Po miesięcznej przerwie motocykliści World Superbike wracają do walki, tym razem na torze Buriram w Tajlandii. Czy ktoś przełamie na nim wreszcie dominację Kawasaki?

Zawodnicy WorldSBK do tej pory gościli w Tajlandii trzy razy. Pięć z sześciu wyścigów wygrał Jonathan Rea, zazwyczaj prowadząc od startu do mety. Pozostałą wygraną zgarnął jego zespołowy kolega, Tom Sykes. Najmocniejsze i najszybsze w stawce ZX-10R wyraźnie lubi charakteryzujący się długimi prostymi i wolnymi łukami tor Chang International Circuit, więc teoretycznie zawodnicy Kawasaki znów wydają się faworytami.

Rea i Sykes głodni kolejnych zwycięstw

„Chang to zupełnie inny tor niż Phillip Island, jest także bardziej typowym torem – mówi aktualny mistrz świata. - To połączenie długich prostych, które wymagają mocy maksymalnej oraz wolniejszych, płynnych sekcji, na których liczy się dobry balans podwozia i ustawienia motocykla. Jestem podekscytowany wyścigami, bo to tor, który lubię i na którym odnosiłem w przeszłości sukcesy. Co prawda zaczynałem ten sezon z kontuzją i chorobą, ale w ostatnich tygodniach pracowałem bardzo ciężko aby w Buriram wrócić do stuprocentowej formy. Jestem zmotywowany i celuję w najwyższy stopień podium.”

„W Australii prowadziłem przez większość pierwszego wyścigu i byłem bardzo zadowolony z motocykla i ustawień, ale na finiszu zabrakło mi opony – dodaje Sykes. – Chang to zupełnie inny, bardziej europejski tor, dlatego czujemy się tutaj pewnie. Tegoroczne przepisy zmieniły sporo jeśli chodzi o silnik, ale zmodyfikowaliśmy go tak, aby mieć więcej momentu w niższych obrotach i lepiej wychodzić z zakrętów. Fajnie byłoby też zgarnąć Superpole, ponieważ to jedyny tor w kalendarzu na którym nie startowałem z pole position.”

W Australii Kawasaki złapało zadyszkę, jak będzie tym razem? - foto: Kawasaki

W Australii Kawasaki złapało zadyszkę, jak będzie tym razem? – foto: Kawasaki

Pierwsza runda tego sezonu w Australii pokazała miesiąc temu, że układ sił w stawce może w tym roku ulec zmianie dzięki zmianie przepisów i obniżeniu maksymalnych obrotów. Wydaje się, że najbardziej ucierpiało z tego powodu właśnie Kawasaki, którego roczny budżet na projekt WorldSBK wynosi podobno aż dziesięć milionów Euro.

Co prawda zimą najgłośniej na nowe regulacje narzekali zawodnicy Ducati, podkreślając, że muszą teraz znacznie częściej operować dźwignią zmiany biegów z uwagi na węższy zakres użytecznych obrotów, ale na Phillip Island dwukrotnie wygrał właśnie Marco Melandri. Szybcy byli także Chaz Davies i Xavi Fores. Czy to jedynie kwestia sprzyjającej Ducati, płynnej charakterystyki australijskiego toru, czy faktycznie czeka nas większa zmiana rozkładu sił?

Ducati utrzyma formę?

Być może w ten weekend wcale się tego nie dowiemy, bowiem na papierze tor w Buriram faktycznie mocno sprzyja Kawasaki, a ewentualnie kolejne podwójne zwycięstwo Rea powie nam o tegorocznej sytuacji w WorldSBK równie niewiele co wygrana Melandriego w Australii. Chaz Davies z Ducati ma jednak inne zdanie: „Ten tor wydaje się jednak dużo lepszy, by ocenić konkurencyjność naszego tegorocznego pakietu”.

Davies odnalazł pewność siebie. Czy pogoni za liderami? - foto: Ducati

Davies odnalazł pewność siebie. Czy pogoni za liderami? – foto: Ducati

„Buriram to nietypowy tor, który nie jest specjalnie techniczny, ale mimo wszystko daje frajdę z jazdy – wyjaśnia Marco Melandri, który rok temu dwukrotnie przegrywał tam pojedynki z Sykesem w ostatnim zakręcie. – W poprzednim sezonie naszym głównym rywalem był upał. Przy temperaturze wynoszącej 40 stopni mieliśmy sporo problemów, więc mam nadzieję, że tym razem będzie trochę chłodniej. Rok temu wciąż miałem bardzo małe doświadczenie na Panigale R, a Sykes wyprzedził mnie dwukrotnie w ostatnim zakręcie. Tym razem czuję, że jestem lepiej przygotowany do walki.”

Kto jeszcze włączy się do gry?

Tak czy inaczej mamy jednak nadzieję, że emocji nie zabraknie. Tym bardziej, że na Phillip Island sporo działo się także za plecami liderów, a środek stawki także wydaje się w tym roku bardziej ściśnięty.

Nieco rozczarowujący początek sezonu mają za sobą zawodnicy ekipy Pata Yamaha, którzy jednak lubią tor w Tajlandii i mogą w tej weekend namieszać. „Jego pierwsza połowa jest szybka i dość prosta – wyjaśnia Alex Lowes, który stał tam na podium w 2015 roku. – Druga połowa jest bardziej płynna i techniczna. Najważniejsze jeśli chodzi o ustawienie motocykla, jest hamowanie, więc to na nim będziemy skupiać się podczas treningów. Pierwsza runda przebiegła solidnie, ale chcę walczyć o podium podczas każdego wyścigu i taki też jest mój cel na Buriram. Jestem gotowy!”

Lowes chce wrócić na podium - foto: Yamaha

Lowes chce wrócić na podium – foto: Yamaha

W przeszłości w Tajlandii dobrze radzili sobie także zawodnicy na mocnych czterocylindrówkach BMW i Aprilii. Czy tak samo będzie tym razem i ktoś zaskoczy faworytów? Przekonamy się już niedługo. Nie zaskoczy z pewnością pogoda. Na cały weekend przewidywane są temperatury powyżej 30 stopni i jedynie przejściowe zachmurzenie.

Emocji nie zabraknie z pewnością również w klasie Supersport, w której nie zobaczymy jednak jednego z głównych faworytów. Czterokrotny mistrz świata, Kenan Sofuoglu, opuści najbliższy weekend po tym, jak w Australii odnowił kontuzję miednicy z poprzedniego sezonu. Czy ułatwi to zadanie obrońcy tytułu i zwycięzcy z Phillip Island, Lucasowi Mahiasowi z Yamahy?

Sobotnie sesje Superpole klasy Superbike rozpoczną się o 7:30 rano polskiego czasu. Pierwszy wyścig w sobotę o 10:00 rano. W niedzielę o 9:30 rano ruszają Supersporty, a o 11:00 drugi wyścig Superbike’ów (godzina różnicy pomiędzy startem w sobotę i niedzielę wynika ze zmiany czasu na letni w Europie, nie zapomnijcie o niej). Wszystko na żywo w Eurosporcie 2, poza Supersportami. Te z odtworzenia w niedzielę o 12:00, a więc zaraz po drugim wyścigu WorldSBK.