Po starcie z pole position Włoch Andrea Dovizioso wygrał elektryzujący wyścig MotoGP o Grand Prix Czech. Na torze w Brnie zawodnik Ducati wyprzedził zespołowego kolegę Jorge Lorenzo i obrońcę tytułu Marca Marquez.

Po starcie na czoło stawki wystrzelił ruszający z drugiego pola Valentino Rossi, ale w drugiej połowie wyścigu Włoch spadł na piąte miejsce, za plecy Cala Crutchlowa, podczas gdy pierwsza trójka nieco odskoczyła.

Dovizioso kontrolował sytuację, ale na ostatnich czterech kółkach jak szalony atakował Lorenzo. Hiszpan najpierw wystrzelił z trzeciego na pierwsze miejsce w ostatniej szykanie, ale wyjechał z niej nieco za szeroko i Włoch natychmiast odzyskał prowadzenie. Na dwóch kolejnych kółkach Lorenzo próbował zaatakować lidera w czwartym zakręcie, ale bez skutku, aż wreszcie popełnił mały błąd pod koniec ostatniego okrążenia.

Marquez zaatakował Lorenzo w trzecim zakręcie, ale zawodnik Ducati ostro skontrował w piątce, w której prawie doszło do kontaktu. Pozwoliło to Doviemu otworzyć niewielką przewagę i wygrać po raz pierwszy od otwierającego sezon wyścigu w Katarze. Tuż za nim linię mety minęli Lorenzo i Marquez, który mimo wszystko powiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej.

Na czwartym miejscu finiszował Rossi, który na ostatnich metrach pokonał Crutchlowa o zaledwie 56 tysięcznych sekundy. Pierwszą dziesiątkę uzupełnili Petrucci, Zarco (najszybszy na miękkiej tylnej oponie), Pedrosa, startujący w swoim 150. wyścigu MotoGP Bautista oraz Iannone.

Do mety nie dojechali Maverick Vinales, Bradley Smith i startujący z dziką kartą Stefan Bradl, którzy zderzyli się na pierwszym okrążeniu w trzecim zakręcie. Dla Hiszpana to koniec frustrującego weekendu, podczas którego potwierdzono, że razem z końcem tego sezonu rozstanie się ze swoim szefem mechaników, Ramonem Forcadą, co wywołało nie lada kontrowersje. Po starcie z 12. pola z powodu złej strategii na kwalifikacje, były mistrz świata Moto3 założył na wyścig miękką tylną oponę licząc, że pomoże mu ona odrobić straty na pierwszych kołach.

Trochę szkoda, że na finiszu zabrakło walki o zwycięstwo pomiędzy Dovizioso i Lorenzo, którzy w czwartek starli się słownie, zarzucając sobie wzajemnie jazdę poniżej oczekiwań Ducati. Teraz w tabeli dzieli ich zaledwie osiem punktów. Włoch awansował na trzecie miejsce, wyprzedzając Vinalesa. Lorenzo jest piąty. Przewaga prowadzącego w tabeli Marqueza nad Rossim wzrosła z 46 do 49 punktów.

„Co za weekend! – przyznał Dovizioso. – Nie spodziewałem się, że będę tak szybki. Wszyscy walczyliśmy z oponami i musieliśmy jechać bardzo ostrożnie. Czułem, że rywale także byli na limicie, dlatego nie poddawałem się. To cenna wygrana dla wszystkich, którzy zarywają noce pracując w fabryce w Ducati.”

„Świetnie się bawiłem, to był spektakularny wyścig – dodał Lorenzo, który mimo piątkowych problemów z ustawieniami w sobotę złapał tempo czołówki i dogadał się ze swoim Desmosedici. - Wolałem jechać trochę wolniej na początku aby oszczędzić oponę na finiszu. Niestety, Marc mnie zaatakował i Dovi trochę odjechał, dlatego nie mogłem nawiązać walki na finiszu, ale dla Ducati to idealny wynik.”

„Naszym celem na ten weekend było kontrolowanie sytuacji w generalce i to nam się udało – powiedział Marquez, który wystartował dzisiaj w swoim 100. GP królewskiej klasy. – Niestety brakowało nam trochę przyspieszenia.”

Kolejna runda MotoGP, Grand Prix Austrii, już za tydzień, tymczasem w najbliższych dniach na portalu pojawi się mnóstwo ciekawostek, wywiadów i zdjęć z Grand Prix Czech.

Foto: Waldemar Walerczuk / Fotografia Walerczuk