Kuba Przygoński i Tom Colsoul z ORLEN Team zajmują 7 miejsce na 7. etapie rajdu Dakar. Maciek Giemza zwiększa tempo i awansuje w klasyfikacji generalnej, a Adam Tomiczek imponuje stabilną formą na kolejnym odcinku.

informacja prasowa

W ramach 7. etapu Rajdu Dakar turyści odwiedzają zwykle miasto San Juan de Marcona, aby obejrzeć słynne rysunki z Nazca, stworzone przed wiekami przez Indian. Siódmy odcinek specjalny Dakaru ze startem i metą w tym mieście różnił się od poprzednich, a zestaw trudności przygotowany przez organizatorów dał się we znaki zawodnikom wszystkich kategorii. Ci, którzy lubią szybkie partie byli w swoim żywiole przez pierwsze 100 kilometrów, ale potem musieli pokonać trudne sekcje piasku fesz-fesz, a dalej wyboiste dukty na płaskowyżu w połowie odcinka. Potem czekało ich 50 kilometrów wydm Duna Grande i Duna Argentina, a końcówka odcinka to szybka, trudna nawigacyjna sekcja w rejonie San Juan.

W kategorii samochodów w roli faworyta przystępował Sebastien Loeb, który był najszybszy na dwóch ostatnich odcinkach. Jednak Francuz kolejny raz miał problem z elektroniką w swoim aucie, co wykorzystali główni rywale. Po niedzielnej awarii Kuba Przygoński ruszył na trasę dopiero jako 15. – kierowca ORLEN Team wyprzedził 8 zawodników i na mecie zameldował się z 7. wynikiem.

Tym razem startowaliśmy z końca stawki, przed nami jechało mnóstwo samochodów, do tego ciężarówki, przez co trasa była mocno zakurzona i zniszczona. Udało się przejechać ją płynnie, mimo że mieliśmy przed sobą ekstremalnie trudne wydmy. W pewnym miejscu musieliśmy nawet spuścić powietrze z opon, bo samochód po prostu nie chciał jechać w górę. Siódma pozycja, wracamy do grupy najszybszych zawodników, będziemy jechać po śladach czołówki, co na pewno ułatwi sprawę. Bezbłędnie przejechany etap, wracamy do grymówi Kuba Przygoński z ORLEN Team.

Jak zaznacza, po problemach na poprzednim etapie, otrzymał wiele wsparcia od fanów.

Po awarii skrzyni biegów w niedzielę dostaliśmy mnóstwo ciepłych słów  od naszych kibiców. Bardzo za to dziękujemy, to podtrzymuje nas na duchu – to sprawia, że chce się jechać jeszcze szybciej i lepiej dodaje Kuba Przygoński.

Siódma odsłona rywalizacji należała do Stephane Pererhansela, który od początku narzucił wysokie tempo. Za nim uplasowali się dwaj Hiszpanie – Nani Roma i Carlos Sainz. Niemal 12 minut do zwycięzcy stracił Nasser Al-Attiyah, ale Katarczyk i tak pewnie prowadzi w rajdzie. Przygoński utrzymał 6. pozycję w klasyfikacji generalnej. Sebastien Loeb ostatecznie był 11. tracąc do zwycięzcy niemal pół godziny, przez co spadł z drugiej na czwartą pozycję w „generalce”.

W klasyfikacji motocyklistów na 7. etapie świetnie spisywał się Maciek Giemza, który ostatecznie zajął 19. miejsce. Kolejny pewny przejazd zanotował jego kolega z zespołu Adam Tomiczek, który był 24.

- Od samego początku trzymałem wyższe tempo niż do tej pory. Do tego byłem w grupie szybkich zawodników, więc motywowali do tego tak konkurenci z przodu, jak i z tyłu. To był etap bardzo ciężki fizycznie, po drogach, na których już odbywała się rywalizacja, mocno wybitych, co dało w kość uczestnikom. Do tego bardzo duży trudnych technicznie wydm i trudna nawigacja, ale na szczęście udało się czysto przejechać etap mówi Maciek Giemza z ORLEN Team.

Mam za sobą udany odcinek, pokonany równym tempem i bez przygód nawigacyjnych. Raz zakopałem się na wydmach, ale na szczęście nie straciłem dużo czasu. Trasa była bardzo wymagająca, a we znaki dała się też burza piaskowa. Kolejny etap zaliczony, a to jak zawsze cieszy  dodaje Adam Tomiczek, zawodnik ORLEN Team.

Dobry występ motocyklistów na poniedziałkowym etapie docenił Jacek Czachor, odpowiadający za przygotowanie ich do najtrudniejszego rajdu świata.

Maciek Giemza zaliczył bardzo dobry przejazd, miał lepsze tempo, na jednym z waypointów zbliżył się nawet do 10 miejsca. Adam z kolei jechał trochę wolniej, spokojniej, choć tempo i tak miał dobre, biorąc pod uwagę, że po niedzielnym etapie czuł się gorzej. Myślę, że chłopaków stać na to, by na tym rajdzie jeszcze piąć się w góręmówi Jacek Czachor.

Siódmy etap należał do Sama Sunderlanda, za którym finiszowali Jose Ignacio Cornejo i Ricky Brabec. Zwycięstwo pozwoliło mu zbliżyć się do liderującego w rajdzie Brabeca na mniej niż 10 minut. Na drugie miejsce wskoczył Adrien Van Beveren, a trzecią pozycję utrzymuje Toby Price. Dobry występ Polaków sprawił, że Adam Tomiczek utrzymał 19. miejsce w „generalce”, a Maciej Giemza awansował na 22. pozycję.

Jadący na quadzie Kamil Wiśniewski zaliczył 6. czas na trasie etapu, będąc w generalce również na 6. miejscu.

We wtorek uczestnicy 41. rajdu Dakar ruszą na trasę 8. etapu – z San Juan de Marcona do Pisco. Na zawodników czeka ponad 200 kilometrów dojazdówki i 360 kilometrów odcinka specjalnego.