronie swoich kompanów. Chwilę później siądzie na moto i zrobi takie show, że nawet kolega zza oceanu popadnie w kompleksy. Wtedy z przyjemnością odszczekam całą krytykę, oddam szacunek, po czym pójdziemy (pieszo!) na piwko.

Wiecie dlaczego? Bo wciąż mam nadzieję, że w naszej kochanej Ojczyźnie nie jest tak źle, jak na pierwszy rzut oka wygląd.

PS: Doceniam, że tak wielu z Was wchodzi w polemikę, nawet tę bardzo krytyczną. Znaczy, że czytacie, a dla mnie nie ma lepszej motywacji. Dzięki!

PS2: Jest pierwsza reakcja – zaproszenie na „wiosenną rozgrzewkę motocyklową”, podczas której policyjni instruktorzy wyłapują i poprawiają błędy zwykłych motocyklistów. I fajnie, niech się kręci.

Michał Zieliński - Czupryn
Redaktor naczelny

Z zawodu dziennikarz, z zamiłowania żądny świata motocyklista. W tym miejscu mógłby wkleić stary, sprawdzony opis o AK-74, wampirach i włoskiej mafii, ale dał słowo, że dla Motormanii napisze coś ekstra. Słowa dotrzymuje, parę razy w miesiącu. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły