CZUPRYN jedzie: kobiety przy garach?
Michał Zieliński - Czupryn
8 marca 2014

Kobiety przy garach? Tak, ale przy czterech garach w rzędzie albo przy dwóch w V-ce.

Mężczyźni patrzą z niepokojem na kobiety, które naruszają ich przestrzeń. Nie mam jednak na myśli wizyt w naszej psychologicznej „jaskini”, a zajęcia, które z założenia przyjęto jako samcze. Krzywo patrzymy na kobiety żołnierki, policjantki, pilotki, a zwłaszcza na kobiety za kierownicą. W końcu to my mamy przewodzić, nie?

Nie będzie wielkim zaskoczeniem fakt, że ofiarą tych samych obaw padają motocyklistki. Z jednej strony uwielbiamy zdjęcia, na których zgrabne modelki pozują przy natartych oliwką maszynach. W końcu to taki pakiet – na jednym obrazku mamy obiekt naszych westchnień, a i jest i na czym oko zawiesić. Lubimy również kobiety odziane w obcisłe skóry, najlepiej w butach na obcasie i odpowiednio uwydatnionych walorach. Niech siedzą sobie na tylnych siodełkach, a my pokażemy im, jak tę maszynę ujarzmić. Genetyki nie oszukasz. W naszej naturze tkwi chęć dominacji, zdobywania, manifestacji siły, ale również opieki, przewodnictwa, zapewniania bezpieczeństwa. Do tego momentu się wszystko zgrywa.

Gorzej, jeżeli to kobieta przejmuje stery. Który z Was oddałby swój motocykl wybrance, a sam usiadł jako pasażer? No właśnie. Co więcej, większość mężczyzn, nieustannie wytyczając nowe granice ryzykanctwa, krzywo patrzy na swoje wybranki, które nieśmiało zaczynają wkręcać się w ich pasję. Bo niby po co? To my mamy dzielnie szlifować zakręty, a one podziwiać zdarte slajdery i troszczyć się o nasze męskie ego. Trwać przy nas, modernistycznych rycerzach, ociekając przy tym fascynacją i odpowiednią dozą przejęcia. W chwili, kiedy biorą sprawy w swoje ręce, ogarnia nas panika. Pal sześć, ze to niebezpieczne. Co jednak, jeżeli okaże się, że na naszym terytorium radzą sobie lepiej? Że baba nas objedzie? I zaczyna się ostrzał stereotypami – że motocyklistki to chłopy w spódnicach , że robi się wokół nich za dużo szumu, że jednostki, że jakbym tylko chciał, to bym z palcem tam gdzie wiecie, a ja tego nie napiszę, je objechał. Paszoł, won, do garów w kuchni.

A tu zonk, nie chcą wracać. Znam wiele kobiet motocyklistek (nie, nie rozdam numerów telefonów). Faktycznie, niektóre z nich to cholernie twarde babki. Wiedzą, czego chcą, potrafią sięgać po swoje i nie dają sobie w kaszę dmuchać. Większość to jednak kobiety z krwi i kości. Z wszelkich środowisk, z różnymi zainteresowaniami, jedne z luzem, drugie z salonową klasą. Potrafią stać prze lustrem godzinami, malować paznokcie na różowo i nieustannie plotkować o nowym sąsiedzie na Triumphie. Łączy je wiedza, że Triumph to nie tylko majtki. Często potrafią go także prowadzić i robią to z wielką przyjemnością. Podoba im się feeling płynący z jazdy, cieszą się bliskością otoczenia oraz mocą płynącą z maszyny. I czują się przy tym jeszcze bardziej kobiece i atrakcyjne.

Że co? Przecież kobieta za kółkiem to zmora. Plaga i groza. Nawet amerykańscy naukowcy udowodnili, że mózg kobiety średnio ogarnia prowadzenie pojazdów. Wszystkim zwolennikom tych teorii proponuję szybki test – jeźdźcie na Poznań i spróbujcie utrzymać się za Natalią Florek albo Moniką Jaworską. Ja wspominany eksperyment przeprowadziłem naskórnie i wiele wyciągnąłem z lekcji, którą wtedy otrzymałem. Całe szczęście obyło się bez strat na koncie i w kościach, za to moja męska duma oberwała prosto w to drugie miejsce, które również okryję zasłoną milczenia. W ogóle dziewczyny, które czerpią przyjemność z motocyklowej pasji, na ogół bardzo dobrze radzą sobie również za kierownicą. Jeżdżą ostrożnie, ale sprawnie i pewnie. Również w terenie.

Do sedna. Kochane dziewczyny, kobiety, żony i matki, z okazji Dnia Kobiet życzę Wam, żebyście bez przeszkód mogły realizować swoje pasje. Żeby z naszej strony spotykały Was tylko przychylne komentarze, a w chwilach, w których będziecie potrzebować wsparcia, otrzymały pomoc bez podtekstów. Taką, jaką same chciałybyście dać. Życzę Wam również wiele wyrozumiałości dla naszej twardej, męskiej logiki. Chcemy się wykazać, chcemy być najlepsi, chcemy uchodzić za wzór. Bywa to upierdliwe, ale ostatecznie – jesteśmy tacy dla Was.

Michał Zieliński - Czupryn
Redaktor naczelny

Z zawodu dziennikarz, z zamiłowania żądny świata motocyklista. W tym miejscu mógłby wkleić stary, sprawdzony opis o AK-74, wampirach i włoskiej mafii, ale dał słowo, że dla Motormanii napisze coś ekstra. Słowa dotrzymuje, parę razy w miesiącu. Masz sprawę ? Skontaktuj się:

Materiały premium

czytaj kolejne artykuły